my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2020

Kristen Ashley - "Córka gliniarza"

Autor: Kristen Ashley
Tytuł: Córka gliniarza
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 512
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Indy Savage jest córką policjanta i prowadzi małą, ale urokliwą księgarnię. Jest zadowolona ze swojego życia, ponieważ może liczyć na wsparcie swojego ojca, a oprócz tego ma oddanych przyjaciół, wśród których jest Ally Nightingale. Dziewczyny znają się od dziecka, ponieważ ich matki i ojcowie razem się ze sobą przyjaźnili. Pozorny spokój Indy jest jednak zaburzony prze Liama "Lee" Nightingale'a, brata jej najlepszej przyjaciółki. Indy od najmłodszych lat była w nim zakochana i wraz z upływem czasu to się nie zmieniło. Pewnego dnia ścieżki Indy i Lee krzyżują się, gdy mężczyzna zaczyna jej pomagać w rozwiązaniu pewnej dziwnej sprawy. Pracownik Indy zostaje uwikłany w przestępstwo, natomiast Lee chcąc ją chronić postanawia jej pomóc.

"Córka gliniarza" to książka z bardzo lubianego przeze mnie gatunku young adult. Jest to lekka i wciągająca książka napisana z dużą dozą humoru. "Córka gliniarza" to jedna z tych książek, które czyta się w ekspresowym tempie. Akcja jest bardzo dynamiczna i czytelnik nie ma ani chwili na oddech. Pomimo dużej objętości (ponad pięćset stron), powieść czyta się bardzo szybko, wręcz czytelnik mimowolnie sunie się po kartkach zapisanych słowami. Kristen Ashley ma lekki i bardzo przystępny warsztat pisarski, co w połączeniu z dynamiczną akcją oraz interesującą fabułą daje świetne połączenie.

Pomimo tego, że sama historia i pomysł mi się spodobały, to najbardziej irytujące były dla mnie zachowania zarówno Indy, jak i Lee. To niestety przeważyło nad moją końcową opinią o tej powieści. Naprawdę dawno nie spotkałam tak niesamowicie irytującej pary bohaterów. Są to osoby w okolicach trzydziestu lat, a ich zachowania były często irracjonalne, dziecinne i po prostu głupie. Indy jest chyba jedną z najbardziej irytujących protagonistek, o których miałam kiedykolwiek okazję czytać. Tej bohaterki dosłownie nie da się lubić. Jest bardzo infantylna i nijaka, bezbarwna, całkowicie bez żadnego polotu.


"Córka gliniarza" pomimo bardzo irytującej głównej bohaterki to wciągająca i lekka książka do przeczytania w dwa wieczory. Polecam ją szczególnie osobom, które poszukują relaksującej i wciągającej historii.

poniedziałek, 30 marca 2020

Helen Hoang "Test na miłość"

Autor: Helen Hoang
Tytuł: Test na miłość
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Premiera: 25.03.2020r.

Dwudziestosześcioletni Khai ma autyzm. Choć wydaje się, że ma w miarę poukładane i stabilne życie, to brakuje w nim miłości. Khai ze względu na swoje zaburzenie ma trudności z okazywaniem emocji, a co się z tym wiąże - nie potrafi znaleźć sobie odpowiedniej partnerki do życia. Jego mama postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć dla niego kandydatkę na żonę. Będąc w Wietnamie  i organizując "przesłuchania" na narzeczoną swojego syna, przypadkowo poznaje uroczą dwudziestotrzyletnią Esme. I choć Esme jest sprzątaczką, to zaskarbia sobie sympatię starszej kobiety swoją inteligencją i skromnością. Esme choć ma wiele wątpliwości, zgadza się na ten nietypowy układ, widząc w tym szanse na lepsze życie dla swojej rodziny, w tym dla swojej małej córeczki.

Szybko jednak okazuje się, że uwiedzenie Khai'a wcale nie będzie takie proste. Mężczyzna ten bowiem lubi swoje uporządkowane życie i codzienną rutynę. I niezbyt pasuje mu układ, który wymyśliła dla niego jego matka. Uważa, że do szczęścia wcale nie potrzebuje kobiety. Czy ten nietypowy związek ma szansę na powodzenie? Czy pomimo pochodzenia z różnych warstw społecznych uda im się dojść do porozumienia?

