my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rebis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rebis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 października 2014

Emmy Laybourne - Monument 14. Wściekły wiatr

Autor: Emmy Laybourne Tytuł: Monument 14. Wściekły wiatr Wydawnictw: Rebis Liczba stron: 348

Pamiętam ten moment, gdy skończyłam czytać serię Gone autorstwa Michaela Granta. Pamiętam, jaka ogarnęła mnie wtedy pustka, ta świadomość, że to już koniec tej wspaniałej historii. Pamiętam także, jaki ciężki start miałam z tym cyklem, bo nie potrafiłam się "wbić" w nietypową wyobraźnię tego pisarza. Zapewne myślicie sobie, że te moje wywody nie mają najmniejszego sensu, bo ja przecież nie chcę pisać o Gone, tylko o innej serii, mianowicie o Monumencie 14 Emmy Laybourne. W moim odczuciu NIE są to podobne opowieści, jednak są z pewnością utrzymane w takim samym niepokojącym klimacie wszechobecnego zagrożenia. Co więcej, nie tylko fani twórczości Granta zakochają się w Monumencie 14, ale także i czytelnicy, którym wydaje się, że nie lubią książek takiego typu. Uwierzcie mi, Emmy Laybourne sprawi, że polubicie.

TO JUŻ KONIEC. 
Dean, jego brat Alex oraz ich przyjaciele w ostatniej chwili opuszczają przeznaczoną do zniszczenia strefę i trafiają do obozu dla uchodźców w Kanadzie. Panuje tam spokój i wydawałoby się, że najgorsze już za nimi - to jednak tylko pozory, bowiem pewnego dnia Niko natrafia na w gazecie na zdjęcie swojej dziewczyny... Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż wszyscy myśleli, że Josie nie żyje. Ale ona żyje i przebywa w miejscu przypominającym bardziej więzienie niż obóz, przeznaczonym dla osób z grupą krwi zero, czyli tą "najgorszą". Wszyscy posiadający tę grupę krwi wpadają w morderczy szał mając styczność z chemikaliami. To jednak nie powstrzymuje Nika i za wszelką cenę chce on odnaleźć Josie.

Tymczasem Astrid odkrywa rzeczy, które zaczynają ją coraz bardziej przerażać. Mianowicie wojsko zabiera kobiety w ciąży, które były narażone na działanie chemikaliów. Dziewczyna jest coraz bardziej przestraszona i chce uciec... A wiadomo, że Dean pójdzie za swoją ukochaną wszędzie.

"Monument 14. Wściekł wiatr" to trzeci, a zarazem ostatni tom nowej młodzieżowej serii. Jest tak emocjonujący, że nie da się go odłożyć aż do momentu przeczytania ostatniej strony. Jeśli myślicie, że pierwsza część była dobra, druga jeszcze lepsza, to trzecia wgniecie Was po prostu w fotel! Ze mną właśnie to dokładnie zrobiła.

Szybko stukam palcami w klawiaturę, chcąc przekazać jak najuczciwiej i jak najrzetelniej to, jak bardzo mi się spodobała ta seria. I jak mi smutno, że to już koniec. Wiadomo jednak, że wszystko co dobre, szybko się kończy i mimo to się cieszę - Emmy Laybourne stworzyła historię rozpisaną na trzy tomy i koniec kropka, należy to tak zostawić. Musicie wiedzieć, że nie lubię (są pewne wyjątki), gdy pisarze rozwlekają niektóre wątki, chcąc stworzyć kolejne części i nie chcąc pożegnać się z bohaterami, których stworzyli. Według mnie ta pisarka podarowała swoim fanom idealne zakończenie. Ciekawe, a jednocześnie takie, które nie budzi w czytelniku negatywnych uczuć (co też często się zdarza). Ja generalnie wychodzę z tego założenia, że ciężko jest pisać zakończenia i chyba jeszcze ciężej jest je czytać, szczególnie gdy nie są satysfakcjonujące. Koniec Monumentu 14 w moim odczuciu jest  naprawdę idealny. Zamyka prawie wszystkie wątki, a jednocześnie jest otwarte i pozwala na wyobrażanie sobie, co będzie dalej. Jak dalej ułożą się życia Deana i Astrid, czy Niko i Josie? Reszta serii toczy się w naszej wyobraźni, drodzy czytelnicy, a więc do dzieła!

