my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubione. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 marca 2020

Eva García Sáenz de Urturi - "Cisza białego miasta"

Autor: Eva García Sáenz de Urturi
Tytuł: Cisza białego miasta
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 576
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Hiszpańskie miasto Vittoria jest spokojne i znane wśród turystów z pięknych zabytków. Pewnego dnia mieszkańcami miasta wstrząsa wiadomość o popełnieniu morderstwa. Zostają zamordowane dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Zbrodnia ta to złudzenia przypomina zbrodnie popełnioną przed dwudziestoma latami przez Tasio Ortiz'a de Zárate. Okazuje się także, że Tasio niedługo wychodzi na pierwszą przepustkę z więzienia. Ludzie są przerażeni, a strach coraz bardziej narasta.

Prowadzenie tego trudnego i okrutnego śledztwa przypada dla śledczego o imieniu Unai López de Ayala, nazywanego przez znajomych „Krakenem”. Pomimo tego, że specjalizuje się on w profilowaniu kryminalnym, szybko okazuje się, że będzie to najtrudniejsze śledztwo w jego dotychczasowej karierze. Morderca jest przebiegły i inteligentny, ale Unai również. Czy uda mu się rozwikłać, kto jest zabójcą?

"Cisza białego miasta" to pierwsza część trylogii Białego Miasta autorstwa hiszpańskiego autora. Od dawna słyszałam same pozytywne opinie na temat tej serii. I muszę przyznać, że te pochlebne recenzje są jak najbardziej na miejscu. "Cisza białego miasta" to świetnie skonstruowany kryminał, który został dopracowany przez autora w każdym calu. W tej powieści spodobało mi się wszystko, począwszy od interesującej fabuły, zakończywszy na świetnie wykreowanych postaciach. Największą zaletą tego tytułu jest zdecydowanie dopracowany pomysł na fabułę. Wraz z rozwojem akcji było dla mnie oczywiste, że pisarz - Eva García Sáenz de Urturi poświęcił wiele czasu i pracy na skonstruowanie tak ciekawej i szczegółowej fabuły. Dodatkowo akcja jest bardzo dynamiczna i czytelnik nie ma ani chwili na wzięcie oddechu. "Ciszę białego miasta" czyta się naprawdę świetnie z nieustającym napięciem i niepokojem.

"Cisza białego miasta" to bardzo dobry wstęp do trylogii. Całą książkę czytałam z wypiekami na twarzy ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń. Im było bliżej do zakończenia, tym rosło napięcie, aż w końcu osiągnęło punkt kulminacyjny. Samo rozwiązanie śledztwa i zagadka kto jest mordercą bardzo mi się spodobało. Nie zawiodłam się. Polecam!
Moja ocena: 8/10


wtorek, 3 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: Lily Graham - "Dziecko z Auschwitz"

Znalezione obrazy dla zapytania: dziecko z auschwitz lily
Autor: Lily Graham
Tytuł: Dziecko z Auschwitz
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: -
Gatunek: literatura piękna
Premiera: 11.03.2020r.

Eva Adami wiedzie udane życie wraz ze swoim mężem Michalem w Pradze. Bardzo się kochają i są pewni, że przed nimi jeszcze wiele lat szczęśliwego życia. Jednak bardzo szybko okazuje się, że wojna dociera także do Czech.

Jest rok 1942. Zdesperowana Eva wsiada do pociągu jadącego do Auschwitz. Wszystkie jej działania podyktowane są miłością do jej męża. Michal bowiem wsiadł do pociągu jadącego do obozu sześć miesięcy temu.

Pociąg ten odbywa dwudniową podróż do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Ludzie w nim przebywający są stłoczeni razem i traktowani jak zwierzęta. Przetrwać Evie pozwalają tylko myśli, że w końcu spotka swojego ukochanego. Szybko jednak okazuje się, że Michala nie ma w Auschwitz, a ją czeka prawdziwa walka o przeżycie. Na miejscu spotyka ją obozowa rzeczywistość. Wyczerpująca do granic sił praca w ciężkich warunkach. Z nią w obozie przebywa jej najlepsza przyjaciółka Sofie. Obie razem będą próbowały przeżyć w straszliwych warunkach, którzy zgotowali im inni ludzie, Niemcy.

Czy Evie uda się jeszcze kiedykolwiek spotkać swojego męża?

Tematyka obozowa jest bardzo ciężkim tematem. Trudno jest oddać obozową rzeczywistość na kartach kilkuset zapisanych stron. Trzeba jednocześnie okazać się dużą wiedzą, szacunkiem oraz delikatnością. Uważam jednak, że Lily Graham podołała temu zadaniu. W opisaną przez nią historię Żydówki z Czech wciągnęłam się już od pierwszych stron. Przemoc, która przewija się w obozie, z każdym przeczytanym zdaniem coraz bardziej mną wstrząsała. Pomimo tego, że minęło tyle lat, nadal ciężko jest mi uwierzyć, że to ludzie ludziom mogli zgotować tak nieludzkie warunki. "Dziecko z Auschwitz" to fikcja literacka, która jest inspirowana prawdziwymi zdarzeniami. Ja jednak w czasie czytania czułam, jakby wszystkie wydarzenia opisywane w tej książce wydarzyły się naprawdę. A wydarzyć mogły się jak najbardziej, ponieważ: "Z akt wynika, że w Auschwitz-Birkenau urodziło się przynajmniej siedemset dzieci. Do dziś wiemy tylko o garstce, która przetrwała."

"Dziecko z Auschwitz" to pierwsza książka o tematyce obozowej, którą przeczytałam. I przyznam, że lektura tej książki ogromnie mną wstrząsnęła. Wywołała całą szeroką emocję gamy, poczynając od szoku, a skończywszy na wzruszeniu. To niezwykle smutne i straszne, że ludzie ludziom zgotowali taki los. Jak można traktować kogoś jak kogoś gorszego sortu tylko dlatego, że jest innej narodowości? Ta powieść naprawdę mnie poruszyła. To dlatego, że to wszystko przecież wydarzyło się naprawdę. Auschwitz nie jest wymyślonym miejscem przez autorkę. Lily Graham świetnie oddała emocje towarzyszące bohaterom. Ciężko było nie zaangażować się emocjonalnie w lekturę tej książki. To jest po prostu niemożliwe.

