my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Anna Todd - After. Płomień pod moją skórą

http://ecsmedia.pl/c/after-plomien-pod-moja-skora-b-iext27859255.jpg
 Autor: Anna Todd Tytuł: After. Płomień pod moją skórą Wydawnictwo: Znak Liczba stron: 635

O książce pt. "After" słyszałam na długo przed polską premierą. Co tu dużo pisać - od początku moja ciekawość została rozbudzona, ponieważ dzieła z poczytnego gatunku new adult naprawdę są dla mnie znakiem, a wręcz gwarancją dobrze spędzonego wieczoru lub kilku. Oczywiście jasne jest, że nie da się uniknąć rozczarowania, ale w większości przyznaję z dumą, iż udaje mi się to robić. W każdym razie do przeczytania powieści autorstwa Anny Todd, przymierzałam się od długiego czasu. Miałam nawet zamiar zacząć ją czytać w oryginale na Wattpadzie, ale ostatecznie zrezygnowałam. Kiedy w końcu nadarzyła się okazja i "After" o kuszącym podtytule "Płomień pod moją skórą" zostało wydane w Polsce, ostrzyłam sobie na nią ząbki. Jesteście ciekawi, jak mi się spodobała?

Osiemnastoletnia Tessa Young odkąd tylko pamięta, zawsze słuchała się swojej mamy. Zawsze była przykładną uczennicą i dobrą córką. Nawet jej chłopak, Noah, jest idealny i pasuje do niej pod każdym względem. Jednak czasem nadchodzi czas na zmiany i w życiu głównej bohaterki właśnie nadszedł taki moment. Wyprowadza się ona z domu do akademika, gdzie rozpocznie studia. Sama, ponieważ Noah jest od niej o rok młodszy. 

W nowym miejscu ma szansę uwolnić się od wpływu apodyktycznej matki. Szybko zaprzyjaźnia się ze swoją wybuchową współlokatorką, Steph. Właśnie dzięki niej poznaje Hardina Scotta. Chłopaka, którego wygląd już z daleka zdaje się krzyczeć: "niebezpieczeństwo!". Tessa choć nigdy siebie o to nie podejrzewała, czuje do niego dziwne i magnetyczne przyciąganie... A i sam Hardin wydaje się coś do niej czuć.

"After. Płomień pod moją skórą" to prawdziwy fenomen. Naprawdę. Swoją przygodę z tą książką mogłabym podzielić na dwa etapy, które występowały u mnie naprzemiennie. Pierwszy etap to lektura pełna napięcia, ciekawa, która dosłownie nie pozwalała mi się oderwać od czytania. Drugi etap to irytacja i złość na... Hardina. Na postać, która sama nie wie, czego chce. Tak, moi drodzy. Największą moją bolączką w tej powieści nie okazała się Tessa (co byłoby rozsądnym założeniem), a właśnie Hardin i jego nastroje. Boże, jakie ten chłopak ma zmienne humory. To wręcz niesamowite. Na jednej stronie jest czuły i delikatny, po czym zaraz bez skrupułów zaczyna się wyzywać na biednej dziewczynie, którą sobie obrał za cel. Tessę mogę zrozumieć. Wychowana pod kloszem, zawsze podporządkowana żądaniom swojej matki, nie wie w zasadzie, co jest dla niej dobre. Bardzo szybko zaczyna coś czuć do wytatuowanego "złego" chłopaka i cóż, czy ktokolwiek mógłby ją winić? Hardin, musisz się zmienić, bo nie będzie dobrze... Jeśli jeszcze chodzi o Tessę, to mogłaby być bardziej stanowcza, co zapewne by utarło nosa panu Scottowi. Przydałoby mu się to. "After..." miało takie pełne napięcia zakończenie, co pozwala mi przypuszczać, że kontynuacja może być jeszcze ciekawsza.

Napisałam wyżej, że ta powieść jest fenomenem, ponieważ owszem, właśnie nim jest. Zawsze znajdą się osoby, które będą mieszać gatunek new adult z błotem. Co nie zmienia faktu, że czyta się go naprawdę dobrze. A "After..." jest owym fenomenem, ponieważ niezależnie od negatywnych opinii i irytujących zachowań bohaterów, tą książkę się pochłania z wypiekami na twarzy. I wciąż, wciąż chce się więcej. Wcale się nie dziwię, że to dzieło zdobyło tak dużą popularność i tak wiele wyświetleń na osławionym Wattpadzie. Takie powieści nie bez powodu zyskują duże rzesze fanów. Pozwalają czytelnikowi oderwać się od rzeczywistości, zapomnieć o problemach i skupić się na losach Hessy. 