To, co spodobało mi się chyba najbardziej, to świetne odzwierciedlenie nie tylko osobowości bohaterów, ale także i ich ewolucję na przestrzeni każdego tomu. Pamiętam, jak w "Odciętych od świata" postacie, szczególnie nastolatków były dziecinne, takie średnio możliwe do polubienia. Natomiast już w sequelu, "Niebo w ogniu" dało się zauważyć zmianę, jaka w nich zachodziła. To zresztą chyba nic dziwnego - wszystkie doświadczenia, które przeszli przecież prawie samoistnie ich do tego zmusiły. Nie każdemu jednak pisarzowi udaje się tę zmianę uchwycić, a Emmy Laybourne się to udało. Jej kreacje osobowości są z krwi i kości, a wraz z kolejną częścią mężnieją i nabierają odwagi. Naprawdę będę za nimi tęsknić.

Cieszę się, że mogłam poznać tak interesującą i tak świeżą serię. Monument 14 w wielu momentach był dla mnie zaskakujący, często wywoływał niemałe emocje. To z pewnością jeden z najlepszych młodzieżowych cyklów i jestem pewna, że w Polsce zyska jeszcze niemałe uznanie. Polecam!
"(...) Moje serce jest zupełnie złamane. Czuję, że nie ma już w nim nadziei".
Moja ocena: 8/10

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

piątek, 5 września 2014

Emmy Laybourne - Monument 14. Niebo w ogniu

 
Autor: Emmy Laybourne Tytuł: Monument 14. Niebo w ogniu Wydawnictwo: Rebis Liczba stron: 263

"Byłem wolny i gotowy do walki. Nigdy nie czułem się tak ożywiony, tak silny i tak do szpiku kości fantastyczny."
Jakiś czas temu przeczytałam książkę "Monument 14. Odcięci od świata". Jej premiera w Polsce miała miejsce całkiem niedawno, więc wciąż nie jest tak popularna, jak powinna. Moim zdaniem całkowicie zasługuje na popularność, bo tak dobrej, tak wciągającej i pasjonującej młodzieżowej powieści nie czytałam od bardzo dawna. Zaspokaja ona pragnienia nie tylko osób poszukujących czegoś "szybkiego" do przeczytania, ale także i czytelników pragnących lektury, którą pochłania się z wypiekami na twarzy. Nic więc dziwnego, że wyczekiwałam premiery kontynuacji o podtytule: "Niebo w ogniu". I gdy już pozachwycałam się piękną okładką... przepadłam. O wiele lepsza niż pierwszy tom, wręcz naładowana emocjami, przez co nie sposób się od niej oderwać.

W poprzedniej części grupka nastolatków i dzieci ukryła się w supermarkecie. Sklep ten służył im za schronienie przed serią katastrof, z której każda kolejna jest coraz gorsza. Chemikalia w powietrzu zagrażają ludziom - inna grupa krwi oznacza inne zagrożenie. Kilku z naszych bohaterów postanawia wyruszyć na lotnisko do Denver, gdzie mają otrzymać pomoc. Nie wszyscy jednak to robią, a niektórzy zostają w supermarkecie, ponieważ mają "najgorszą" grupę krwi, która zmienia ich w potwory. To jednak nie wszystkie niebezpieczeństwa, które na nich czyhają...

Od początku skojarzyłam trochę tę serię z "Gone" Michaela Granta, którą po prostu uwielbiam. Niestety, cykl ten już jest za mną i od pory ukończenia ostatniego tomu nie znalazłam żadnej innej książki, która wypełniła by mi tą pozostałą pustkę. Do momentu, gdy sięgnęłam po "Monument 14". Niesamowicie mi się ten cykl spodobał i choć roztacza wokół siebie ten sam niepokojący klimat, co powieści Granta - musicie wiedzieć, że absolutnie nie są to takie same historie! Łączy je ten sam klimat, ale inna fabuła, inni bohaterowie, inne wszystko. Całość jest po prostu dopracowana i świetnie skrojona, a wszystkie wątki łączą się w spójną opowieść.

Najlepsze jest to, iż Emmy Laybourne w swojej serii nie zawarła żadnych bohaterów będących wampirami, czy wilkołakami, których obecnie jest wiele. Na całe szczęście autorka najwyraźniej postanowiła trzymać się z daleka od nadnaturalnych istot i stworzyć coś o wiele bardziej zatrważającego i mrocznego. Wykreowała ona o wiele lepszy świat, bo taki, który ma realną szansę zaistnieć. Kto wie, może i nas mogłoby coś takiego spotkać? Katastroficzne burze, tsunami, wydostanie się na zewnątrz broni chemicznej. Pisarka snuje swoją postapokaliptyczną wizję w diabelsko dobrym stylu, tak dobrym, że czasami naprawdę ciężko uwierzyć, iż nie jest ona prawdziwa.

W "Monumencie. 14. Niebo w ogniu" narracja toczy się dwutorowo. Z punktu obu braci: Deana, który nadal przebywa w sklepie, oraz Alexa, który jest w drodze do Denver. Bardzo się cieszę, iż Emmy Laybourne zdecydowała się na właśnie taki zabieg, bo dzięki niemu sequel zyskał jeszcze więcej w moich oczach. Gdy skończyłam czytać pierwszą część, martwiłam się nieco o to, jak pisarka zaplanowała dalszą część swojej historii. Obawiałam się, że nie da rady pociągnąć fabuły, która choć pomysłowa, może być ciężka do zrealizowania. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne - Laybourne udźwignęła ciężar swojej wyobraźni w wyśmienitym stylu.

Często bywa tak, że te "środkowe" książki są tymi najsłabszymi. Ta taka nie jest ani trochę! Jest nawet lepsza niż pierwszy tom. "Monument 14. Niebo w ogniu" to wymarzona kontynuacja dla każdego czytelnika. Sequel wzbudził we mnie wiele emocji, począwszy od szoku, a skończywszy na zdziwieniu i gorącemu kibicowania bohaterom, których pokochałam. Niedługo premiera "Wściekłego wiatru" i już nie mogę się doczekać, gdy trzecia część będzie w moich rękach! Wielbiciele dobrych powieści młodzieżowych na pewno nie będą się nudzić przy tak dobrej serii - emocjonująca lektura gwarantowana!
"Zasłużyliśmy na happy end. Wszyscy. I wierzę, że on kiedyś nastąpi. Tylko nie wiem kiedy."
Moja ocena: 9/10

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Emmy Laybourne - Monument 14. Odcięci od świata

Autor: Emmy Laybourne Tytuł: Odcięci od świata Wydawnictwo: Rebis Liczba stron: 341

"Ale ja wierzę w niebo. Wierzę, że idą tam wszystkie piękne dusze. Ludzie innych wyznań wierzą w inne rzeczy. I dobrze. W cokolwiek wierzą, to im się przytrafi po śmierci. Myślę, że każdy z nas tworzy własne niebo."
Wydawałoby się, że to jedynie kolejny zwyczajny dzień, niczym nieróżniący się od innych. Dwa autobusy mają zawieźć uczniów do szkoły. W jednym są licealiści i gimnazjaliści, natomiast w drugim młodsze dzieci. Wszystko wydaje się jak najbardziej normalne i takie, jakie powinno być, ale tylko do pewnej chwili... Bo w pewnym momencie z nieba zaczyna padać kulki gradu, niektóre swoją wielkością nawet go nie przypominają. Autobusy wpadają w poślizg i uderzają w sklep. Szczęśliwie dla jego pasażerów, bo Greenway okazuje się świetnym schronieniem przed tym, co czyha na nich na zewnątrz... Czyli przed samymi niebezpieczeństwami.

Sześcioro licealistów, dwójka gimnazjalistów i szóstka mniejszych dzieci zostaje odcięta od świata przez potężne tsunami, które pustoszy wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Schronienie znajdują w supermarkecie, gdzie spędząją dwanaście, niezwykle trudnych dni. Grupka nastolatków zaczyna dzielić się obowiązkami, opiekować się małymi dziećmi, a przy okazji między nimi tworzą się więzi. Jak nietrudno się domyślić, nie wszystkie mają charakter pozytywny, bardzo szybko na jaw wychodzą szkolne nieporozumienia. A to nie jedyny ich problem, z którym będą musieli się zmierzyć.

Narratorem tej powieści jest Dean, uczeń w drugiej klasie liceum. To są jego swoiste notatki, zapiski pełne jego uczuć. To dosyć skryty w sobie nastolatek, borykający się z nieśmiałością, więc sam raczej rzadko jest uczestnikiem dialogów. Myślałam sobie: "super, czyżby kolejny bohater-sierota?". Musicie wiedzieć, że naprawdę nie przepadam za takimi postaciami, które nieustannie potrzebują pomocy i boją się cokolwiek powiedzieć. Na szczęście w dalszej części lektury "Monumentu 14" zapałałam do Deana sympatią. Chłopak z czasem zaczyna bardziej zacieśniać więzi z grupą, nabiera więcej werwy i śmiałości. Jeśli chodzi o inne osobowości to raczej nie jest książka, która słynie z genialnej kreacji bohaterów, jednak Emmy Laybourne postarała się, aby każdy charakter wyróżniał się czymś ciekawym, w efekcie nikt nie jest taki sam.