"Dziecko z Auschwitz" to poruszająca książka o tematyce obozowej. Ciężko jest przeczytać ją bez emocji. Powieść ta jednocześnie daje czytelnikowi nadzieję, że człowiek może przetrwać w każdych warunkach. Lily Graham inspirowała się prawdziwymi zdarzeniami, lecz jej powieść nie jest odzwierciedleniem faktów. To nadal fikcja literacka, jednak nie przeszkadzało mi to w lekturze tej historii. Polecam!
Moja ocena: 10/10


piątek, 21 lutego 2020

PRZEDPREMIEROWO: Nicola Rayner - "Dziewczyna, którą znałaś"

Autor: Nicola Rayner
Tytuł: Dziewczyna, którą znałaś
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: W.A.B.
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Premiera: 26.02.2020r.

Alice Bell wydaje się mieć idealne życie. Wiedzie udaną karierę prawniczki, jej mąż George Bell rozwija swoją polityczną ścieżkę, na dodatek małżeństwo ma piękny dom. Z zewnątrz wydaje się być prawdziwą sielanką. Pewnego dnia Alice w pociągu widzi kobietę do złudzenia przypominającą studentkę Ruth z jej przeszłości. Jednak to musi być niemożliwe, bowiem Ruth utonęła. Szybko okazuje się, że mąż Alice - George spotykał się z Ruth na pierwszym roku studiów na uniwersytecie. Alice rozpoczyna swoje własne prywatne śledztwo, ponieważ nie opuszcza ją złe przeczucie, że coś jest nie tak...

Śledztwo Alice zaprowadza szybko do siostry Ruth, Naomi. Dziewczyna nadal nie potrafi pogodzić się ze stratą swojej siostry. Naomi ciągle wraca pamięcią do studenckich czasów, próbując rozwikłać zagadkę z przeszłości...

Czy uda się w końcu dowiedzieć, co się się stało z Ruth tej feralnej nocy?

"Dziewczyna, którą znałaś" to świetnie napisana powieść, którą czytałam z dużym napięciem i ciekawością. Jest ona reklamowana jako podobna do "Dziewczyny z pociągu", którą czytałam. Moim zdaniem "Dziewczyna, którą znałaś" jest o wiele lepsza niż książka do której jest ona porównywana. To przede wszystkim thriller, który wciąga już od pierwszej strony. Zawiera on wszystkie elementy, które czynią z niego dobrą książkę. Lekkie pióro, stopniowe budowanie napięcia przez autorkę, ciekawe postaci oraz wciągająca fabuła. "Dziewczyna, którą znałaś" to tytuł, który wręcz "sam" się czyta. 

Bardzo dużą zaletą tej książki jest sposób prowadzenia narracji przez autorkę. Nicola Rayner przedstawia kilka punktów widzenia różnych postaci. Tak więc w "Dziewczynie, którą znałaś" czytelnik czyta o różnych wydarzeniach z perspektywy Alice, Kat oraz Naomi - przyjaciółek Ruth z przeszłości. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, choć przyznaję, że początkowo miałam trudności z dobrym rozeznaniem się w akcji, ponieważ pisarka dodatkowo porusza jeszcze wątki z teraźniejszości, a także z przeszłości. Buduje to napięcie w czytelniku, jak powoli odkrywa się coraz to więcej tajemnic. Pojawia się coraz więcej niewiadomych, aż prowadzi do to kulminacyjnego punktu - finału. Nicola Rayner krok po kroku przeprowadza czytelnika przez różne intrygi i zagadki, pozwalając nam samym domyśleć się jakie będzie zakończenie... Dzięki temu sama czułam się jakbym ja też była detektywem, tak jak główna protagonistka Alice.

"Dziewczyna, którą znałaś" to bardzo dobry thriller, pełen zagadek i tajemnic. Dosłownie nie mogłam się od niego oderwać. Czytanie tej książki przypominało mi trochę układanie puzzli, tak, aby każdy element do siebie pasował. Każda intryga w tej powieści się piętrzy aż w końcu wszystko zaczyna się układać w jedną spójną całość. Serdecznie polecam!
Moja ocena: 8/10


piątek, 14 lutego 2020

Tahereh Mafi - "Gdyby ocean nosił Twoje imię"


Autor: Tahereh Mafi
Tytuł: Gdyby Ocean nosił Twoje imię
Wydawnictwo: WeNeedYa
Liczba stron: 315
Gatunek: literatura młodzieżowa

Shirin jest siedemnastoletnią muzułmanką i nie ma łatwego życia wśród młodzieży. Musi sobie radzić z wieloma obelgami i uprzedzeniami, zwłaszcza od głośnego zamachu z 11 września. Shirin wie jak okropni potrafią być ludzi, ale ze wszystkich sił stara się być silna i nie złamać się pod presją otoczenia. Nie rozumie jednak jak noszenie hidżabu może wywoływać tak negatywne reakcje poprze zwykłe uprzedzenia ludzkie. Ucieczką od rzeczywistości dla nastolatki staje się taniec. Pewnego dnia jednak poznaje innego ucznia - Ocean'a James'a. Chłopak od razu przyciąga jej wzrok, choć Shirin wie, że nie powinna pakować się w żadne związki. Jednak Ocean jest nieustępliwy... 

"Gdyby Ocean nosił Twoje imię" to książka, o której jest głośno od kilku miesięcy. Nie jestem wcale tym faktem zdziwiona, bowiem Tahereh Mafi jest bardzo znaną pisarką. Pokochały ją miliony czytelników na świecie, w tym ja, za serię "Dotyk Julii". Byłam bardzo ciekawa jak autorka sprawdzi się w nieco innej odsłonie. I przyznaję szczerzę, że się nie zawiodłam. "Gdyby Ocean nosił Twoje imię" to bardzo solidna historia o rasizmie, radzeniu sobie z innością i o odrzuceniu przez rówieśników. Opowieść snuta przez Mafi wciąga czytelnika w swój świat od samego początku. Tak naprawdę my, jako ludzie czasem nie zdajemy sobie sprawy jak potrafimy być okrutni i ile możemy sprawić cierpienia innym swoimi złośliwymi uwagami. Główna bohaterka Shirin na co dzień musi zmagać się z okrucieństwem, tylko dlatego, że ludzie są uprzedzeni do muzułmanów, a ona nosi hidżab. Ludzie zapominają, że nie każdy muzułmanin to zamachowiec. Inność jest piętnowana. To bardzo ważny przekaz płynący z tej historii.