"After..." to fanfick opowiadania o One Direction, zespole, o którym słyszał każdy. Ja osobiście za nim nie przepadam, bo to nie mój typ muzyki. W każdym razie, gdy przystępowałam do lektury to wiedziałam o tym fakcie i wcale mi on nie przeszkadzał w czasie czytania. Zostały pozmieniane imiona bohaterów, ale bez problemu można je dopasować do imion członków tej grupy muzycznej. Nie jest jednak to jakieś nachalne skojarzenie i jeśli ktoś nie zacznie czytać opinii innych czytelników, to nawet się nie domyśli, że to fanfick. 

Myślę, że to dzieło biorąc pod uwagę fakt, że było publikowane przez Annę Todd na Wattpadzie jako fanfick, zostało naprawdę dobrze napisane. Warsztat pisarski tej młodej autorki jest lekki, a zarazem niezwykle przystępny i absorbujący. Warto pamiętać, że pisarka publikowała to opowiadanie zapewne w ramach przyjemności i podzielenia się z internautami swoimi pomysłami (to tylko moje przypuszczenie). Jeśli tak, to tej książce nie da się wiele zarzucić. Akcja jest wartka i dynamiczna, pomimo tego, że historia ta ma ponad sześćset stron - nie da się tego odczuć. Czytając czułam się, jakbym wręcz "sunęła" po lekturze, tak miło w nią wniknęłam.

"After. Płomień pod moją skórą" sprawiło, że czytałam do późna i nie interesowało mnie, która jest godzina. Nie w obliczu tak interesującej i wciągającej książki. Ludzie mogą pisać i mówić, co chcą. Mogą twierdzić, że ta powieść jest kopią "Pięćdziesięciu twarzy Greya", tylko, że skierowaną do nastolatków, ale mnie to nie obchodzi. Ja jestem wierna swoim odczuciom, a moje odczucia mówią mi, że choć "After..." w swojej wymowie i fabule jest dosyć oklepane, to i tak chce się to czytać. A to już, moi drodzy nazywa się fenomen. Gdy zdajemy sobie sprawę, że coś jest sztampowe, a pomimo to czytamy z prawdziwą przyjemnością. Gdy skończyłam czytać powieść Anny Todd jedyne, co chciałam to więcej. Ja już chcę mieć w swoich dłoniach drugi tom!
Moja ocena: 8/10

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Katarzyna Kwiatkowska - Zbrodnia w szkarłacie

https://woblink.com/storable/pub_photos/636123-zbrodnia-w-szkarlacie.jpg
Autor: Katarzyna Kwiatkowska Tytuł: Zbrodnia w szkarłacie Wydawnictwo: Znak Liczba stron: 392

Rok 1900. W Dworze w Jeziorach pod Poznaniem trwają gorączkowe przygotowania do ślubu. Wydawałoby się, że wszystko układa się naprawdę dobrze, a młoda dziedziczka - Helena jest niezwykle szczęśliwa. Jednocześnie w Jeziorach pojawia się Jan Morawski, inteligentny detektyw-pasjonata, którego zadaniem jest odnalezienie skarbu pozostawionego przez dziadka. Jednak pozytywny bieg zdarzeń zakłóca jedno wydarzenie... W Dworku zostaje zamordowany mężczyzna. Wszyscy są podejrzani. Kto ostatecznie okaże się bezlitosnym mordercą?

"Zbrodnia w szkarłacie" to czwarty tom cyklu opowiadającym o Janie Morawskim, ziemianinie, który pasjonuje się wszelkimi zagadkami i tajemnicami. Przyznaję, że nigdy wcześniej nie słyszałam o tej serii, dlatego, gdy przystępowałam do lektury tej powieści nie miałam pojęcia, że jest to jakakolwiek kontynuacja wcześniejszych części. Na całe szczęście, w ogóle nie przeszkodziło mi to w czytaniu. Nie trzeba wcale znać poprzednich książek, aby cieszyć się z czytania tych nowszych. Choć na pewno w przyszłości sięgnę po wcześniejsze tomy.