"Monument 14" to powieść od momentu premiery której gorąco zapragnęłam przeczytać, bo wprost uwielbiam takie klimaty. Grupa ludzi całkowicie odcięta od zewnętrznego świata, zdana tylko na siebie... Prawdziwy młodzieżowy survival. Nietrudno więc się domyślić, że miałam duże oczekiwania względem tej książki, którym autorka sprostała. Początkowo jej dzieło mocno mi przypominało "Gone", które uwielbiam, nawet ciężko było mi się w "Monument 14" wciągnąć, co miałam podobnie z serią Michaela Granta, ale później... Co ta lektura ze mną zrobiła! Emmy Laybourne bez wątpienia wykreowała swoją własną przerażającą wizję postapokalipsy, zatrważająco prawdziwą, taką, która może z powodzeniem uchodzić za realną. Zostałam zaskoczona nieraz, nie dwa. Myślałam, że ogromny grad spadający z nieba czy tsunami zalewające Stany to jedyne, co mnie czeka. Nie mogłam się bardziej mylić!

"Monument 14" to książka, z którą wielbiciele postapokaliptycznych wizji świata obowiązkowo powinni się zapoznać. To także idealna powieść dla osób pragnących rozpocząć swoją przygodę z tak interesującym tematem, jakim jest postapokalipsa. "Monument 14" to bowiem obiecując pomysł, ale także i szalenie dobre wykonanie. Emmy Laybourne całkowicie wykorzystała potencjał swojej koncepcji i stworzyła coś, co spodoba się każdemu. Z niecierpliwością wyczekuję premiery drugiego tomu!

Moja ocena: 8/10

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

czwartek, 7 marca 2013

(33). Sara Gruen - Woda dla słoni


 
Autor: Sara Gruen
Tytuł: Woda dla słoni
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 404
Moja ocena: 8/10

Porywająca opowieść o niezwykłej miłości i wielkiej przygodzie, która na zawsze odmieniła życie wszystkich bohaterów. Jacob Jankowski to żywiołowy student weterynarii, jego świat przewartościowuje wiadomość o śmierci rodziców. Pod wpływem impulsu rzuca studia i przyłącza się do wędrownego cyrku, który staje się dla niego zarówno zbawieniem, jak i piekłem na ziemi. Z determinacją próbuje odnaleźć się w tym pełnym skrajnych emocji świecie, sytuację komplikuje jednak uczucie do pięknej Marleny, żony charyzmatycznego tresera Augusta.

Woda dla słoni to mądra, wzruszająca i zabawna powieść, barwni bohaterowie i porywająca narracja wciągają bez reszty.


 Pamiętam, że w ubiegłoroczne wakacje obejrzałam film, który niesamowicie mnie pochłonął i który przeżywałam jeszcze długo po jego oglądnięciu. Ten film to oczywiście "Woda dla słoni". Wyobraźcie więc sobie radość, kiedy w moje ręce trafił egzemplarz książki, bez którego nie powstałaby tak poruszająca ekranizacja. Spodziewałam się więc jeszcze lepszej lektury i się nie zawiodłam!
„Kiedy dwoje ludzi ma być razem, będą razem. Istnieje coś takiego jak przeznaczenie".
"Woda dla słoni" to historia prawdziwie niebanalna, wzruszająca, zabawna i wciągająca bez reszty. Głównym bohaterem jest Jacob Jankowski - dziewięćdziesięciolatek mieszkający w domu spokojnej starości, pomimo posiadania swojej licznej rodziny. Właśnie tam snuje swoją opowieść, przenosząc się w lata trzydzieste, a zarazem lata swojej młodości i świetności. Studiował on wtedy weterynarię, a dokładniej był na ostatnim roku. Czekała na niego świetlana przyszłość, dopóty, dopóki dowiaduje się o wypadku swoich rodziców. Młody, dwudziestotrzyletni chłopak przepełniony cierpieniem podejmuje decyzje, które mają ogromny wpływ na jego przyszłość. Nie przystępuje do końcowego egzaminu i... wiedziony rozpaczą wskakuje do rozpędzonego pociągu. I tak, nie zdając sobie z tego sprawy trafia do cyrku Braci Benzinich. Udaje mu się zdobyć tam pracę jako weterynarz, ale nie oczekiwał tego, że odnajdzie tam także miłość... Jednak piękna Marlena jest żoną gwałtownego mężczyzny z problemami - tresera Augusta.
„Chcę wchłonąć ją i chodzić z nią w sobie przez resztę moich dni.”
"Woda dla słoni" to piękna i wzruszająca opowieść, której akcja rozgrywa się w cyrku. Sara Gruen nie skąpi nam licznych opisów na temat egzotycznych zwierząt oraz cyrkowych dekoracji, które są niezaprzeczalnym plusem tej lektury. Jest to książka wartościowa i magiczna, od której nie da się wręcz oderwać! Porusza istotne tematy, o poszukiwaniu szczęścia i swojego miejsca na świecie. Serdecznie polecam i zachęcam do lektury, bo naprawdę warto!