"Gdyby Ocean nosił Twoje imię" jest świetnie napisaną historią. Muszę przyznać, że ja po prostu uwielbiam warsztat pisarski Tahereh Mafi. Tworzy ona nie tylko zapierające dech w piersiach historie, ale po prostu bardzo dobrze je pisze. Jej pióro jest jednocześnie lekkie i proste, a przy tym bardzo absorbujące, charakterystyczne i plastyczne. Jej fani bez problemu mogą zawsze rozpoznać, że to jest właśnie książka Tahereh Mafi. Ze względu na kunszt pisarski autorki czytanie tej powieści było prawdziwą przyjemnością, szybko sunęłam po zapisanych kartach. Dodatkowo w czasie czytania nieustannie towarzyszyło mi uczucie napięcia i ciekawości, byłam zaintrygowana tym, co Mafi przygotowała swoim czytelnikom. Najwięcej obaw budziło moje zakończenie, jednak bezpodstawnie - na początku miałam do niego zastrzeżenia, ale po kilku przemyśleniach stwierdzam, że autorka zakończyła całą historię w idealny sposób.

"Gdyby Ocean nosił Twoje imię" to dopracowana i wciągająca historia, która skłania czytelnika do refleksji. Rasizm jest okropny i piętnowanie kogoś tylko ze względu na kolor skóry czy wyznawaną religię jest wielką niesprawiedliwością tego świata, z którą trzeba walczyć.
Moja ocena: 8/10

instagram.com/xrosexmarie

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Colleen Hoover - "Without Merit"

Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Without Merit
Wydawnictwo:  Moondrive/Otwarte
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura młodzieżowa

Siedemnastoletnia Merit Voss zdecydowanie nie ma normalnego życia. Mieszka w domu, który kiedyś był kościołem wraz z ojcem, macochą, siostrą bliźniaczką, dwoma braćmi, a także swoją... matką. Matką, która jest schorowana, po przebytej ciężkiej chorobie - raku i mieszka w piwnicy przerobionej na małą kawalerkę. Merit zmaga się z wieloma problemami. Jej siostra bliźniaczka Honor jest od niej we wszystkim lepsza, a jej brat Utah stanowi odzwierciedlenie idealnego starszego brata. A najmłodszy przyrodni 4-letni braciszek Moby jest po prostu dzieckiem i wszyscy go lubią. Merit czuje, że mając perfekcyjne rodzeństwo odstaje od reszty rodziny i do niej nie pasuje. Nastolatka coraz bardziej zaszywa się w domu, rezygnuje ze szkoły, ze znajomych... A życie powoli zaczyna ją przerastać, prowadząc do tragicznych w skutkach wydarzeń.

Zawsze bardzo ceniłam twórczość amerykańskiej pisarki Colleen Hoover. To fantastyczna autorka powieści z gatunku young adult oraz new adult. "Without Merit" to kolejna jej książka, po którą sięgnęłam i która bardzo mi się spodobała. To, za co lubię panią Hoover to fakt, że jej powieści zawsze niosą za sobą jakąś dobrą wartość i przesłanie. W historii Merit tym przesłaniem jest to, że depresja dotyka absolutnie każdego, nawet jeżeli my twierdzimy, że jest inaczej. To choroba, która atakuje znienacka. Wiele osób sądzi, że depresja oznacza leżenie w łóżku, zamknięcie się kompletnie w domu, zaniedbanie siebie. To nie do końca tak jest. Często osoby z depresją normalnie pracują, ukrywając wszystko przed innymi. Bardzo się cieszę, że Colleen Hoover poruszyła ten temat jako główny motyw powieści "Without Merit". Po jej książki sięga w dużej mierze młodzież, więc jestem pewna, że niejednemu czytelnikowi pozwoliła ona na uświadomienie sobie jak ważnym problemem jest depresja.

"Without Merit" oprócz ciekawej fabuły i charakterystycznego lekkiego pióra Colleen Hoover zawiera także dużo zabawnych i humorystycznych scen. Bardzo mi się spodobało to połączenie trudnego tematu z lekką dozą humoru. Sprawiło to, że cała fabuła wydawała mi się bardziej przystępna i interesująca. Colleen Hoover w "Without Merit" ukazuje skomplikowane relacje rodzinne. Wszystko jest z perspektywy Merit, to, jak czuje się niezrozumiana i mniej idealna od reszty rodzeństwa. 

"Without Merit" porusza ważny temat, wobec którego nie można przejść obojętnie - depresję. Autorka uświadamia, że może ona spotkać absolutnie każdego. Gdy tylko zaczęłam czytać tą powieść, dosłownie nie mogłam jej odłożyć, a ze względu na małą objętość skończyłam ją czytać w kilka godzin. Wiele osób twierdzi, że ta książka jest dobra, ale nie tak jak inne książki pani Hoover. Nie zgadzam się. Uważam, że jest równie świetna. Polecam!
Moja ocena: 8/10

piątek, 29 listopada 2019

Victoria Scott - "Ogień i woda"

Autor: Victoria Scott
Tytuł: Ogień i woda
Wydawnictwo:  Iuvi
Liczba stron: 368
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa

Tella Holloway ma szesnaście lat i nic w jej życiu nie układa się tak jak powinno. Nastolatka ma ciężko chorego brata i żaden lekarz nie może ustalić co mu dokładnie dolega. Rodzice nastolatków decydują o przeprowadzce do Montany, aby jej brat - Cody mógł oddychać "świeżym powietrzem". Tella jest zmuszona zostawić swoich wszystkich przyjaciół w Bostonie i rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Pewnego dnia, krótko po przeprowadzce nastolatka otrzymuje informacje o tajemniczym Piekielnym Wyścigu... Nagrodą za wygraną w wyścigu jest lekarstwo na każdą chorobę. Tella rozpaczliwie pragnie uratować brata, ale nie ona jedna, bowiem w tym wyścigu biorą osoby równie zdesperowane co ona... Osoby, które są zdolne do poświęceń, tak samo jak Tella.


"Ogień i woda" to książka, o której słyszałam już kilka lat temu, jednak nigdy wcześniej nie miałam okazji jej przeczytać. Słyszałam jednak same pozytywne opinie, a więc moje oczekiwania były wysokie. Dużo słyszałam o podobieństwach do "Igrzysk śmierci" i fakt, powieść trochę przez ten wyścig i klimat przypomina dzieło Suzanne Collins. Nie jest jednak słabsze, wręcz przeciwnie - dorównuje mu poziomem. Zdecydowanie książka Victorii Scott sprostała moim oczekiwaniom. To świetna historia, niezwykle wciągająca i dopracowana. Victoria Scott pisze w sposób zrozumiały i prosty, ale jednocześnie w samej historii nie brakuje dokładnych opisów, które pozwalają czytelnikowi na zobrazowanie umiejscowienia akcji. Fabuła w całej książce toczy bardzo dynamicznie, czytelnik praktycznie od razu zostaje rzucony w wir wydarzeń. Właśnie ten dynamizm akcji czyni "Ogień i wodę" tak dobrą książką. Dynamizm sprawia, że ciężko oderwać się od lektury. Ciągle mówiłam sobie, jeszcze jeden rozdział, jeszcze jeden, aż w końcu skończyłam czytać całą książkę.


Największą zaletą książki "Ogień i woda" jest pomysł. Pomimo tego, że dzisiejszy rynek wydawniczy jest przesycony tego typu powieściami, autorce nadal udało się wyróżnić. Piekielny Wyścig to ciekawa idea, która została świetnie przedstawiona przez Victorię Scott. Jest niezwykle


Victoria Scott ukazuje, jak wiele są zdolni zrobić ludzie, aby chronić tych, którzy kochają. Jak daleko sięga ludzkie poświęcenie, gdzie kończy się granica zła i dobra i czy taka istnieje, kiedy chodzi o dobro naszych bliskich? Pani Scott ukazuje ludzkie oblicza, które pokazują się w ekstremalnych sytuacjach. Bohaterowie zawierają sojusze i jednocześnie walczą o swoje przetrwanie. To była naprawdę świetna podróż przez dżunglę i pustynie. Świetnie spędziłam czas przy lekturze "Ognia i wody" i na pewno szybko nie zapomnę o tej historii.


"Ogień i woda" miało tak zaskakujące zaskoczenie, że nie sposób nie sięgnąć po kontynuację. To powieść, która wciąga już od pierwszej strony. Gdy zaczęłam ją czytać, dosłownie nie mogłam się oderwać i po przeczytaniu ostatniej kartki bardzo żałowałam, że nie mam od razu przed sobą drugiego tomu "Kamień i sól". Serdecznie polecam nie tylko fanom "Igrzysk śmierci", ta książka chwyta za serce i zaskakuje.  Pomimo tego, że jest to powieść młodzieżowa, to zabrała mnie w interesującą i niezapomnianą podróż.

Moja ocena: 10/10

środa, 13 listopada 2019

Colleen Hoover - "November 9"

Autor: Colleen Hoover
Tytuł: November 9
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 336
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Pewnego dnia, a dokładnie 9 listopada poznają się dwie osoby: Fallon oraz Ben. Ten dzień na zawsze zmienia ich życie. Oboje są sobą zauroczeni od samego początku, lecz postanawiają, że w obecnych momentach ich życia nie potrzebują związku, który według nich, nie pozwoli im w pełni rozwinąć skrzydeł. Ben oraz Fallon postanawiają więc spotykać się co roku, 9 listopada przez pięć lat. Ich wzajemna fascynacja jest tak silna, że postanawiają oni, aby dać sobie chociaż jeden dzień w roku... Jednak nie więcej.

Tak rozpoczyna się ich ciekawa przygoda, która na zawsze odmieni ich życie...

Każda książka napisana przez Colleen Hoover niesie za sobą niezapomnianą przygodę. Nie inaczej było także w przypadku "November 9", o której słyszałam od wielu fanów, że jest to najlepsza powieść pani Hoover. Moim zdaniem nie jest najlepsza, ponieważ większe wrażenie wywarł na mnie tytuł "It ends with us", niemniej "November 9" to wciąż niezwykle wciągająca i ciekawa historia. Colleen Hoover napisała o dwójce zagubionych, lecz ambitnych młodych ludziach, którzy nie chcą stawiać miłości i związku ponad wszystko inne, dlatego wiec postanawiają, aby spotykać się co roku, tego samego dnia przez pięć lat. Sam pomysł na tą historię jest nietypowy i zdecydowanie zyskał moje uznanie, choć przyznaję, że z trudem mogłabym uwierzyć, że podobna historia zdarza się w rzeczywistości. Ciężko mi uwierzyć, że dwie osoby pomiędzy którymi jest niezaprzeczalna chemia mogłyby z tego zrezygnować... To jednak fikcja literacka, która rządzi się swoimi prawami. Niemniej uważam, że taki pomysł spotykania się co roku przez pięć lat jest rozsądną ideą. Fallon oraz Ben poznali się w młodym wieku, wczesny związek nie pozwoliłby im na wystarczające rozwinięcie skrzydeł. Poprzez spotykanie się raz w roku upewnili się oni, że jedynie ich potrzeby oraz będą najważniejsze, a nie potrzeby drugiej osoby. Często spotyka się związki, w których jedna strona jest zdominowana przez drugą. Jedna strona bardziej zaniedbuje siebie, stawiając na piedestał potrzeby ukochanego. Nie jest to zdrowe podejście. Uważam, że trzeba dojrzeć do poważnego związku, w którym obie osoby będą mogły rozwijać się w zadowalający dla siebie sposób.

Colleen Hoover to od lat jedna z moich ulubionych pisarek. Jej powieści praktycznie zawsze mi się podobają i sięgając po nie wiem, że się nie zawiodę. Pani Hoover pisze nie tylko niezwykle ciekawie, tworzy także bohaterów z krwi i kości, a jej książki niosą również za sobą wiele uniwersalnych prawd. „November 9” poniekąd jest o tym, jak ważne jest, aby na pierwszym miejscu stawiać swoje potrzeby i ambicje, a nie miłość. Najważniejsza jest bowiem miłość do samego siebie. 
Serdecznie polecam!
Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 23 września 2019

Paullina Simmons - "Jeździec miedziany"

Znalezione obrazy dla zapytania jezdziec miedziany
Autor: Paullina Simmons
Tytuł: Jeździec miedziany
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 720
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Wybucha II wojna światowa. W Związku Radzieckim mieszka siedemnastoletnia Tatiana Mietanow wraz ze swoją rodziną - rodzicami, siostrą i bratem bliźniakiem. Młoda dziewczyna pewnego dnia siedząc na przystanku poznaje młodego oficera Aleksandra Biełowa. Między dwójką bardzo szybko rodzi się wzajemna nić porozumienia. Oboje jednak mieszkają w niebezpiecznym, oblężonym przez Niemców Leningradzie. Czy ta dwójka zazna szczęścia, czy wojna rozdzieli ich już na zawsze?

Od bardzo długiego czasu czaiłam się na przeczytanie tej powieści. Słyszałam na jej temat same pozytywne opinie, byłam więc ciekawa, czy naprawdę jest tak dobra. Gdy w końcu więc miałam w dłoni "Jeźdźca miedzianego" miałam przeczucie, że ta historia jest wyjątkowa i zostanie ze mną na długo. Nie myliłam się. Choć ta powieść liczy sobie ponad siedemset stron, gdy już się wciągnęłam w jej czytanie, to oderwanie się od lektury przychodziło mi z wielkim trudem.

Zazwyczaj unikam książek o tematyce wojennej. Jestem osobą, która ma słabe nerwy i czytanie o wojnie zazwyczaj mocno działa na moją psychikę. Dla "Jeźdźca miedzianego" zrobiłam wyjątek, z czego ogromnie się cieszę. Paullina Simmons fantastycznie i brutalnie szczerze opisała jak wyglądał świat podczas wojny w Związku Radzieckim. Opisy głodu, próby przetrwania wstrząsnęły mną do głębi. Oblężenie Leningradu zostało opisane naprawdę w sposób wzbudzający zachwyt. Przez słowa zapisane na kartkach tej powieści naprawdę czułam się, jakbym była w tej historii. Wczułam się niesamowicie w losy Aleksandry i Tatiana, nie mogłam przejść wobec nich obojętnie. Ich miłość w tych brutalnych czasach wzbudziła moje wzruszenie i żal, że przyszło im żyć w takim świecie.

Świetnie nakreśleni bohaterowie to moim zdaniem główna zaleta książki Paulliny Simmons. Są oni prawdziwi, zmagają się z trudną rzeczywistością, a mimo to próbują jej podołać. Wzbudzają u czytelnika podziw. Aleksander - silny i odważny, Tatiana - naiwna, lecz równie odważna, oboje choć pozornie inni, doskonale do siebie pasują i się wzajemnie uzupełniają. Od samego początku kibicowałam tej dwójce, choć wiedziałam, że ich losy nie są łatwe, a w przyszłości łatwiejsze wcale nie będą. Ich miłość nie jest usłana różami, a przez wojnę są zmuszeni do oddzielnego życia, z dala od siebie. To naprawdę ogromnie smutne. "Jeździec miedziany" uzmysłowił mi jak mogła wyglądać i zapewne wyglądała miłość w czasach wojen... Kobiety i męzczyzni byli rozdzielani, one zostawały w domu, a oni walczyli za ojczyznę.

"Jeździec miedziany" to pozornie zwyczajny romans osadzony w czasach II wojny światowej. To jednak coś więcej. Historia Tatiany i Aleksandra wzbudza wzruszenie i całą gamę innych emocji. Czytelnik od samego początku angażuje się w losy tych dwójki, nie pozostając obojętnym na ich nieszczęścia. To bez wątpienia jedna z najbardziej wyjątkowych książek, jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać. To naprawdę dobra powieść, którą mogę polecić z czystym sumieniem!
Moja ocena: 9/10


wtorek, 17 września 2019

Colleen Hoover - "Too late"

Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Too late
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 408
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

"Too late" to książka autorstwa popularnej pisarki Colleen Hoover. Dodam, że jest ona jedną z moich ulubionych autorek. Ta pozycja jest reklamowana jako inne oblicze Hoover, jako mroczna historia ociekająca seksem i przemocą. Colleen Hoover pisała tą powieść, gdy miała blokadę pisarską w stosunku do innych swoich książek. Pierwotnie "Too late" miało nigdy zostać niewydane, autorka bowiem jedynie publikowała rozdziały tej historii w Internecie i udostępniła je swoim czytelnikom. Byłam niesamowicie ciekawa jak sprawdzi się to nowe oblicze Colleen Hoover i czy mi się spodoba. Teraz, po lekturze tej książki zdecydowanie mogę powiedzieć, że tak!

Sloan nigdy nie miała łatwego życia z matką narkomanką i chorym bratem, którym od najmłodszych lat musiała sama się opiekować. Gdy więc poznaje charyzmatycznego Asę, szybko się w nim zakochuje, a on otacza ją opieką... Pozornie. Ich związek jest bowiem pełen przemocy i agresji. Asa ma obsesję na punkcie dziewczyny, jest zazdrosny o każdego mężczyznę przebywającego w jej towarzystwie. Asa jest nieobliczalny i pogrążony w uzależnieniach, nie tylko od imprez. Sloan tkwi w toksycznym związku ze względu na swojego brata i wsparcie finansowe od Asy... Jednak powoli ta toksyczna relacja zaczyna ją wyniszczać. Życie jednak zaskakuje ją, gdy pojawia się w nim Carter. I wszystko powoli zaczyna stawać się niebezpieczną grą pomiędzy tych trojgiem: Sloan, Asą i Carterem...

Po lekturze "Too late" jestem wstanie zrozumieć dlaczego Colleen Hoover początkowo nie chciała jej wydawać. Ta książka bowiem nie przypomina żadnej innej powieści tej pisarki. I mi się bardzo spodobało to jej nowe i mroczne oblicze. Bo pomijając wiele wątków pełnych toksyczności, ta książka jest po prostu dobra. Została ona napisana podobnym stylem co inne powieści Colleen Hoover, czyli dobrym. Hoover nie przebiera w słowach, ostro opisuje intymne sceny. "Too late" zawiera wiele brutalnych opisów scen seksu, nie ma tutaj subtelnego i niewinnego seksu czy wzruszających randek. Ta książka jest ostra i prawdziwa. Sloan przeszła przez piekło wiele razy i przechodzi przez nie nadal. 

Jedną z największych zalet "Too late" jest prowadzenie przez Colleen Hoover kilkutorowej narracji. Pozwala to na poznanie punktu widzenia każdego bohatera (Sloan, Asa oraz Carter). Pozwala to na spojrzenie czytelnikowi na wszystko z innej strony i poznanie subiektywnych opinii postaci, bowiem każda z nich różne sytuacje postrzega w różny sposób. Ponadto autorka opublikowała rozdziały "Too late" w takiej samej kolejności jak publikowała je w Internecie, udostępniając swoim czytelnikom. Akcja w tych rozdziałach nie zawsze toczy się chronologicznie, dlatego dzięki temu czytelnik ma też okazję poznać np. przeszłość bohaterów.

Asa to postać, którą ciężko rozszyfrować. Owszem, jest on okrutny, brutalny i pozbawiony wyrzutów sumienia. Ale gdy czytelnik dowiaduje się o jego przeszłości, zaczyna mu niechętnie trochę współczuć. A przynajmniej ja miałam takie odczucia. Asa to tragiczny bohater, który miał ciężką przeszłość. Nie chciałabym w żaden sposób go usprawiedliwiać, lecz przez pokazanie jego doświadczeń po prostu zaczynałam mu współczuć. Trochę mi go było po ludzku żal, bo odniosłam wrażenie, że wisi nad nim fatum, które przesądza o jego życiu. Jakby on sam był już na zawsze skazany na życie w toksycznych związkach i na handel narkotykami. Tak też chyba postrzegał on sam siebie.

Spotkanie z "Too late" mogę zaliczyć do udanych. Bardzo przypadło mi do gustu to nowe i mroczne oblicze Colleen Hoover, o które szczerze jej nie posądzałam. Po jej przeczytaniu miałam natłok myśli i dużą mieszaninę emocji. Zdecydowanie polecam!
Moja ocena: 8/10



wtorek, 13 sierpnia 2019

Colleen Hoover - "It ends with us"


Autor: Colleen Hoover
Tytuł: It ends with us
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Lily Bloom to dwudziestotrzyletnia kobieta, która ma za sobą trudne doświadczenia i przemoc w rodzinie. Bohaterka chce zapomnieć o swojej przeszłości przeprowadza się do Bostonu, aby zacząć nowe i lepsze życie. Tam, kobieta spełnia swoje marzenie i otwiera własną kwiaciarnię, którą prowadzi z prawdziwą pasją i zaangażowaniem. 
Pewnego dnia Lily poznaje ambitnego lekarza, Ryle'a Kincaid'a. Między obojgiem od razu pojawia się nić porozumienia i wzajemne przyciąganie. Między obojgiem rodzi się trudna do pokonania wzajemna fascynacja. Nic jednak nie jest takie, jakie się wydaje... A w sercu Lily wciąż ma miejsce jej pierwsza miłość z dzieciństwa.

Colleen Hoover to niezwykle popularna pisarka, jej twórczość dla mnie również nie pozostaje obca. Mam za sobą kilka książek tej pisarki, wszystkie wspominam bardzo dobrze. Najbardziej przypadły mi do gusty jej interesujące pomysły na fabułę, a przede wszystkim bardzo dobry warsztat pisarski."It ends with us" to kolejna jej powieść, po którą sięgnęłam i która mnie nie zawiodła. Poprzeczkę postawiłam wysoko, ale ta powieść zdecydowanie jej sprostała. To będzie moja ulubiona książka pani Hoover. Naprawdę, jestem nią zachwycona i oczarowana!

"It ends with us" porusza mocny temat, jakim jest przemoc w rodzinie. Główna bohaterka, Lily Bloom nie miała łatwego życia z despotycznym ojcem i uległą matką. Jednak poradziła sobie i znalazła lepsze życie w Bostonie. Temat przemocy w rodzinie mam wrażenie jest trochę tematem tabu. Nie rozmawia się o nim, a osoby borykające się z tym problemem unikają przyznania się przed samymi sobą, że przemoc jest obecna w ich życiu. Colleen Hoover wiele mi uświadomiła tą powieścią. Zawsze patrzy się na kobiety będące w związkach pełnych agresji i przemocy z pogardą, z wypisanym pytaniem "Dlaczego ona z nim jest?". Pani Hoover pokazała, że to wcale nie jest takie proste, jakby się wydawało. To odejście wcale nie jest łatwym zadaniem. Kobiety, które żyją w takich związkach często robią to z jednego powodu... bo kochają. Kochają i ciągle tłumaczą sobie, że będzie lepiej, że nie chciał... Ciągle pojawia się jakaś wymówka, a kiedy są dzieci, jest jeszcze ciężej. Wielki plus dla Colleen Hoover za ukazanie siły kobiet, które się zmagały z przemocą. Wielki szacunek wzbudziła we mnie nie tylko Lily Bloom, ale także Jenny Bloom, jej matka.

"It ends with us" to książka, która jest świetna, a na to wpływa kilka czynników. Nie tylko fabuła, nie tylko bohaterowie, ale także sam kunszt pisarski. A ten Colleen Hoover ma naprawdę dobry. Uwielbiam jej warsztat pisarski. Jest prosty, ale jednocześnie nie brakuje w nim obrazowych opisów, pięknych cytatów, przesyconych emocjami. Hoover ma naprawdę unikalny styl pisania. Umie przelać na papier prawdziwe emocje. Już wcześniej polubiłam jej książki, a przez tą historię pani Hoover staje się jedną z moich ulubionych pisarek!