Nie mam szczególnego zamiłowania do twórczości polskich pisarzy. Są wyjątki, ale jest ich bardzo mało. Do tego zacnego grona mogę zaliczyć autorkę "Zbrodni w szkarłacie", Katarzynę Kwiatkowską. Jej dzieło pochłonęło mnie praktycznie od samego początku, a sprytnie skonstruowana intryga sprawiła, że nie mogłam się oderwać od tak absorbującej lektury. Muszę przyznać, że podeszłam do tej powieści dosyć nieufnie, bo to pierwszy kryminał rodzimego autora, który miałam okazję przeczytać. Jak się okazało - moja początkowa nieufność była całkowicie bezzasadna. Co najlepsze, ta książka trzyma w napięciu. Katarzynie Kwiatkowskiej należą się duże brawa za tak sprawne i umiejętne operowanie w świecie tajemnic i mrocznych knowań. Na uwagę zasługuje także element zaskoczenia, ponieważ ciężko jest przewidzieć, jakim torem potoczy się akcja. Kryminały są świetne i niezwykle pełne napięcia oraz suspensu, o ile pisarzy umieją udźwignąć ciężar tego dosyć trudnego gatunku. 

Przed lekturą "Zbrodni w szkarłacie" nie pomyślałabym, że spodoba mi się osadzenie akcji w 1900 roku. Wręcz przeciwnie - należę do młodego pokolenia, dlatego wolę teraźniejszość, niż czasy trochę bardziej odległe. Jednak w tej książce okazało się to dla mnie najlepszym atutem. To świetne uczucie móc zanurzyć się w powieść, gdzie Polacy byli uciskani i ciemiężeni przez Niemców. To budujące móc obserwować, jak radzili sobie ludzie w tej trudnej sytuacji i jak starali się nie oddać swoich majątków w obce ręce. Nie sądziłam, że odnajdę się w roku 1900, ale co zadziwiające - odnalazłam się. Teraz nie potrafię sobie wyobrazić detektywa Jana Morawskiego w innej scenerii.

"Zbrodnia w szkarłacie" to sprytnie napisany i skonstruowany kryminał, który na pewno nie rozczaruje fanów gatunku, ale także osób, które nigdy nie sięgnęły po tego rodzaju książki. Katarzyna Kwiatkowska - pierwsza dama polskiego kryminału retro wywiązała się ze swojego zadania nawet z nawiązką. Jej warsztat pisarski ciekawi, a nie nuży, nie zawiera zbędnych opisów, ale za to sprawia, że czytanie nie jest żadną trudnością, tylko przyjemnością. Polecam!
Moja ocena: 7/10

czwartek, 4 kwietnia 2013

(44). Kelly Keaton - Z ciemnością jej do twarzy



Autor: Kelly Keaton
Tytuł: Z ciemnością jej do twarzy
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 264
Moja ocena: 8/10

Mroczna i zmysłowa opowieść o potomkini Meduzy, pierwsza część cyklu Bogowie i potwory.

Ari zawsze czuła się inna. Ma długie srebrzyste włosy, których nie da się ściąć ani zafarbować. Zielone nienaturalnie przyciągające oczy. Niejasną przeszłość związaną z szaleństwem i samobójstwem matki. Jest wściekła, zbuntowana i za wszelką cenę chce dotrzeć do prawdy.

Próbując odkryć tajemnicę swojego pochodzenia, trafia do odmienionego, magicznego Nowego Orleanu, który po huraganie wykupiony został przez tajemnicze rodziny o potężnych wpływach. Miasto pełne jest dziwnych istot, wampirów, czarodziejów, hybryd... Na ich tle Ari wydaje się być zwykłą dziewczyną, a jednak to właśnie ona wzbudza największy lęk...
Prześladują ją zabójcy, wspiera przystojny i odważny pół-wampir Sebastian, a gdzieś na obrzeżach miasta i tajemnicy czai się złowroga bogini Atena, która zrobi wszystko, by ją dopaść.
Z ciemnością jej do twarzy łączy popularne wątki paranormalne z grecką mitologią, opowieścią o walce z przeznaczeniem. Niebezpieczeństwa, niezwykły klimat zrujnowanego miasta i porywająca historia miłosna sprawiają, że powieść czyta się jednym tchem.