"Test na miłość" to kolejna już książka autorstwa Helen Hoang, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszą powieścią tej pisarki wydaną w Polsce była książka "Więcej niż pocałunek". Bardzo miło ją wspominam, więc do lektury "Testu na miłość" przystąpiłam z dużą ekscytacją. To, co spodobało mi się najbardziej to fakt, iż Helen Hoang ma talent do kreowania ciekawej, a jednocześnie bardzo humorystycznej i wciągającej fabuły. Wiele razy podczas lektury "Testu na miłość", uśmiechałam się, bo po prostu nie sposób było tego nie zrobić. Autorka ma jednocześnie bardzo przystępny warsztat pisarski, który z połączeniem z lekką i relaksującą fabułą tworzy naprawdę zgrany duet. Przyznam szczerze, że choć "Test na miłość" liczy sobie ponad czterysta stron, to w ogóle tego nie odczułam. Historia Khai'a i Esme wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Naprawdę ciężko jest się oderwać od czytania, a lektura płynie wręcz w ekspresowym tempie.

Bohaterowie w "Teście na miłość" to kolejna zaleta tej historii. Polubiłam zarówno Khai'a jak i Esme. Khai'a za jego bezprecedensową szczerość wynikającą poniekąd z autyzmu, a Esme za jej inteligencję i chęć oraz determinację w dążeniu do lepszego życia dla siebie i swojej rodziny. Helen Hoang wykreowała bohaterów z krwi i kości, który od samego początku zyskują sympatię czytelnika i napawają go optymizmem. Ponadto Khai to pierwszy bohater z autyzmem, z którym się spotkałam, więc była to dla mnie nowość. Bardzo mnie cieszy, że autorka porusza ważne problemy, a nie tworzy jedynie prosty romans, o którym szybko można zapomnieć.

"Test na miłość" to naprawdę świetny romans napisany z poczuciem humoru i lekkością. Lektura tej książki była prawdziwą przyjemnością. Pod osłoną humoru i zabawnej fabuły, autorka porusza temat autyzmu. Ta powieść napawa optymizmem i podnosi na duchu.
Moja ocena: 7/10


poniedziałek, 23 marca 2020

Eva García Sáenz de Urturi - "Cisza białego miasta"

Autor: Eva García Sáenz de Urturi
Tytuł: Cisza białego miasta
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 576
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Hiszpańskie miasto Vittoria jest spokojne i znane wśród turystów z pięknych zabytków. Pewnego dnia mieszkańcami miasta wstrząsa wiadomość o popełnieniu morderstwa. Zostają zamordowane dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Zbrodnia ta to złudzenia przypomina zbrodnie popełnioną przed dwudziestoma latami przez Tasio Ortiz'a de Zárate. Okazuje się także, że Tasio niedługo wychodzi na pierwszą przepustkę z więzienia. Ludzie są przerażeni, a strach coraz bardziej narasta.

Prowadzenie tego trudnego i okrutnego śledztwa przypada dla śledczego o imieniu Unai López de Ayala, nazywanego przez znajomych „Krakenem”. Pomimo tego, że specjalizuje się on w profilowaniu kryminalnym, szybko okazuje się, że będzie to najtrudniejsze śledztwo w jego dotychczasowej karierze. Morderca jest przebiegły i inteligentny, ale Unai również. Czy uda mu się rozwikłać, kto jest zabójcą?

"Cisza białego miasta" to pierwsza część trylogii Białego Miasta autorstwa hiszpańskiego autora. Od dawna słyszałam same pozytywne opinie na temat tej serii. I muszę przyznać, że te pochlebne recenzje są jak najbardziej na miejscu. "Cisza białego miasta" to świetnie skonstruowany kryminał, który został dopracowany przez autora w każdym calu. W tej powieści spodobało mi się wszystko, począwszy od interesującej fabuły, zakończywszy na świetnie wykreowanych postaciach. Największą zaletą tego tytułu jest zdecydowanie dopracowany pomysł na fabułę. Wraz z rozwojem akcji było dla mnie oczywiste, że pisarz - Eva García Sáenz de Urturi poświęcił wiele czasu i pracy na skonstruowanie tak ciekawej i szczegółowej fabuły. Dodatkowo akcja jest bardzo dynamiczna i czytelnik nie ma ani chwili na wzięcie oddechu. "Ciszę białego miasta" czyta się naprawdę świetnie z nieustającym napięciem i niepokojem.