Lektura "It ends with us" pochłonęła mnie bez reszty. Cudowna, świetnie napisana książka z mocnym przekazem, która zapada w pamięć. Cała historia wciągnęła mnie już od pierwszej strony, do połowy lektury myślałam, że wiem czego się spodziewać, ale okazało się, że nie wiem. Autorka nieźle mnie zaskoczyła dalszym przebiegiem fabuły. "It ends with us" nie przypomina innych książek Colleen Hoover. Ta historia jest bardziej dojrzalsza, pełna głębi i ukrytego mroku. Przysparza wiele różnych emocji. Powieść ta uczy, aby nie patrzeć na przemoc w rodzinie stereotypowo, żeby nie szykanować kobiet, które tkwią w takich związkach. To książka, która na długo zapadnie mi w pamięć! Bardzo polecam!
Moja ocena: 10/10

www.instagram.com/xrosexmarie

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Samantha Young - "Zapomnieć o przeszłości"


Autor: Samantha Young
Tytuł: Zapomnieć o przeszłości
Wydawnictwo:  Burda Książki
Liczba stron: 452
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Samantha Young to jedna z moich ulubionych pisarek. Uwielbiam jej powieści na interesującą i wciągającą fabułę, a jednocześnie za jej niezwykle dokładny i dopracowany warsztat pisarski. Po skończeniu serii "On Dublin Street" i wzruszającym pożegnaniu z ulubionymi bohaterami, z którymi zżyłam się na przestrzeni kilku lat przygody z tym cyklem, nadszedł czas na lekturę nowych powieści tej pisarki. I tak mój wybór padł na "Zapomnieć o przeszłości".

Alexa Holland pracuje jako asystentka znanego fotografa Benita. Kobieta lubi swoją pracę i sprawia jej ona duży satysfakcji. Jest odpowiedzialna i ma dobrze poukładane życie. Pomimo ciężkich doświadczeń i trudnej przeszłości bohaterka świetnie sobie radzi w życiu. Alexa nigdy bowiem nie mogła liczyć na wsparcie od swojej rodziny. Jej matka umarła, a obecność jej ojca w jej życiu praktycznie nie istnieje. Ponadto Alexa ma żal do swojego ojca o wiele animozji z przeszłości. Pewnego dnia przy okazji kolejnego zlecenia w pracy kobieta poznaje Caine Carraway'a. Mężczyzna ten dla wielu jest prawdziwą inspiracją, doszedł on bowiem do swojego sukcesu całkowicie sam. Stał się on jedną z najbogatszych osób w Bostonie dzięki swojej ambicji i upartości. Ścieżki Alexy i Caine niespodziewanie się krzyżują, a bardzo szybko okazuje się, że tych dwoje łączy wspólna przeszłość...

"Zapomnieć o przeszłości" to kolejna świetna książka stworzona przez panią Young. Jednak przyznaję, że po przeczytaniu całej serii "On Dublin Street" po prostu nie mogłam się powstrzymać od porównywania tych książek ze sobą. Odniosłam tym samym trochę wrażenie, że te wszystkie powieści są do siebie bardzo podobne... Niektóre opisy, pewne schematy powtarzają się. Na pewno początkujący czytelnik w twórczości tej pisarki tego nie odczuje, ja jednak trochę to odczułam. Mimo wszystko "Zapomnieć o przeszłości" bardzo mnie wciągnęło. Kunszt pisarski Samanthy Young jest fantastyczny, a jej zdolność do kreowania fabuły i bohaterów naprawdę jest zachwycająca! Rzadko się zdarza, aby powieści obyczajowe i romanse były naprawdę wciągające i dobre. Zazwyczaj odprężają, pozwalają się odstresować, ale to tyle... A tymczasem twórczość Samanthy Young to coś zgoła innego. To jest naprawdę dobra pisarka, która ma talent do tworzenia powieści, które są przesycone emocjami i dramatami.

Alexa Holland i Caine Carraway to bohaterowie, których polubiłam i z którymi się zżyłam od samego początku. Zresztą, nie sposób było tego nie zrobić. Oboje "dają się lubić", mają charakterek, a ich ciężkie doświadczenia sprawiają, że są prawdziwi i realni. To postacie, z którymi czytelnik może się utożsamić i którzy wzbudzają emocje. Bardzo spodobał mi się fakt, że pomimo trudnej przeszłości oboje się nie załamali, wręcz przeciwnie - ciężko pracowali na swój sukces. 

"Zapomnieć o przeszłości" to kolejna przeczytana przeze mnie książka Samanthy Young. Z pewnością nie ostatnia. Utwierdziła mnie ona w przekonaniu, że Samantha Young z pewnością jedna z moich ulubionych pisarek. Uwielbiam ją za jej styl pisania, za bohaterów z krwi i kości, za umiejętność kreowania fascynującej fabuły. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejne książki tej pisarki!
Moja ocena: 8/10

wtorek, 16 lipca 2019

Samantha Young - "W poświacie księżyca"

Znalezione obrazy dla zapytania w poświacie ksiezyca
Autor: Samantha Young
Tytuł: W poświacie księżyca
Wydawnictwo:  Burda Publishing House
Liczba stron: 432
Gatunek: romans, literatura obyczajowa

"W poświacie księżyca" to ostatni, szósty tom poczytnego cyklu On Dublin Street autorstwa szkockiej pisarski Samanthy Young. Pierwszą część serii "Wbrew zasadom" miała swoją premierę w 2013 roku w Polsce. I właśnie od tamtego czasu jestem wierną fanką tego cyklu. Pani Young stworzyła serię, która absolutnie skradła moje serce. Ja wiem, że to są tylko, albo aż romanse, ale są naprawdę świetne! Dostarczyły mi mnóstwo różnych emocji, udowodniły, że każdy zasługuje na szczęście, nawet pomimo ciężkich doświadczeń i przeżyć. Bardzo się cieszę, że lektura ostatniego tomu jest już za mną, ale jednocześnie czuję nostalgię i smutek, że to już koniec.

Logan spędził dwa lata w więzieniu, płacąc za błąd popełniony w przeszłości. Po wyjściu z więzienia mężczyzna mając wsparcie swojej rodziny i przyjaciół. Bohater przeprowadza się do nowo wynajętego mieszkania. Szybko okazuje się, że jego sąsiadką jest urocza Grace. Kobieta, podobnie jak Logan ma za sobą ciężką przeszłość, uciekła ona bowiem od swojej rodziny do Edynburga. Ścieżki tych obojga niespodziewanie krzyżują się poprzez jedno zdarzenie, które zaskakuje ich oboje. Pomimo przeciwności losu, tych oboje zaczyna łączyć nić porozumienia. Czy uda im się przezwyciężyć ich ciężkie doświadczenia i odnaleźć szczęście?

Przed lekturą pierwszego tomu serii On Dublin Street - "Wbrew zasadom" nie byłam zbytnią fanką romansów. Zmieniło się to dopiero, gdy sięgnęłam po ten cykl. Samantha Young udowodniła, że nawet pozornie schematyczne romanse mogą być ciekawe i wzruszające. Autorka dostarczyła mi wielu wzruszeń, emocji i radości. Po przeczytaniu sześciu tomów wiem, że ta seria jest trochę sztampowa, ponieważ wszystkie wydarzenia w tych powieściach wydają się przebiegać w bardzo schematyczny sposób. Mamy trudne doświadczenia, pragnienie odnalezienia szczęścia i brak zaufania... Ale nawet ta sztampowość mi w tym cyklu nie przeszkadza, ponieważ autorka nadrabia całą resztą. Ma świetny, lekki kunszt pisarski, bohaterowie są z krwi i kości, a sama fabuła jest dobrze przemyślana i wciągająca.


"W poświacie księżyca" dorównuje poziomem swoim poprzednikom. To bardzo dobrze napisany romans, idealne zwieńczenie finału serii, które napełniło mnie nostalgią i wzruszeniem.  Ja jako czytelniczka bardzo zżyłam się ze wszystkimi bohaterami na przestrzeni kilku lat przygody z tą serią. Zdecydowanie polecam cykl On Dublin Street nie tylko nieuleczalnym romantyczkom! Ja mogę z pewnością powiedzieć, że sięgnę jeszcze po inne powieści tej pisarki.
Moja ocena: 8/10


piątek, 7 czerwca 2019

Melissa Albert - "Hazel Wood"

Autor: Melissa Albert
Tytuł: Hazel Wood
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 376
Gatunek: fantastyka, literatura młodzieżowa

TRZYMAJ SIĘ Z DALA OD HAZEL WOOD

Alice Crewe ma siedemnaście lat i większość swojego życia spędziła w drodze, uciekając razem ze swoją matką przed prześladującym je pechem. Nastolatka nie ma łatwego życia, razem ze swoją matką Ellą musi się ciągle przeprowadzać, nie przywiązując się do żadnego miejsca ani żadnych ludzi. Pewnego dnia kobiety myślą, że prześladujący je pech się skończył wraz ze śmiercią babki nastolatki, autorki kultowych, mrocznych opowiadań "Opowieści z Uroczyska". Okazuje się jednak, że prawdziwy pech dopiero się zaczyna. Ginie bowiem matka Alice, a dziewczyna, aby ją odnaleźć będzie musiała wyruszyć w niebezpieczną podróż...  Niebezpieczną podróż do mrocznej posiadłości należącej do babki Alice - do Hazel Wood. Towarzyszyć będzie jej ekscentryczny wielbiciel twórczości jej babci - Ellery Finch.

"Hazel Wood" to książka będąca połączeniem klimatu dark fantasy z baśnią. Muszę przyznać, że dawno nie czytałam tak dobrej i dopracowanej w każdym szczególe powieści. Jestem zachwycona stworzoną przez Melissą Albert historią. Jest to coś nowego, oryginalnego, coś, czego zdecydowanie nigdy wcześniej nie czytałam. Za sam pomysł mogę dać autorce ocenę 10/10, natomiast jeżeli chodzi o całą resztę o wykonanie, akcję i bohaterów, również mogę wszystko ocenić na 10. Cieszę się, że pomimo tego, że na rynku wydawniczym jest wiele powieści młodzieżowych z gatunku fantasy, wciąż znajdują się pisarki, które tworzą coś oryginalnego, wyróżniającego się, a przede wszystkim z zachwycającym tajemniczym klimatem. Lektura "Hazel Wood" minęła mi tak szybko, że żałowałam, że dotarłam już do końca. Przez całą książkę sunęłam po napisanych na kartce słowach, chłonąć każde zdanie ciekawa, co się dalej wydarzy. Naprawdę, dosłownie czytałam z wypiekami na twarzy. Właśnie dla takich książek uwielbiam czytać. Dla książek przez które zapominam o całym otaczającym mnie świecie.

"Hazel Wood" to mroczna, przepełniona klimatem i tajemniczością książka, której grupą docelową jest młodzież. Jestem jednak pewna, że świat wykreowany przez Melissę Albert przypadnie także do gustu starszym czytelnikom. Połączenie dark fantasy, baśni i elementów grozy sprawia, że nawet starsi czytelnicy znajdą w tej powieści coś dla siebie. Ta książka to tylko pozornie historia o baśniowych opowieściach rodem z Disneya. Tutaj nie znajdzie się nic cukierkowego, wręcz przeciwnie - autorka stworzyła baśnie pełne grozy i mroku, nie są to żadne disneyowskie bajeczki. Melissa Albert w "Hazel Wood" odarła baśnie z ich bajkowego klimatu z dobrym zakończeniem, tworząc coś przeciwstawnego. Właśnie ten aspekt czyni tą powieść tak oryginalną i wyróżniającą się. Wraz z każdą przeczytaną stroną rośnie w czytelniku uczucie niepokoju i grozy. Ponadto Melissa Albert ma genialny kunszt pisarski. Jej styl pisania jest prosty i bardzo przystępny, a jednocześnie naprawdę zachwycający. Zdarzały się cytaty, które czytałam po kilka razy, tak zachwycona nimi byłam. Styl pisania autorki jest nasycony ciekawymi opisami i dialogami. 


"Opowieści z Uroczyska" to opowiadania stworzone przez babkę Alice. Są one kluczowym elementem fabuły w "Hazel Wood". Autorka splata Uroczysko wraz z normalnym, ludzkim światem. To połączenie jest naprawdę niezwykłe i intrygujące. "Hazel Wood" nie przypomina nic, co bym wcześniej czytała. To wielowątkowa powieść z dużym potencjałem do odkrycia. Autorka udowadnia, że nadal jest wiele pomysłów na stworzenie dobrej, wciągającej książki. W "Hazel Wood" magia przeplata się z mrokiem, a fantazja z rzeczywistością, autorka udowadnia, że słowa mają ogromną moc. Ta powieść wywołuje w czytelnik uczucie niepokoju i pewnej dziwności. Czytelnik wie, że czyta coś niezwykłego. Zdecydowanie polecam! Nie oderwiecie się od tej książki aż do samego końca. Z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji!
Polecam: 10/10