"Z ciemnością jej do twarzy" jest jedną z tych książek, które wydają się wręcz idealne dla mnie! Nieprzeciętny tytuł, piękna, wręcz hipnotyzująca okładka oraz ciekawy opis skutecznie zachęciły mnie do jej przeczytania.
„Nie rób sobie nadziei, a nikt cię nie zrani. Nie ufaj i nie kochaj, a nikt cię nie zrani. Złam własne zasady.” 
Główna bohaterka, Aristanae poszukuje swojej biologicznej matki. Trop zaprowadził ją do Rocquemore, zakładu psychiatrycznego, gdzie dowiaduje się o samobójczej śmierci swojej rodzicielki. Pozostało jej po niej tylko pudełko z biżuterią oraz listem zaadresowanym do córki. Eleni, matka dziewczyny ostrzega ją przed Nowym Orleanem. Nastolatka jest zdezorientowana i zagubiona, pragnie poznać odpowiedzi na nurtujące ją pytania, nie ma pojęcia jednak jak niebezpieczna okaże się jej podróż.
"Sebastian zastygł. Wiedziałam, o czym myśli: że powinien po prostu wyjść, pozbyć się mnie i mojego niewyparzonego języka, i że tak byłoby dla niego lepiej."
Ari nie daje wiary słowom swojej matki - przecież jej nie znała, oddała ją, więc dlaczego nagle miałaby zacząć jej ufać? Dziewczyna wyrusza do Nowego Orleanu, który trzynaście lat temu spustoszyły wielkie huragany. Po tamtych wydarzeniach miejsce to nazwano "Nowym 2", a państwo nie mając możliwości pokrycia gigantycznych strat sprzedaje je dziewięciu bogatym rodzinom, które utworzyły sojusz o nazwie Novem. Miejsce to stało się idealną kryjówką dla wszelkich odmieńców, nieakceptowanych w społeczeństwie.
"Nawet mnie nie znasz! Nawet nie chcesz mnie poznać, więc dlaczego, do cholery, miałbyś mnie chronić?"
Główna bohaterka zostaje zaatakowana przez tajemniczego mężczyznę z obcym akcentem, dzięki lekcjom samoobrony, której uczyli ją jej przybrani rodzice - przeżywa. Przypadkiem poznaje Crank, która zgadza się zawieść ją do Nowego 2. Tam, w tym niegdyś pięknym, a teraz zrujnowanym miejscu poznaje przyjaciół, ale także i miłość.
"Jestem boginią wojny, dziecko. Nikogo się nie boję, bo nie mogę umrzeć. Jestem śmiercią, gdyż zabiłam boginię śmierci w jej własnym łóżku."
Odniesienia do mitologii nie pojawiają się w literaturze często, dlatego chętnie sięgam po taką odmianę. Autorka miała tutaj duże pole do manewru i świetnie to wykorzystała. Stworzyła fascynujący i niezwykle dopracowany świat. Kelly Keaton sprytnie wprowadziła nas w akcję, stopniowo budując napięcie, nie dając nam odetchnąć nawet na chwilę!
Kolejnym plusem "Z ciemnością jej do twarzy" są umiejętnie wykreowani bohaterowie. Aristanae pomimo swojego młodego wieku nie boi się odkrycia prawdy, nieważne jak druzgocąca okazałaby się być. Charyzmy nie brak również drugoplanowym postaciom, autorka bowiem zadbała, aby każde z nich miało interesujący życiorys.
"Dom zapierał dech w piersiach. Jasne, był ogromny i ładny, ale zdawał się ociekać emocjami. Smutkiem. Samotnością. Jak piękna dama pozostawiona na morzu szarości, zieleni i czerni, chroniona jedynie przez dębowe matrony w trupich szalach."
"Z ciemnością jej do twarzy" nie zawiodła moich oczekiwań. Autorka wykreowała fascynujący świat i umiejętnie połączyła go z mitologią. Książka wbrew pozorom wcale nie okazywała się przewidywalna, do samego wyjaśnienia nie miałam pojęcia, jaka to straszna tajemnica kryje się za rodziną głównej bohaterki. Wątek miłosny nie był w centralnym ośrodku akcji, bowiem zarysowano go delikatnie i subtelnie, co w kolejnych częściach z pewnością będzie bardziej rozwinięte. To wszystko złożyło się na to, że lekturę tę czytało się bardzo płynnie i przyjemnie. Jest to jedna z lepszych książek z wątkiem mitologicznym. Z niecierpliwością czekam na kolejną część!

Wyzwania, w których recenzja bierze udział: