my heaven of books

sobota, 17 lutego 2018

Victoria Aveyard - Czerwona królowa


Autor: Victoria Aveyard Tytuł: Czerwona królowa Wydawnictwo: Moondrive Liczba stron: 482

"Czerwona królowa" to książka, którą chciałam przeczytać od momentu jej premiery w Polsce. Klimaty świata, w którym rządzi niesprawiedliwość to coś, co zdecydowanie trafia w mój gust czytelniczy. Dodajcie do tego piękną i dopracowaną okładkę i przepis na "must read" gotowy. Oczekiwania były wysokie, ale czy się nie zawiodłam... Przekonajcie się poniżej!

Victoria Aveyard przenosi swoich do świata, którego mieszkańcy podzieleni są na Srebrnych i Czerwonych. Srebrni to silna i mocna rasa, w której każdy szlachecki dom szczyci się zachwycającymi umiejętnościami takimi jak władanie ogniem lub żelazem. Srebrni rządzą światem wykreowanym przez pisarkę. Królem jest Srebrny, jego żona także, wszyscy politycy, cała władza państwa to są Srebrni. Pewnie zastanawiacie się teraz kim są Czerwoni... Czerwoni to słudzy. Można by powiedzieć, że cała najgorsza praca należy do nich, tym samym jednak są niezbędni do tego, aby Srebrni mogli w ogóle funkcjonować. Oprócz tego na Czerwonych zostało nałożone przymusowe przystąpienie do wojska w przypadku, gdy nie wnoszą oni nic wartościowego do społeczeństwa, tzn. nie pracują. 

Mare Molly Barrow to główna bohaterka tej powieści. Molly wraz ze swoją rodziną: mamą, tatą oraz siostrą mieszka w małym mieście o nazwie Pale. Dziewczyna urodziła się 17 listopada 302 roku Nowej Ery jako Czerwona. Zbliża się czas, gdy Molly będzie zmuszona iść do wojska. Nigdy za bardzo nie przejmowała się szkołą, oceny miała raczej słabe, a jej pracą - o ile można tak to nazwać - są kradzieże. Pewnego dnia jednak wszystko się zmienia... Gdy Molly staje się praktycznie pogodzona ze swoim losem, ten nagle się odmienia. Przez splot dziwnych i przypadkowych zdarzeń, główna bohaterka nagle zostaje rzucona w sam wir świata Srebrnych, w którym od tamtej pory będzie musiała się odnaleźć. Młoda i zagubiona dziewczyna ląduje w samym środku dworu królewskiego. Zewsząd otoczona samymi wrogami, będzie musiała znaleźć sprzymierzeńców. Czy będzie nim Cal, przyszły następca tronu? Czy Molly powinna mu w ogóle ufać?

Powiem Wam jedno... Minęło dużo czasu odkąd ostatni raz miałam książkę z gatunku fantastyki w rękach. A to, co stworzyła Victoria Aveyard to właśnie mój ukochany gatunek, po który zawsze chętnie sięgam. Cieszę się więc, że po tak długiej przerwie przeczytałam  "Czerwoną królową", ponieważ ani przez jedną stronę tej powieści nie czułam się znudzona. Akcja w tej książce jest niesamowicie wartka, ciekawie poprowadzona z bohaterami, z którymi czytelnik może się utożsamić. Bardzo spodobał mi się rozwój fabuły w "Czerwonej królowej". Zanim sięgnęłam po tą powieść, nie czytałam dokładnie opisu, nie chcąc sobie za bardzo psuć zabawy, ponieważ wiem, jak wydawców czasem ponosi. I bardzo się cieszę, że w tym przypadku moja intuicja mnie nie zawiodła. Otrzymałam spory element zaskoczenia. W czasie czytania byłam pewna, że wiem jakie zamiary ma Victoria Aveyard, ale przyjemnie się zaskoczyłam. I ten sam element zaskoczenia towarzyszył mi też w dalszych rozdziałach, bowiem pisarka dba o to, aby czytelnik do samego końca nie był pewien jak potoczy się cała historia Molly.

Victoria Aveyard stworzyła solidnych bohaterów i dobre podstawy do rozwijania swojej historii w kolejnych tomach. "Czerwona królowa" bowiem to dopiero wręcz zarysowanie pomysłów pisarki, a jestem pewna, że ta ma ich w zanadrzu o wiele więcej. Miałam okazję przeczytać wiele "podobnych" książek, a mimo to w czasie czytania tej pozycji w ogóle nie czułam tego uporczywego uczucia "to już było" - wręcz przeciwnie - chłonęłam każde słowo, każdą kartkę ciekawa co wydarzy się dalej. Autorka wykreowała bohaterów do których chętnie wrócę. A dodajcie do tego fantastyczne i pełne suspensu zakończenie... Dajcie mi już drugą część!

Moja ostateczna ocena "Czerwonej królowej" to 7/10. To dobra, solidna książka z gatunku fantastyki, jednak czytałam lepsze. Pomimo ciekawie wykreowanych bohaterów i wartkiej akcji, czegoś mi tutaj zabrakło. Zabrakło mi lepszej i dokładniejszej kreacji świata, w którym została osadzona cała historia. Wydaje się, iż Victoria Aveyard jedynie pobieżnie go opisała, nie przywiązując wagi do bardziej rozbudowanych opisów. Pozostaje mi mieć nadzieję, iż poprawi to w następnej części. Jeśli jednak szukacie lekkiej lektury na dwa wieczory, a na dodatek lubicie klimaty walki o sprawiedliwość- to polecam, nie zawiedziecie się.
Moja ocena: 7/10

niedziela, 14 stycznia 2018

Regina Brett - "Bóg nigdy nie mruga"

Autor: Regina Brett Tytuł: Bóg nigdy nie mruga Wydawnictwo: Insignis Liczba stron: 320

"Bóg nigdy nie mruga" to jedna z tych książek, na które napotykałam się nieustannie odkąd tylko miała swoją premierę. Na temat tej lektury słyszałam w zasadzie same pozytywne recenzje, a że wielką fanką wszelakich "poradników" nie jestem, jakoś nie spieszyłam się z jej przeczytaniem. W moje ręce wpadła w zasadzie przypadkiem i muszę powiedzieć, że bardzo żałuję, iż nie sięgnęłam po nią wcześniej!

Regina Brett w swojej książce udziela 50 swoistego rodzaju lekcji, które mają pomóc osobom w chwili słabości bądź jakiejkolwiek trudności w życiu. Muszę przyznać, że podchodziłam do tego dosyć sceptycznie, w końcu co może być w tej książce tak przyciągającego i ciekawego? Zmieniłam zdanie mniej więcej po przeczytaniu stu stron tej lektury. Naprawdę miło się zaskoczyłam. Regina Brett to kobieta, która przeszła wiele w swoim życiu, dlatego jej rady są jak najbardziej wiarygodne, a przy tym w ogóle nie są banalne. Można powiedzieć, iż autorka jest osobą ciężko doświadczoną przez życie. Przeżyła trudne dzieciństwo, była molestowana przez ojca, była samotną matką, a później zachorowała na raka. Z pewnością więc jest uprawniona do tego, aby rad udzielać - w końcu kto będzie bardziej uprawniony do tego, niż osoba, która przeszła tak wiele?

Jak można się domyślić, te 50 lekcji zostało opartych na osobistych doświadczeniach Reginy Brett. To czyni tą książkę jeszcze bardziej interesującą, w końcu autorka nie szczędzi odniesień do swojego prywatnego życia. Można powiedzieć, iż zawarte w niej prawdy są uniwersalne. Pisarka wspomina o ludziach, którzy jej pomogli i którzy przewinęli się przez jej egzystencję. Często odwołuje się również do kwestii wiary i Boga, która na mnie nie wywarła zbyt wielkiego wrażenia.

Najbardziej nie podobały mi się rady, które stricte były związane z wiarą i Bogiem. Sam tytuł "Bóg nigdy nie mruga" właśnie sugeruje, iż pozycja ta jest związana z wiarą. Oczywiście jest to kwestia czysto indywidualna, mi owe rady nie przypadły szczególnie do gustu, jako, że nie jestem osobą zbyt wierzącą, pozostałe rady uważam za ciekawe i przydatne.

Podsumowując, czy polecam? Tak, polecam. Warto sięgnąć po tę pozycję, ponieważ pomimo licznych odniesień do Boga, ta książka wciąż zawiera wiele uniwersalnych prawd, które pozwolą czytelnikowi spojrzeć na swoje życie z odrobinę innej perspektywy.
Moja ocena: 7/10

piątek, 10 marca 2017

Wielki powrót

Cześć misie pysie! Ubiegły rok był najdziwniejszym rokiem mojego życia, podczas którego zmieniło się bardzo wiele i nie miałam czasu ani głowy do prowadzenia bloga. Teraz, oczywiście się to zmieni, więc wypatrujcie uważnie nowych postów. W czasie tej rocznej przerwy mam duże zaległości w czytaniu, a także w Waszych blogach, więc kochani, jeśli możecie - prześlijcie mi adresy swoich blogów w komentarzach, abym mogła Was zaobserwować i poczytać.
Buziaki!