my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GW Foksal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GW Foksal. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: Pola Roxa - "Osaczona"

Autor: Pola Roxa
Tytuł: Osaczona
Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 354
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Premiera: 25.03.2020r.

Karolina Dąbrowska ma trzydzieści cztery lata i wiedzie poukładane życie. Ma ładny dom, męża, z którym jest od szesnastu lat, stabilną pracę i ukochanego zwierzaka. Jednak to wszystko to tylko pozory, za fasadą bohaterka skrywa smutek oraz rozczarowanie swoim życiem. Jej relacje z mężem są bardzo oziębłe i oschłe, praca zaczyna ją coraz bardziej denerwować, a na dom musiała wspólnie z małżonkiem zaciągnąć kredyt. Karolina jest rozczarowana swoim życiem i codzienną monotonią. Pewnego dnia, niespodziewanie w jej życiu pojawia się przystojny i tajemniczy mężczyzna, który wywraca jej życie do góry nogami...

"Osaczona" to już kolejna książka nowego brandu Grupy Wydawniczej Foksal. Wcześniejsza pozycja "Prosty układ" niezbyt przypadła mi do gustu, dlatego gdy sięgałam po "Osaczoną" kierowało mną wiele obaw. Na szczęście nie zawiodłam się. "Osaczona" to bardzo dobry romans z nutką dreszczyku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko ze względu na prostu język, którym jest napisana. Muszę przyznać, że wbrew wcześniejszym obawom, naprawdę spodobała mi się historia Karoliny i skończyłam ją czytać w dwa wieczory. Nie jest to literatura najwyższych lotów ani żaden pikantny erotyk, ale mimo to, jest to dobra książka na zrelaksowanie się po ciężkim dniu.

Pola Roxa stworzyła sensacyjny romans o znudzonej i zawiedzionej swoim życiem trzydziestolatki. Cała ta otoczka znudzenia i rozczarowania swoim małżeństwem, i pracą kobiety bardzo do mnie przemawia, ponieważ jest... realna. Mogła przydarzyć się każdemu. Co najważniejsze, autorka udowadnia, że przy wystarczających chęciach nigdy nie jest za późno, aby odmienić swój los. Ciekawym aspektem fabuły "Osaczonej" jest fakt, iż całą historia jest inspirowana wydarzeniami, które miały miejsce w życiu pisarki. Ten element sprawia, że całą książkę czyta się z wypiekami na twarzy i jeszcze większą ciekawością. Dodatkowo akcja w "Osaczonej" jest bardzo dynamiczna, ciągle się dzieje, a czytelnik nie ma momentu na wzięcie oddechu. Te wszystkie aspekty sprawiają, że odłożenie tej historii na bok przychodzi z dużą trudnością.

"Osaczona" to interesujące połączenie kryminału, sensacji oraz romansu. Naprawdę świetnie się bawiłam w czasie lektury, a samą historię skończyłam czytać w ekspresowym tempie. Polecam!
Moja ocena: 7/10


środa, 11 marca 2020

PREMIEROWO: "Podstęp" - Maria Adolfsson

Autor: Maria Adolfsson
Tytuł: Podstęp
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 478
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Premiera: 11.03.2020r.


Doggerland to fikcyjna grupa wysp na Morzu Północnym między Wielką Brytanią a Skandynawią. Życie na tym archipelagu wydaje się toczyć w innym rytmie niż w innych krajach. Jest spokojnie, prawie każdy mieszkaniec zna każdego, ludzie są do siebie przyjaźnie nastawieni. Pewnego dnia jednak oazę spokoju zakłóca morderstwo. Po lokalnym festiwalu okazuje się, że została zamordowana Susanne Smeed, była żona szefa wydziału policyjnego. Do przewodzenia śledztwem zostaje przydzielona Karen. Od początku bohaterka zdaje sobie sprawę, że to będzie trudne śledztwo, bowiem szybko odkrywa, że Susanne nie była lubiana wśród lokalnej społeczności. Na jaw będą wychodzić kolejne tajemnice i intrygi, a Karen za wszelką cenę będzie chciała odkryć, kto popełnił brutalne morderstwo.

"Podstęp" to pierwszy tom serii Doggerland autorstwa szwedzkiej pisarki Marii Adolfsson. To zarazem pierwszy szwedzki kryminał przeze mnie przeczytany. Zawsze słyszałam, że skandynawscy autorzy kryminałów są naprawdę świetni, a ich książki są fantastycznie napisane i dopracowane. I faktycznie to się zgadza. "Podstęp" to książka bardzo dopracowana i precyzyjna. Autorka nie szczędzi czytelnikowi dokładnych opisów. Po kilkunastu stronach lektury od razu zorientowałam się, że fabuła również została bardzo dobrze przemyślana. Sam klimat książki jest bardzo surowy i ostry. Rzeczywisty, co czyni go jednocześnie bardzo przerażającym.

Dużą zaletą powieści "Podstęp" są jej bohaterowie. Pisarka wykreowała postaci realne, z prawdziwymi i trudnymi przeżyciami. Ciężkie doświadczenia ma na pewno za sobą Karen Hornby, główna protagonistka. Tym bardziej podziwiałam jej siłę i wytrwałość w rozwiązywaniu śledztwa. Karen w odróżnieniu od innych mieszkańców Doggerlandu nie kierowały uprzedzenia ani żadne osobiste animozje.

Niestety, ale teraz czas na największą wadę tej historii. Pierwszy tom serii Doggerland początkowo czytałam z dużym zainteresowaniem, jednak im brnęłam dalej w akcję, tym coraz bardziej się... nudziłam. Akcja niestety nie jest zbyt dynamiczna, żeby nie rzec, że jest po prostu nudno... Ze względu na ilość opisów i powolne tempo akcji, po pewnym czasie lektura "Podstępu" zaczęła mi się bardzo nużyć, a początkowe zainteresowanie przygasło. Przyłapałam siebie na tym, że około 150 stron przed końcem książki, chciałam ją bardzo mieć już za sobą, bo przyznam, że chwilami czytanie tego kryminału było męczące. Brak dynamizmu w akcji to duża wada tej historii. Jest to książka, która liczy sobie prawie 500 stron, a w zasadzie akcja przyśpiesza dopiero pod koniec czytania... Dodatkowo przy czytaniu trzeba się naprawdę dobrze skupić, bo historia jest dość skomplikowana i łatwo można się pogubić.

"Podstęp" to dobre rozpoczęcie serii Doggerland. Na pewno pierwsza część zaciekawiła mnie na tyle, żeby sięgnąć po kontynuację. W tej historii jest pewna surowość, a jednocześnie piękno skandynawskich klimatów. 
Moja ocena: 6/10


wtorek, 3 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: Lily Graham - "Dziecko z Auschwitz"

Znalezione obrazy dla zapytania: dziecko z auschwitz lily
Autor: Lily Graham
Tytuł: Dziecko z Auschwitz
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: -
Gatunek: literatura piękna
Premiera: 11.03.2020r.

Eva Adami wiedzie udane życie wraz ze swoim mężem Michalem w Pradze. Bardzo się kochają i są pewni, że przed nimi jeszcze wiele lat szczęśliwego życia. Jednak bardzo szybko okazuje się, że wojna dociera także do Czech.

Jest rok 1942. Zdesperowana Eva wsiada do pociągu jadącego do Auschwitz. Wszystkie jej działania podyktowane są miłością do jej męża. Michal bowiem wsiadł do pociągu jadącego do obozu sześć miesięcy temu.

Pociąg ten odbywa dwudniową podróż do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Ludzie w nim przebywający są stłoczeni razem i traktowani jak zwierzęta. Przetrwać Evie pozwalają tylko myśli, że w końcu spotka swojego ukochanego. Szybko jednak okazuje się, że Michala nie ma w Auschwitz, a ją czeka prawdziwa walka o przeżycie. Na miejscu spotyka ją obozowa rzeczywistość. Wyczerpująca do granic sił praca w ciężkich warunkach. Z nią w obozie przebywa jej najlepsza przyjaciółka Sofie. Obie razem będą próbowały przeżyć w straszliwych warunkach, którzy zgotowali im inni ludzie, Niemcy.

Czy Evie uda się jeszcze kiedykolwiek spotkać swojego męża?

Tematyka obozowa jest bardzo ciężkim tematem. Trudno jest oddać obozową rzeczywistość na kartach kilkuset zapisanych stron. Trzeba jednocześnie okazać się dużą wiedzą, szacunkiem oraz delikatnością. Uważam jednak, że Lily Graham podołała temu zadaniu. W opisaną przez nią historię Żydówki z Czech wciągnęłam się już od pierwszych stron. Przemoc, która przewija się w obozie, z każdym przeczytanym zdaniem coraz bardziej mną wstrząsała. Pomimo tego, że minęło tyle lat, nadal ciężko jest mi uwierzyć, że to ludzie ludziom mogli zgotować tak nieludzkie warunki. "Dziecko z Auschwitz" to fikcja literacka, która jest inspirowana prawdziwymi zdarzeniami. Ja jednak w czasie czytania czułam, jakby wszystkie wydarzenia opisywane w tej książce wydarzyły się naprawdę. A wydarzyć mogły się jak najbardziej, ponieważ: "Z akt wynika, że w Auschwitz-Birkenau urodziło się przynajmniej siedemset dzieci. Do dziś wiemy tylko o garstce, która przetrwała."

"Dziecko z Auschwitz" to pierwsza książka o tematyce obozowej, którą przeczytałam. I przyznam, że lektura tej książki ogromnie mną wstrząsnęła. Wywołała całą szeroką emocję gamy, poczynając od szoku, a skończywszy na wzruszeniu. To niezwykle smutne i straszne, że ludzie ludziom zgotowali taki los. Jak można traktować kogoś jak kogoś gorszego sortu tylko dlatego, że jest innej narodowości? Ta powieść naprawdę mnie poruszyła. To dlatego, że to wszystko przecież wydarzyło się naprawdę. Auschwitz nie jest wymyślonym miejscem przez autorkę. Lily Graham świetnie oddała emocje towarzyszące bohaterom. Ciężko było nie zaangażować się emocjonalnie w lekturę tej książki. To jest po prostu niemożliwe.

"Dziecko z Auschwitz" to poruszająca książka o tematyce obozowej. Ciężko jest przeczytać ją bez emocji. Powieść ta jednocześnie daje czytelnikowi nadzieję, że człowiek może przetrwać w każdych warunkach. Lily Graham inspirowała się prawdziwymi zdarzeniami, lecz jej powieść nie jest odzwierciedleniem faktów. To nadal fikcja literacka, jednak nie przeszkadzało mi to w lekturze tej historii. Polecam!
Moja ocena: 10/10


piątek, 21 lutego 2020

PRZEDPREMIEROWO: Nicola Rayner - "Dziewczyna, którą znałaś"

Autor: Nicola Rayner
Tytuł: Dziewczyna, którą znałaś
Liczba stron: 368
Wydawnictwo: W.A.B.
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Premiera: 26.02.2020r.

Alice Bell wydaje się mieć idealne życie. Wiedzie udaną karierę prawniczki, jej mąż George Bell rozwija swoją polityczną ścieżkę, na dodatek małżeństwo ma piękny dom. Z zewnątrz wydaje się być prawdziwą sielanką. Pewnego dnia Alice w pociągu widzi kobietę do złudzenia przypominającą studentkę Ruth z jej przeszłości. Jednak to musi być niemożliwe, bowiem Ruth utonęła. Szybko okazuje się, że mąż Alice - George spotykał się z Ruth na pierwszym roku studiów na uniwersytecie. Alice rozpoczyna swoje własne prywatne śledztwo, ponieważ nie opuszcza ją złe przeczucie, że coś jest nie tak...

Śledztwo Alice zaprowadza szybko do siostry Ruth, Naomi. Dziewczyna nadal nie potrafi pogodzić się ze stratą swojej siostry. Naomi ciągle wraca pamięcią do studenckich czasów, próbując rozwikłać zagadkę z przeszłości...

Czy uda się w końcu dowiedzieć, co się się stało z Ruth tej feralnej nocy?

"Dziewczyna, którą znałaś" to świetnie napisana powieść, którą czytałam z dużym napięciem i ciekawością. Jest ona reklamowana jako podobna do "Dziewczyny z pociągu", którą czytałam. Moim zdaniem "Dziewczyna, którą znałaś" jest o wiele lepsza niż książka do której jest ona porównywana. To przede wszystkim thriller, który wciąga już od pierwszej strony. Zawiera on wszystkie elementy, które czynią z niego dobrą książkę. Lekkie pióro, stopniowe budowanie napięcia przez autorkę, ciekawe postaci oraz wciągająca fabuła. "Dziewczyna, którą znałaś" to tytuł, który wręcz "sam" się czyta. 

Bardzo dużą zaletą tej książki jest sposób prowadzenia narracji przez autorkę. Nicola Rayner przedstawia kilka punktów widzenia różnych postaci. Tak więc w "Dziewczynie, którą znałaś" czytelnik czyta o różnych wydarzeniach z perspektywy Alice, Kat oraz Naomi - przyjaciółek Ruth z przeszłości. Bardzo mi się spodobał ten zabieg, choć przyznaję, że początkowo miałam trudności z dobrym rozeznaniem się w akcji, ponieważ pisarka dodatkowo porusza jeszcze wątki z teraźniejszości, a także z przeszłości. Buduje to napięcie w czytelniku, jak powoli odkrywa się coraz to więcej tajemnic. Pojawia się coraz więcej niewiadomych, aż prowadzi do to kulminacyjnego punktu - finału. Nicola Rayner krok po kroku przeprowadza czytelnika przez różne intrygi i zagadki, pozwalając nam samym domyśleć się jakie będzie zakończenie... Dzięki temu sama czułam się jakbym ja też była detektywem, tak jak główna protagonistka Alice.

"Dziewczyna, którą znałaś" to bardzo dobry thriller, pełen zagadek i tajemnic. Dosłownie nie mogłam się od niego oderwać. Czytanie tej książki przypominało mi trochę układanie puzzli, tak, aby każdy element do siebie pasował. Każda intryga w tej powieści się piętrzy aż w końcu wszystko zaczyna się układać w jedną spójną całość. Serdecznie polecam!
Moja ocena: 8/10


poniedziałek, 10 lutego 2020

Zoë Folbigg - "Stacja miłość"

Autor: Zoë Folbigg
Tytuł: Stacja miłość
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 480
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Maya Flowers codziennie dojeżdża do swojej pracy w Londynie. Pewnego dnia do jej pociągu wsiada pewien przystojny, nieznajomy mężczyzna. Od razu przyciąga uwagę Mai, od razu zaczyna bić jej szybciej serce. Mijają dnie za dniami, a oni pomimo tego, że widzą się prawie codziennie, dotychczas nie zamienili ze sobą ani słowa. Maya zaczyna marzyć o ich wspólnej przyszłości mając przeczucie, że to Ten Jedyny, natomiast mężczyzna jest pogrążony w lekturze. Pewnego dnia Maya zbiera w sobie całe pokłady energii i daje Mężczyźnie z Pociągu liścik z zaproszeniem na drinka...

"Stacja miłość" to powieść z gatunku literatury obyczajowej i romansu. Bardzo lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie historie. Są nie tylko świetnym sposobem na zrelaksowanie się, ale także zazwyczaj napełniają mnie taką pozytywną energią do działania. O tym tytule słyszałam jeszcze przed jego premierą. Piękna okładka i intrygujący opis zachęcają do przeczytania, romantyczki na pewno skuszą się na tą książkę. Jednak czy opis i udana szata graficzna wystarczą?  Sięgając po tą historię spodziewałam się ciekawych, bajkowych klimatów i na pewno sporej dawki romantycznych uniesień. Na to wskazuje nawet zam zarys fabuły. 

Zdecydowanie nie. Ja bardzo zawiodłam się na tej książce. Pomimo ciekawego pomysłu okazała się ona najzwyczajniej w świecie nudna. Na początku czytania "Stacji miłość" nie było źle. Ciekawa historia, całkiem interesujący bohaterowie. Jednak im dalej w las, tym gorzej. Nie ma co ubierać prawdy w ładne słowa - ta książka jest po prostu nudna. Zoë Folbigg skupiając się na tym, aby uczynić tą historię magiczną, baśniową i trochę oderwaną od rzeczywistości po prostu - moim zdaniem - przesadziła. Można rozwlekać akcję, ale wszystko powinno dziać się w granicach zdrowego rozsądku. A w "Stacji miłość" przez całą książkę autorka opisuje codzienne życie Mai, poprzetykane fragmentami z życia James'a, a tak ogólnie to się nie dzieje kompletnie nic. Dodatkowo ciężko czytało mi się tą lekturę, ponieważ pisarka często tworzyła zbyt długie opisy. Generalnie bardzo je lubię, ale w przypadku, gdy akcja jest nudna i nic się nie dzieje, ten aspekt jest dodatkowym gwoździem do trumny. 

"Stacja miłość" to romans, który okazał się dla mnie dużym rozczarowaniem. Szkoda, bo moim zdaniem pomysł na nią był całkiem ciekawy. Tylko autorka w pełni nie wykorzystała jego potencjału, niestety. Brak dynamizm akcji i nudna fabuła skutecznie zaważyły na mojej końcowej ocenie. Sam baśniowy pomysł to niestety trochę za mało.
Moja ocena: 4/10

instagram.com/xrosexmarie

środa, 29 stycznia 2020

PREMIEROWO: "Magazyn" - Rob Hart

Znalezione obrazy dla zapytania magazyn rob hart
Autor: Rob Hart
Tytuł: Magazyn
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał, sensacja thriller
Premiera: 29.01.2020r.

Gibson Wells to znany na całym świecie miliarder, który stworzył niesamowity system, tzw. Chmurę. Jest to gigantyczna korporacja, która włada praktycznie całym amerykańskim rynkiem. Chmura bowiem łączy w sobie wszystko - jest tam praca przydzielana według systemu, mieszkanie, miejsca do rozrywki, sklepy... Wszystko. Takich central w kraju jest kilkanaście i można je określić pewnego rodzaju społecznością. Gibson Wells stworzył Chmurę, która zrzesza miliony ludzi, zapewnia im pracę po wcześniejszej rekrutacji oraz dach nad głową i o wiele więcej. 

Dla Chmury pewnego dnia zaczyna pracować Paxton, który nigdy nie podejrzewał, że to się stanie. Jednak zmusza go do tego jego sytuacja życiowa. Oprócz niego pracę w Chmurze zaczyna Zinnia, jednak z całkowicie innych pobudek niż on. Zinnia bowiem chce zniszczyć system Chmury, ponieważ otrzymała takie zlecenie od jednego ze swoich kontrahentów.

Tak zaczyna się niebezpieczna gra, w której Paxton również mimowolnie zaczyna uczestniczyć. Czy Zinnie uda się zniszczyć system Chmury? I jaką poniesie cenę, aby tego dokonać?

"Magazyn" to jedna z tych premier, której bardzo wyczekiwałam. Jest to dystopijny thriller autorstwa Roba Harta. A ja muszę przyznać, że powieści dystopijne uwielbiam, a połączenie z dystopią thrillera jest dla mnie połączeniem idealnym. I cieszę się, że mogę przyznać, iż w tej historii wypadło to naprawdę dobrze. Świat przedstawiony przez pisarza w powieści "Magazyn" jest z jednej strony bardzo pociągający i użyteczny, ale z drugiej strony  u czytelnika jednak tkwi przeczucie, że coś jest nie tak. Praca przyznana na dziwnej, szybkiej rekrutacji, nieadekwatnej do umiejętności pracownika. Mieszkanie to mała klitka. Pensja tak mała, aby pokrywała absolutne minimum i nie starczała na wiele więcej. To pokazuje czytelnikowi, że nie wszystko jest tak idealne, na jakie jest kreowane. Ponadto posiadanie władzy w tak wielu aspektach życia człowieka zastanawia także, jak wielką kontrolę Chmura sprawuje nad swoją społecznością? Pomysł przedstawiony w "Magazynie" jest naprawdę świetny i ciekawy, uważam, że to największa zaleta tej historii.

Bohaterowie pierwszoplanowi to duża zaleta "Magazynu". Są oni z krwi i kości, dojrzewają wraz z fabułą i się zmieniają. Bardzo polubiłam Paxtona. Na początku wydawał mi się trochę nijaki, lecz później wraz z rozwojem fabuły bardzo zyskał w moich oczach. Zinnię z kolei polubiłam mniej, lecz to nie zmienia faktu, że jest ona postacią wielowymiarową. Ciężko było mi zrozumieć chwilami pobudki nią kierujące, ale ostatecznie po zakończeniu czytania zmieniłam co do niej zdanie i bardzo zyskała w moich oczach. Natomiast jeżeli chodzi o bohaterów drugoplanowych - moją uwagę szczególnie zwrócił twórca Chmury Gibson Wells. To człowiek niezwykle pomysłowy, to bez wątpienia można by mu przyznać. Jest w nim jednak coś przerażającego i dziwnego, coś co wzbudza u czytelnika jednocześnie niepokój i fascynację.

To, co spodobało mi się najmniej w "Magazynie" to wolna akcja. Moim zdaniem przebiegała zdecydowanie zbyt wolno. Gdy już zaczynało się trochę więcej dziać, zazwyczaj to była chwila i znowu przez kilkanaście stron nic. Nie jestem też fanką zbyt dynamicznej fabuły, lecz, gdy jest ona za wolna, to też nie wzbudza zbytniej chęci czytania u czytelnika. Gdyby akcja była trochę szybsza, na pewno lepiej czytałoby mi się tą historię, z większym napięciem i zainteresowaniem.

"Magazyn" to dobry dystopijny thriller z dopracowanym światem przedstawionym i bohaterami z krwi i kości. Nie jest to książka, którą czytałam z wypiekami na twarzy, lecz autor wolną akcję nadrobił ciekawymi postaciami i świetnym pomysłem. Jest to przerażająca wizja przyszłości, gdzie jedna korporacja kontroluje praktycznie cały kraj. Przerażająca, lecz można by powiedzieć, że wcale nie aż tak nierealna... Polecam!
Moja ocena: 7/10




poniedziałek, 18 listopada 2019

Lucy van Smit - "Blizny"

Znalezione obrazy dla zapytania blizny ksiazka
Autor: Lucy van Smit
Tytuł: Blizny
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 358
Gatunek: literatura młodzieżowa

Nell Lamb nie ma najłatwiejszego życia. Jej ojcem jest alkoholik, jej siostra jest chora na raka., a matka opuściła rodzinę dawno temu. Dziewczyna jest poniekąd opiekunką swojej siostry, ponieważ jej ojciec jest zbyt pochłonięty religią i alkoholizmem, żeby spełniać funkcję głowy rodziny. Nell na co dzień towarzyszy tęsknota za matką, coraz trudniej także przychodzi jej zmaganie się ze swoimi codziennymi obowiązkami i opieką nad siostrą. Nastolatka czuje, że jej życie nie jest naprawdę jej... Ojciec zabrania jej naprawdę wielu rzeczy.

Pewnego i przypadkowego dnia Nell poznaje tajemniczego Lukasa. Chłopak od samego początku wydaje jej się bardzo zagadkowy, dziwny, ale także i bardzo intrygujący. Dzięki niemu dziewczyna zaczyna marzyć o ucieczce ze swojego dotychczasowego życia, a także wierzyć, że może coś jeszcze ją dobrego w życiu spotkać. Lukas jednak skrywa wiele niebezpiecznych tajemnic...

Akcja w książce "Blizny" osadzona jest w mroźnej Norwegii. Ten fakt zdecydowanie dodaje dużo klimatu i uroku tej powieści. Dzięki temu zdecydowanie też ta pozycja wyróżnia się na tle innych tego typu pozycji. Lucy van Smit stworzyła historię z nietuzinkową fabułą, podobnej jeszcze nie zdarzyło mi się czytać. Sama idea wmieszania wilków w fabułę tej książki, a także kilka innych aspektów fabularnych uczyniło ją naprawdę ciekawą książką na kilka wieczorów. "Blizny" jest bowiem powieścią mroczną i tajemniczą, zdecydowanie wyróżniającą się na tle innych pozycji młodzieżowych. Ponadto kunszt pisarski Lucy van Smit jest lekki, przez co czytając "Blizny" czułam wręcz jakbym "sunęła" po zapisanych słowach na kartkach powieści.

"Blizny" to tytuł idealny na jesiennie, a także nieuchronnie zbliżające się zimowe wieczory. Autorka w interesujący i obrazowy sposób opisuje piękno oraz dzikość natury. Czytelnik w czasie czytania czuje się, jakby to on sam został wyrzucony w środek opuszczonego i tajemniczego lasu. 
Polecam!
Moja ocena: 6/10

poniedziałek, 30 września 2019

PRZEDPREMIEROWO: Soren Sveistrup - "Kasztanowy ludzik"

Autor: Soren Sveistrup
Tytuł: Kasztanowy Ludzik
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 560
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Premiera: 02.10.2019r.


Kopehagę terroryzuje morderca, przerażający psychopata, który na miejscu szkody zostawia ręcznie robioną figurkę kasztanowego ludzika. Wraz z rozwojem wydarzeń szybko wychodzi na jaw, że dziwne morderstwo jest powiązane ze śmiercią dziewczynki, która została uznana za martwą. Ta dziewczynka to córka minister spraw społecznych, a jej zabójca został uznany winnym i został zamknięty w oddziale psychiatrycznym. To tajemnicze powiązanie pokazuje, że sprawa ta jednak do końca nie została zamknięta. Wzbudza to wiele pytań i wątpliwości.
Kim jest tajemniczy morderca? I co łączy te dwie sprawy?

Największą zaletą "Kasztanowego ludzika" jest sam pomysł, połączony ze świetnym, skandynawskim i mrocznym klimatem. Fabuła została skonstruowana bardzo precyzyjnie i szczegółowo. Wcześniej nigdy nie czytałam żadnej powieści skandynawskiego autora, więc okazało się dla mnie to bardzo dobrym i interesującym powiewem świeżości. Ta historia jest przepełniona mrokiem, pomimo okładki, która pokazuje kasztanowego ludzika, może się on kojarzyć z czymś pozytywnym, jednak po rozpoczęciu lektury tej książki czytelnik bardzo szybko i dotkliwie zostaje pozbawiony złudzeń. To nie jest lekka powieść, obrazuje ona brutalne i przerażające morderstwa, na miejscu których sprawca zostawia figurkę małego kasztanowego ludzika...

"Kasztanowy ludzik" to powieść wielowątkowa, przedstawiona z perspektywy różnych bohaterów. Pozwala to czytelnikowi na lepsze rozeznanie się w fabule, a przede wszystkim na możliwość zrozumienia zachowań każdej postaci. Bohaterowie są bardzo inteligentni, dokładni w prowadzeniu śledztwa. Ponadto autor przedstawia także ich osobiste problemy, z którymi się zmagają, czyni to postać każdą postać bardzo autentyczną. U mnie jako czytelnika duży podziw wzbudził fakt, jak bohaterowie w obliczu własnych osobistych tragedii próbują rozwikłać tajemnicze morderstwa. Pomimo własnych problemów potrafią oni skupić się na rozwiązaniu spraw brutalnych morderstw.

Dawno nie czytałam żadnego kryminału, gdy więc w moje ręce wpadła książka "Kasztanowy ludzik" przeczuwałam, że będzie to emocjonująca lektura. Niestety, moje oczekiwania nie do końca zostały spełnione. Akcja tej powieści toczy się bardzo wolno, chwilami zdecydowanie za wolno, odczuwałam ten brak dynamizmu dotkliwie. Krótko rzecz ujmując po prostu się nudziłam... Dopiero tak pod koniec akcja zaczęła rozwijać się ciekawiej. Szkoda, bo moim zdaniem gdyby ta powieść była krótsza chociaż o stron, czytałoby się ją znacznie ciekawiej. Rozbudowane opisy są dobre, ale wszystko powinno mieć swój umiar.

"Kasztanowy ludzik" to dobry i ciekawy kryminał. To także moje pierwsze spotkanie ze "skandynawskim klimatem" i mogę zaliczyć je do udanych. Bohaterowie są autentyczni i ciekawi, natomiast końcowe rozwiązanie zagadki bardzo mnie zaskoczyło. Polecam! 
Moja ocena: 7/10

środa, 28 sierpnia 2019

Alex Michaelides - "Pacjentka"

Znalezione obrazy dla zapytania pacjentka
Autor: Alex Michaelides
Tytuł: Pacjentka
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 402
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał


Alicia Berenson, ceniona malarka i artystka wiedzie poukładane i szczęśliwe życie. Jej kariera układa się świetnie, ma wspaniałego męża i wiele osób może jej pozazdrościć, Pewnego dnia zaś wszystko się zmienia... Gabriel, mąż Alici wraca z pracy, po czym kobieta strzela do niego pięć razy, zabijając go na miejscu. Od tego momentu, momentu zabójstwa, kobieta przestaje mówić, nie opowiada o tym co zrobiła, ani tym bardziej nie mówi o powodach. Po prostu przestaje mówić. Po tym tragicznym wydarzeniu trafia ona do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego Grove.

Po sześciu latach pracę w tym ośrodku rozpoczyna psychoterapeuta Theo Faber. Mężczyzna jest zafascynowany losami kobiety i ciekawy powodów, dlaczego popełniła taką zbrodnię. Theo chce sprawić, że Alicia ponownie zacznie mówić. Czy mu to się uda? I dokąd zaprowadzą go jego badania?

"Pacjentka" to szumnie zachwalana książka jako "najlepszy thriller w 2019 roku". Byłam bardzo podekscytowana mogąc w końcu przeczytać tą powieść. Alex Michaelides stworzył powieść z interesującą i nietuzinkową fabułą. Od samego początku czułam się bardzo zaintrygowana postacią Alicii Berenson, a bardziej powodami, które stały za jej zbrodnią. To sprawiło, że zaangażowałam się bardzo w czytanie i do samego końca nie mogłam się oderwać. "Pacjentka" to historia, która jest podzielona na części. Z jednej strony mamy wydarzenia teraźniejsze, odbywające się w ośrodku Grove, a z drugiej strony mamy przeszłość, pamiętnik Alicii z miesięcy poprzedzających zbrodnię. To bardzo ciekawy zabieg ze strony pisarza, mający na celu wzbudzenie u czytelnika większego niedosytu i ciekawości. Bardzo mi się to spodobało.

Warsztat pisarski Alexa Michaelidesa jest lekki i przystępny, co pozwoliło mi na bardzo szybkie ukończenie lektury. Od samego początku historia przedstawiona przez autora bardzo mnie zaintrygowała, co w połączeniu z prostym warsztatem pisarskim oraz wartką akcją sprawiło, że od początku do końca nie mogłam oderwać się od czytania. Ponadto do samego końca nie domyślałam się zakończenia. Alex Michaelides bardzo zwodził i zwodził, a na sam koniec byłam bardzo zaskoczona. W kręgu moich podejrzanych złym na pewno nie był ten, którym się okazał.

"Pacjentka" to dobry thriller, ale czy najlepszy w 2019 roku... Tego nie jestem pewna. Pomimo tego, że cała historia mi się podobało, szybko ją przeczytałam, to jednak czegoś mi po prostu zabrakło. Wydaje mi się, że klimatu. Moim zdaniem thrillerach psychologicznych klimat jest kluczowy, a tutaj trochę mi tego zabrakło. Pomimo zaskakującego zaskoczenia, odczułam lekki niedosyt. Pomimo to, polecam!
Moja ocena: 7/10

wtorek, 28 maja 2019

Steve Bloom - "Wynajmij sobie chłopaka"

Autor: Steve Bloom
Tytuł: Wynajmij sobie chłopaka
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 360
Gatunek: literatura młodzieżowa

Głównym bohaterem książki "Wynajmij sobie chłopaka" jest nastolatek imieniem Brooks Rattigan. Chłopak sumiennie dąży do wyznaczonych przez siebie celów i pomimo niełatwego życia, chciałby za wszelką cenę dostać się na wymarzone studia. Jednak wybrane przez niego studia są bardzo kosztowne i aby się tam dostać musi najpierw poprawić swoje wyniki w szkole, a przede wszystkim zdobyć dodatkowe pieniądze. W tym celu staje się chłopakiem do wynajęcia. Uczęszcza na bale, chodzi na randki, jest po prostu "wynajmowany" przez rodziców nastolatek, z którymi ma spędzać czas. Brook nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace.

Na początku chciałabym zaznaczyć, że ciężko mi w miarę obiektywnie ocenić książkę "Wynajmij sobie chłopaka", bo podejrzewam, że trochę wyrosłam w tego rodzaju młodzieżówek. To nie jest zła historia, ale mam wrażenie, że trochę niedopracowana przez autora, zbyt wiele napotkałam luk w fabule w czasie czytania. Przykładowo, główny bohater ma wyznaczony cel, do którego spełnienia uparcie dąży, ale dlaczego, po co, co ta jego "gonitwa" oznacza w zasadzie czytelnik się tego nie dowiaduje. Brooks chce się dostać na wymarzone studia, ale co zrobi po nich, tego już nie wiadomo. Steve Bloom wybrał łatwiejsze rozwiązania, trochę banalne i stereotypowe. Szkoda, bo ta historia ma w sobie ciekawy potencjał, szczególnie w samej kwestii pomysłu na fabułę. Moim zdaniem jednak wszelki potencjał tej książki został spłycony, a wszelkie dobre wartości takie jak akceptacja siebie i trudne doświadczenia zostały potraktowane zbyt po macoszemu.

"Wynajmij sobie chłopaka" to bardzo lekka książka z troszkę naiwną fabułą, która obawiam się, że starszym czytelnikom nie przypadnie do gustu. Jednak grupą docelową tej książki nie są starsi czytelnicy, ale ci młodsi. Jeżeli spojrzeć na to pod tym kątem - to jest lekka powieść o humorystycznym zabarwieniu, ukazuje, jak wiele młodzi ludzie są wstanie poświęcić, aby osiągnąć swoje cele i jak ciężko jest im, gdy ich życie nie jest usłane różami. To nie jest zła książka, czyta się ją szybko, czytanie nie sprawia praktycznie żadnego wysiłku. Bardzo chętnie obejrzę film, który jest (ponoć) lepszy od pierwowzoru.
Moja ocena: 5/10

wtorek, 14 maja 2019

ZAPOWIEDŹ: Steve Bloom - Wynajmij sobie chłopaka


Autor: Steve Bloom
Tytuł: Wynajmij sobie chłopaka
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 360
Gatunek: literatura młodzieżowa

Na podstawie książki "Wynajmij sobie chłopaka" Netflix nakręcił film o tym samym tytule. Dostępny na platformie od 12 kwietnia.
Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace.


PREMIERA: 15 MAJA 2019r.

piątek, 12 kwietnia 2019

PRZEDPREMIEROWO: Sanjida Kay - "Skradzione dziecko"


Autor: Sanjida Kay
Tytuł: Skradzione dziecko
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 368
Gatunek: thriller/sensacja/kryminał
Premiera: 24.04.2019r.

Zoe Morley i jej mąż Ollie długo starali się o dziecko, niestety bezskutecznie. W końcu podejmują decyzję o zaadoptowaniu maleńkiej Evie. Są oni bardzo szczęśliwi, a ich radość sięga zenitu, gdy kilka lat później Zoe zachodzi w ciążę i na świecie pojawia się Ben. Pomiędzy siedmioletnią Evie a dwuletnim Benem pojawia się cicha rywalizacja. Dziewczynka czuje się odrzucona, ponieważ nie jest biologicznym dzieckiem swoich rodziców. Pewnego dnia, po imprezie urodzinowej młodszego syna, Zoe zaczyna odnajdywać dziwne listy i prezenty od osoby, która twierdzi, że jest jest jej biologicznym ojcem. Od tego momentu rozpoczyna się dziwna gra pomiędzy prześladowcą a Evie.

Zoe odnajdując tajemnicze listy i prezenty jest przerażona. Obawia się o bezpieczeństwo małej Evie, dlatego powiadamia odpowiednie służby, jednak nie udaje jej się zareagować w odpowiednim czasie i dochodzi do tragicznych zdarzeń. Dziewczynka znika. Rozpoczynają się poszukiwania, w które angażuje się całe miasto. Czy uda się odnaleźć małą Evie całą i zdrową? I co najważniejsze, kto jest jej porywaczem?

"Skradzione dziecko" to historia, którą przeczytałam błyskawicznie, ciekawa co się dalej wydarzy. To opowieść o małżeństwie, które po wielu staraniach w końcu zostaje rodzicami adoptowanej dziewczynki, małej Evie. Na początku małżeństwo Zoe i Olliego było bardzo udane, a adopcja dziewczynki bardzo ich do siebie zbliżyła, jednak z czasem ich więź zaczęła słabnąć. Mąż bohaterki zaczął oddalać się bardziej w kierunku pracy, a do ich długoletniego małżeństwa zaczyna wkradać się codzienna rutyna i monotonia. Wydawałoby się, że po urodzeniu Bena coś się zmieni, jednak wręcz przeciwnie. Ollie przebywa nieustannie w pracy, natomiast Zoe oprócz zajmowania się swoją pracą ma także na głowie cały dom i dzieci. "Skradzione dziecko" to książka pisana życiem, o małżeństwie znudzonym swoim życiem i zmagającym się z wieloma problemami. Realizm tej historii bardzo do mnie przemawia.

Zdecydowanie moją ulubioną częścią w kryminałach jest element zaskoczenia. Uwielbiam, gdy złym charakterem okazuje się osoba, po której spodziewałam się najmniej. Czy tak było w tym przypadku? Oczywiście, że tak. Wprawdzie starałam się mieć otwarty umysł i brać każdego bohatera za podejrzanego, jednak na samym końcu i tak byłam zaskoczona. Najbardziej jednak zdziwił mnie fakt, że to Zoe dotarła do sedna sprawy, a nie policja.

W kryminałach uwielbiam i cenię sobie dynamiczną akcję. Tutaj mi tego trochę zabrakło. Mam wrażenie, że autorka zdecydowała, że wszystkie kulminacyjne i najważniejsze wydarzenia umieści na samym końcu swojej historii. W związku z tym przez pierwszą połowę lektury "Skradzionego dziecka" trochę się nudziłam, natomiast dopiero druga połowa bardzo mnie wciągnęła i czytałam z wypiekami na twarzy.

"Skradzione dziecko" to bardzo dobry kryminał z wartką akcją i realistyczną fabułą do przeczytania na kilka wieczorów. Sanijda Kay funduje swoim czytelnikom pełną napięcia i emocji historię, która pochłania czytelnika. Realizm bohaterów i fabuły sprawia, że nie sposób nie zaangażować się w czytaną opowieść. Do ostatniej strony nie mogłam się oderwać, ciekawa tego, co się dalej wydarzy i jak potoczy się akcja. Polecam!
Moja ocena: 7/10


Premiera: 24.04.2019r.

wtorek, 19 marca 2019

ZAPOWIEDŹ: K.A. Figaro - "Prosty Układ"



Autor: K.A. Figaro
Tytuł: Prosty układ
Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 352
Gatunek: literatura obyczajowa/romans


Ekscytująca, pełna namiętności historia niedoświadczonej dziewczyny i zabójczo przystojnego, bogatego mężczyzny!


Prosty układ to skrząca dzikim erotyzmem opowieść o dwojgu ludzi z zupełnie innych światów – Łucji Zarzyckiej, która kończy trzeci rok studiów i wchodzi w dorosłe życie, oraz Dymitra Andrzejewskiego – bogatego snobistycznego lalusia, który pracuje w firmie ojca, a kobiety traktuje wyłącznie przedmiotowo. Bohaterowie poznają się przypadkiem w obskurnym barze. Dziewczyna nie jest w ogóle zainteresowana znajomością z przystojnym Dymitrem. Mimo że mężczyzna nie odpuszcza, Łucja jest odporna na jego urok. Wszystko zmienia się, kiedy Dymitr ratuje ją przed gwałtem. Jednak dopiero wspólny wyjazd do Kołobrzegu sprawia, że zbliżają się do siebie. W trakcie pobytu nad morzem Dymitr proponuje młodej studentce niezobowiązujący układ. Łucja najpierw go odrzuca, jednak później, za namową przyjaciółki, przystaje na tę propozycję. Czy Łucji i Dymitrowi będzie dane być razem? Czy może życie szykuje im inny los? W przygotowaniu drugi tom powieści Zranione uczucia.

PREMIERA: 03.04.2019r.

"Prosty układ" jest jednocześnie pierwszą książką nowego brandu GW Foksal - Lipstick Books.

Czekacie? Ja już mam i zabieram się za czytanie! :)