"Cisza białego miasta" to bardzo dobry wstęp do trylogii. Całą książkę czytałam z wypiekami na twarzy ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń. Im było bliżej do zakończenia, tym rosło napięcie, aż w końcu osiągnęło punkt kulminacyjny. Samo rozwiązanie śledztwa i zagadka kto jest mordercą bardzo mi się spodobało. Nie zawiodłam się. Polecam!
Moja ocena: 8/10


piątek, 20 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: Pola Roxa - "Osaczona"

Autor: Pola Roxa
Tytuł: Osaczona
Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 354
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Premiera: 25.03.2020r.

Karolina Dąbrowska ma trzydzieści cztery lata i wiedzie poukładane życie. Ma ładny dom, męża, z którym jest od szesnastu lat, stabilną pracę i ukochanego zwierzaka. Jednak to wszystko to tylko pozory, za fasadą bohaterka skrywa smutek oraz rozczarowanie swoim życiem. Jej relacje z mężem są bardzo oziębłe i oschłe, praca zaczyna ją coraz bardziej denerwować, a na dom musiała wspólnie z małżonkiem zaciągnąć kredyt. Karolina jest rozczarowana swoim życiem i codzienną monotonią. Pewnego dnia, niespodziewanie w jej życiu pojawia się przystojny i tajemniczy mężczyzna, który wywraca jej życie do góry nogami...

"Osaczona" to już kolejna książka nowego brandu Grupy Wydawniczej Foksal. Wcześniejsza pozycja "Prosty układ" niezbyt przypadła mi do gustu, dlatego gdy sięgałam po "Osaczoną" kierowało mną wiele obaw. Na szczęście nie zawiodłam się. "Osaczona" to bardzo dobry romans z nutką dreszczyku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko ze względu na prostu język, którym jest napisana. Muszę przyznać, że wbrew wcześniejszym obawom, naprawdę spodobała mi się historia Karoliny i skończyłam ją czytać w dwa wieczory. Nie jest to literatura najwyższych lotów ani żaden pikantny erotyk, ale mimo to, jest to dobra książka na zrelaksowanie się po ciężkim dniu.

Pola Roxa stworzyła sensacyjny romans o znudzonej i zawiedzionej swoim życiem trzydziestolatki. Cała ta otoczka znudzenia i rozczarowania swoim małżeństwem, i pracą kobiety bardzo do mnie przemawia, ponieważ jest... realna. Mogła przydarzyć się każdemu. Co najważniejsze, autorka udowadnia, że przy wystarczających chęciach nigdy nie jest za późno, aby odmienić swój los. Ciekawym aspektem fabuły "Osaczonej" jest fakt, iż całą historia jest inspirowana wydarzeniami, które miały miejsce w życiu pisarki. Ten element sprawia, że całą książkę czyta się z wypiekami na twarzy i jeszcze większą ciekawością. Dodatkowo akcja w "Osaczonej" jest bardzo dynamiczna, ciągle się dzieje, a czytelnik nie ma momentu na wzięcie oddechu. Te wszystkie aspekty sprawiają, że odłożenie tej historii na bok przychodzi z dużą trudnością.

"Osaczona" to interesujące połączenie kryminału, sensacji oraz romansu. Naprawdę świetnie się bawiłam w czasie lektury, a samą historię skończyłam czytać w ekspresowym tempie. Polecam!
Moja ocena: 7/10


poniedziałek, 9 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: "Dom soli i łez" - Erin Craig

Znalezione obrazy dla zapytania: dom soli i lez
Autor: Erin Craig
Tytuł: Dom soli i łez
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 432
Gatunek: fantastyka, fantasy, science-fiction
Premiera: 12.03.2020r.

W nadmorskim pałacu mieszka dwanaście sióstr. Do pewnego czasu, bo najstarsze zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. W ich kraju ludzie szepcą wokół, że dziewczyny są przeklęte... Wskutek ciągłych żałób po siostrach, w pałacu gości smutek i przygnębienie, a niegdyś zapełnione pokoje są puste. Siostry pewnego dnia odkrywają tajemnicze drzwi, które prowadzą je do pięknych sal balowych, gdzie mogą one tańczyć i bawić się. Jest to duża odmiana w stosunku do ich dotychczasowego życia. W końcu mogą cieszyć się z życia, a nie przechodzić nieustanną żałobę. Annaleigh jest jedyną z sióstr, która stara się zachować zdrowy rozsądek w tej dziwnej sytuacji. Szybko okazuje się, że w pałacu, w którym siostry mieszkają od urodzenia dzieje się coś bardzo dziwnego...

"Dom soli i łez" to jedna z tych premier, na którą bardzo czekałam. Fabuła brzmi niezwykle interesująco, a z tyłu okładki w opisie wspomniane jest, że książka ta jest inspirowana klasyczną baśnią braci Grimm. I nie sposób tego nie zauważyć, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. "Dom soli i łez" to przede wszystkim ciekawy i dopracowany pomysł. Uwielbiam takie połączenie baśniowego klimatu z mrokiem, jest w tym pewna doza tajemniczości i intrygi. Cała fabuła jest bardzo oryginalna i nie przypomina nic, co bym wcześniej czytała. Dodatkowo autorka, Erin Craig ma naprawdę lekki i bardzo przystępny warsztat, przez co książkę tą skończyłam czytać w ekspresowym tempie, bo wciągu dwóch dni. Dzięki lekkiemu piórowi autorki lektura "Domu soli i łez" była prawdziwą przyjemnością. Czułam wręcz, że sunę po kartkach zapisanych słowami praktycznie bez żadnego wysiłku. Akcja toczy się bardzo dynamicznie i płynnie, nie ma miejsca na nudę. Przez te wszystkie aspekty, nim się spostrzegłam, już ją skończyłam czytać. 

Bohaterowie "Domu soli i łez" są dobrze wykreowani. Każdy z nich posiada indywidualne cechy, które ich wyróżniają, przez co czytelnik nie odnosi wrażenia, że są oni "płascy" i bez wyrazu. Najbardziej do gustu przypadła mi główna protagonistka, Annaleigh. Cechy, które ją charakteryzują to na pewno odwaga, ciekawość i zdrowy rozsądek. W porównaniu z innymi, mniej rozsądnymi siostrami wypada o niebo lepiej.
  
"Dom soli i łez" to ciekawa młodzieżowa pozycja dla fanów fantastyki i baśniowych klimatów. W tej powieści baśń przeplata się z mrokiem, a wraz z rozwojem akcji na jaw wychodzą kolejne zawiłości i intrygi. Bardzo dobrze czytało mi się tą historię, dlatego z czystym sumieniem mogę ją polecić.
Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 10 lutego 2020

Zoë Folbigg - "Stacja miłość"

Autor: Zoë Folbigg
Tytuł: Stacja miłość
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 480
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Maya Flowers codziennie dojeżdża do swojej pracy w Londynie. Pewnego dnia do jej pociągu wsiada pewien przystojny, nieznajomy mężczyzna. Od razu przyciąga uwagę Mai, od razu zaczyna bić jej szybciej serce. Mijają dnie za dniami, a oni pomimo tego, że widzą się prawie codziennie, dotychczas nie zamienili ze sobą ani słowa. Maya zaczyna marzyć o ich wspólnej przyszłości mając przeczucie, że to Ten Jedyny, natomiast mężczyzna jest pogrążony w lekturze. Pewnego dnia Maya zbiera w sobie całe pokłady energii i daje Mężczyźnie z Pociągu liścik z zaproszeniem na drinka...

"Stacja miłość" to powieść z gatunku literatury obyczajowej i romansu. Bardzo lubię od czasu do czasu sięgnąć po takie historie. Są nie tylko świetnym sposobem na zrelaksowanie się, ale także zazwyczaj napełniają mnie taką pozytywną energią do działania. O tym tytule słyszałam jeszcze przed jego premierą. Piękna okładka i intrygujący opis zachęcają do przeczytania, romantyczki na pewno skuszą się na tą książkę. Jednak czy opis i udana szata graficzna wystarczą?  Sięgając po tą historię spodziewałam się ciekawych, bajkowych klimatów i na pewno sporej dawki romantycznych uniesień. Na to wskazuje nawet zam zarys fabuły. 

Zdecydowanie nie. Ja bardzo zawiodłam się na tej książce. Pomimo ciekawego pomysłu okazała się ona najzwyczajniej w świecie nudna. Na początku czytania "Stacji miłość" nie było źle. Ciekawa historia, całkiem interesujący bohaterowie. Jednak im dalej w las, tym gorzej. Nie ma co ubierać prawdy w ładne słowa - ta książka jest po prostu nudna. Zoë Folbigg skupiając się na tym, aby uczynić tą historię magiczną, baśniową i trochę oderwaną od rzeczywistości po prostu - moim zdaniem - przesadziła. Można rozwlekać akcję, ale wszystko powinno dziać się w granicach zdrowego rozsądku. A w "Stacji miłość" przez całą książkę autorka opisuje codzienne życie Mai, poprzetykane fragmentami z życia James'a, a tak ogólnie to się nie dzieje kompletnie nic. Dodatkowo ciężko czytało mi się tą lekturę, ponieważ pisarka często tworzyła zbyt długie opisy. Generalnie bardzo je lubię, ale w przypadku, gdy akcja jest nudna i nic się nie dzieje, ten aspekt jest dodatkowym gwoździem do trumny. 

"Stacja miłość" to romans, który okazał się dla mnie dużym rozczarowaniem. Szkoda, bo moim zdaniem pomysł na nią był całkiem ciekawy. Tylko autorka w pełni nie wykorzystała jego potencjału, niestety. Brak dynamizm akcji i nudna fabuła skutecznie zaważyły na mojej końcowej ocenie. Sam baśniowy pomysł to niestety trochę za mało.
Moja ocena: 4/10

instagram.com/xrosexmarie

środa, 5 lutego 2020

Claudia Pietschmann - "Chmura"

Autor: Claudia Pietschmann
Tytuł: Chmura
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura młodzieżowa

Emma Stone przeżyła ciężko stratę swojego młodszego brata, Ethan'a w tragicznym, nieszczęśliwym wypadkiem. Szesnastolatce z trudem przychodzi mierzenie się z rzeczywistością, szkołą, ze swoimi znajomymi w obliczu żałoby, którą musi przeżywać. Pewnego dnia, w Internecie, na grupie wsparcia dla osób w żałobie nastolatka poznaje Paul'a. Pomiędzy nimi od razu rodzi się nić porozumienia. Nastolatek też kogoś stracił i przez to świetnie rozumie emocje, które kierują również Emmą. Powoli ta dwójka zaczyna się do siebie zbliżać i pomimo dzielącej ich odległości rodzi się między nimi nić porozumienia. Wokół Emmy zaczynają też dziać się dziwne rzeczy, pozornie małe przypadki, które jednak wzbudzają w niej czujność...

"Chmura" to thriller, którego grupą docelową jest młodzież. Autorka porusza w nim obrzeża ciekawych i fascynujących tematów, ale jednocześnie przy tym niebezpiecznych. Emma Stone wraz ze swoimi rodzicami żyje w niedalekiej przyszłości. Cała rodzina mieszka w "smart" domu, gdzie wszystkie urządzenia i cały dom działają bardzo intuicyjnie i pomocnie. Lubisz mieć kawę przygotowana o 6 rano? Twój ekspres sam ją przygotuje. Lubisz wieczorem mieć cieplej w domu? Ogrzewanie samo ustawi się na odpowiedni stopień. Wydaje się to być domem idealnym, prawda? Claudia Pietschamann w "Chmurze" udowadnia, że wszystko związane z elektroniką w Internetem może nieść za sobą wiele niebezpieczeństwa. Dlatego trzeba wykazywać się zdrowym rozsądkiem i ostrożnością.

W "Chmurze" akcja toczy się dynamicznie. Czytelnik od samego początku zostaje wrzucony w wir wydarzeń i nie ma ani chwili na oddech. Przez co czytanie tej książki toczy się błyskawicznie, prawie jakby bez obecności czytelnika. Powieść wręcz "sama się czyta". Została napisana w sposób jednocześnie prosty i przejrzysty, a sunięcie po każdej stronie nie sprawia żadnego wysiłku. "Chmurę" skończyłam czytać praktycznie za jednym razem, tak bardzo wciągnęła mnie historia napisana przez autorkę.

Szczerze mówiąc czytając "Chmurę" spodziewałam się oklepanego motywu, w stylu naiwnej nastolatki, która poznaje kogoś podającego się za osobę w jej wieku... A w istocie będącym o wiele starszym. Wydawało mi się to taką oczywistością i morałem, który będzie szedł razem z tą powieścią. Zostałam jednak przyjemnie zaskoczona! Claudia Pietschmann przygotowała czytelnikom coś innego, o wiele lepszego, coś, co dosłownie mnie jako czytelnika wbiło w fotel. Nie będę za dużo zdradzać, aby każdego spotkał ten sam element zaskoczenia i napięcia, co mnie.

"Chmura" to kawał dobrej historii, która z powodzeniem spodoba się też starszym czytelnikom, a nie tylko młodzieży. Niesie za sobą istotny morał, aby nigdy w pełni nie ufać wirtualnym relacjom, bo tak naprawdę nigdy nie można być pewni tego, z kim ma się do czynienia. Po drugiej stronie monitora może dosłownie czyhać każdy na naiwnego nastolatka. Claudia Pietschmann pokazuje czytelnikowi, że wszystkie dane, które umieszcza się w Internecie oraz w różnych aplikacjach nie giną - dlatego trzeba wykazywać się w codziennym życiu dużą ostrożnością. Czytanie "Chmury" było dla mnie ogromną przyjemnością, oby więcej takich książek na naszym rynku. 
Moja ocena: 7/10


środa, 29 stycznia 2020

PREMIEROWO: "Magazyn" - Rob Hart

Znalezione obrazy dla zapytania magazyn rob hart
Autor: Rob Hart
Tytuł: Magazyn
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał, sensacja thriller
Premiera: 29.01.2020r.

Gibson Wells to znany na całym świecie miliarder, który stworzył niesamowity system, tzw. Chmurę. Jest to gigantyczna korporacja, która włada praktycznie całym amerykańskim rynkiem. Chmura bowiem łączy w sobie wszystko - jest tam praca przydzielana według systemu, mieszkanie, miejsca do rozrywki, sklepy... Wszystko. Takich central w kraju jest kilkanaście i można je określić pewnego rodzaju społecznością. Gibson Wells stworzył Chmurę, która zrzesza miliony ludzi, zapewnia im pracę po wcześniejszej rekrutacji oraz dach nad głową i o wiele więcej. 

Dla Chmury pewnego dnia zaczyna pracować Paxton, który nigdy nie podejrzewał, że to się stanie. Jednak zmusza go do tego jego sytuacja życiowa. Oprócz niego pracę w Chmurze zaczyna Zinnia, jednak z całkowicie innych pobudek niż on. Zinnia bowiem chce zniszczyć system Chmury, ponieważ otrzymała takie zlecenie od jednego ze swoich kontrahentów.

Tak zaczyna się niebezpieczna gra, w której Paxton również mimowolnie zaczyna uczestniczyć. Czy Zinnie uda się zniszczyć system Chmury? I jaką poniesie cenę, aby tego dokonać?

"Magazyn" to jedna z tych premier, której bardzo wyczekiwałam. Jest to dystopijny thriller autorstwa Roba Harta. A ja muszę przyznać, że powieści dystopijne uwielbiam, a połączenie z dystopią thrillera jest dla mnie połączeniem idealnym. I cieszę się, że mogę przyznać, iż w tej historii wypadło to naprawdę dobrze. Świat przedstawiony przez pisarza w powieści "Magazyn" jest z jednej strony bardzo pociągający i użyteczny, ale z drugiej strony  u czytelnika jednak tkwi przeczucie, że coś jest nie tak. Praca przyznana na dziwnej, szybkiej rekrutacji, nieadekwatnej do umiejętności pracownika. Mieszkanie to mała klitka. Pensja tak mała, aby pokrywała absolutne minimum i nie starczała na wiele więcej. To pokazuje czytelnikowi, że nie wszystko jest tak idealne, na jakie jest kreowane. Ponadto posiadanie władzy w tak wielu aspektach życia człowieka zastanawia także, jak wielką kontrolę Chmura sprawuje nad swoją społecznością? Pomysł przedstawiony w "Magazynie" jest naprawdę świetny i ciekawy, uważam, że to największa zaleta tej historii.

Bohaterowie pierwszoplanowi to duża zaleta "Magazynu". Są oni z krwi i kości, dojrzewają wraz z fabułą i się zmieniają. Bardzo polubiłam Paxtona. Na początku wydawał mi się trochę nijaki, lecz później wraz z rozwojem fabuły bardzo zyskał w moich oczach. Zinnię z kolei polubiłam mniej, lecz to nie zmienia faktu, że jest ona postacią wielowymiarową. Ciężko było mi zrozumieć chwilami pobudki nią kierujące, ale ostatecznie po zakończeniu czytania zmieniłam co do niej zdanie i bardzo zyskała w moich oczach. Natomiast jeżeli chodzi o bohaterów drugoplanowych - moją uwagę szczególnie zwrócił twórca Chmury Gibson Wells. To człowiek niezwykle pomysłowy, to bez wątpienia można by mu przyznać. Jest w nim jednak coś przerażającego i dziwnego, coś co wzbudza u czytelnika jednocześnie niepokój i fascynację.

To, co spodobało mi się najmniej w "Magazynie" to wolna akcja. Moim zdaniem przebiegała zdecydowanie zbyt wolno. Gdy już zaczynało się trochę więcej dziać, zazwyczaj to była chwila i znowu przez kilkanaście stron nic. Nie jestem też fanką zbyt dynamicznej fabuły, lecz, gdy jest ona za wolna, to też nie wzbudza zbytniej chęci czytania u czytelnika. Gdyby akcja była trochę szybsza, na pewno lepiej czytałoby mi się tą historię, z większym napięciem i zainteresowaniem.

"Magazyn" to dobry dystopijny thriller z dopracowanym światem przedstawionym i bohaterami z krwi i kości. Nie jest to książka, którą czytałam z wypiekami na twarzy, lecz autor wolną akcję nadrobił ciekawymi postaciami i świetnym pomysłem. Jest to przerażająca wizja przyszłości, gdzie jedna korporacja kontroluje praktycznie cały kraj. Przerażająca, lecz można by powiedzieć, że wcale nie aż tak nierealna... Polecam!
Moja ocena: 7/10




poniedziałek, 13 stycznia 2020

PRZEDPREMIEROWO: Natasha Preston - Uprowadzone

Autor: Natasha Preston
Tytuł: Uprowadzone
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 362
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller/lit. młodzieżowa
Premiera: 15.01.2020r.


W rodzinnym miasteczku głównej bohaterki nastoletniej Piper w tajemniczych okolicznościach giną młode osoby. Policja oraz władze miasta bagatelizują problem, ponieważ uważają na podstawie zebranych dowodów, że nastolatkowie najzwyczajniej w świecie uciekają z domu... Piper wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Hazel nie wierzą w to. Obie dziewczyny podejrzewają, że w ich niepozornej i małej mieścinie dzieje się coś naprawdę złego... Piper i Hazel nie zdają sobie sprawy, że ich prywatne śledztwo doprowadzi je na skraj dużego niebezpieczeństwa...

"Uprowadzone" to thriller z z gatunku young adult. Powiem szczerze, że sam gatunek young adult po prostu uwielbiam! Z wielkim zaangażowaniem przystąpiłam więc do lektury najnowszej wydanej w Polsce powieści Natashy Preston. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę oraz sam gatunek napisanej książki. Nie ma w Polsce wiele thrillerów z gatunku young adult, a więc Natasha Preston jest interesującym powiewem świeżości na naszym rynku wydawniczym. Historia przedstawiona w "Uprowadzonych" od samego początku budzi w czytelniku zaciekawienie i coraz więcej pytań. Ja sama zastanawiałam się, co się dzieje z zaginionymi nastolatkami, bowiem od początku było dla mnie jasne, że coś złego się wydarzyło. Powiem szczerze, że staram się aż tak nie czytać opisów z tyłu okładki, dlatego dalszy przebieg fabuły okazał się dla mnie bardzo zaskakujący i rodził coraz więcej pytań bez odpowiedzi...

Natasha Preston ma lekki warsztat pisarski. Taki, jaki lubię, lecz nie przeszkadzałoby mi, gdyby pojawiło się w tej książce więcej opisów. Autorka pisze czasem zbyt zdawkowo i bez szczegółów w miejscach, gdzie ja chciałabym ich nieco więcej. Niemniej, dzięki prostemu piórowi Preston czytelnik od samego początku zostaje wrzucony w wir wydarzeń. Akcja toczy się płynnie i dynamicznie, przez co tytuł "Uprowadzone" skończyłam czytać w ekspresowym tempie, bo skończyłam ją czytać w kilka godzin i to za jednym razem, tak mnie wciągnęła! Pisarka stworzyła interesującą fabułę, wartką akcję i co najważniejsze dużo, dużo napięcia! Te elementy sprawiają, że odłożenie tej książki na bok przychodzi czytelnikowi z dużym trudem.

Natasha Preston jest bestsellerową autorką New York Timesa. W swoim dorobku artystycznym ma wiele tytułów, z których jeszcze nie wszystkie zostały wydane w Polsce, a mam nadzieję, że będą, bo chętnie po nie sięgnę. Jest to pisarka, która specjalizuje się w pisaniu thrillerów z gatunku young adult. Takich jak wspomniałam wyżej nie ma na naszym rynku wydawniczym zbyt wiele, dlatego uważam, że są one ciekawą odskocznią od innych rodzajów książek. Oprócz tego mogą oczywiście zachęcić młodzież do czytania. W końcu docelową grupą czytelniczą twórczości Natashy Preston jest młodzież. 

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to zakończenie. Zorientowałam się jednak w twórczości tej pisarki na tyle, żeby wiedzieć, że Natasha Preston bardzo lubi otwarte zakończenia. W "Uprowadzonych" właśnie takie jest zakończenie - otwarte, pozwalające działać wyobraźni czytelnika. Mi się takie zakończenia nie podobają, jednak jest to kwestia czysto subiektywna.

"Uprowadzona" to ciekawy thriller z nutką dreszczyku, który od samego początku lektury aż do jej końca trzyma w napięciu. Choć grupą docelową tej książki jest młodzież uważam, że i starszym czytelnikom przypadnie do gustu. Mi zdecydowanie przypadła, oderwała mnie od rzeczywistości na dobrych kilka godzin. 

To także mój patronat, z którego jestem szalenie dumna! :)

Moja ocena: 7/10


wtorek, 7 stycznia 2020

PRZEDPREMIEROWO: Hanna Jameson - "Ostatni"

Autor: Hanna Jameson
Tytuł: Ostatni
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 424
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Premiera: 20.01.2020r.

Amerykański historyk Jon Keller wybiera się w podróż do Szwajcarii na konferencję naukową. W trakcie swojego pobytu okazało się, że w kilku światowych stolicach doszło do ataków nuklearnych, w tym w Waszyngtonie. Mężczyzna jest przerażony i wie, że życie, które dotąd znał przestaje istnieć. Jon nieustannie zastanawia się, czy jego żona Nadia i dwie córki przeżyły. Bohater jednak pomimo swojego przerażenia i niepewności będzie musiał na nowo nauczyć się żyć w nowym świecie.

Oprócz Jona w hotelu znajduje się jeszcze dwadzieścia osób. Oni wszyscy będą musieli nauczyć się żyć razem ze sobą, a także będą musieli nauczyć się wzajemnej współpracy. Będą musieli stworzyć swoją nową, małą cywilizację, walcząc o przetrwanie każdego dnia. Na domiar tego w zbiorniku na wodę Jon znajduje ciało małej dziewczynki, która została zamordowana. Główny bohater za wszelką cenę będzie chciał zawalczyć o sprawiedliwość w tym nowym świecie, gdzie wydaje się, że zaczyna królować bezprawie... 

"Ostatni" to dystopijny thriller, w którym autorka wykreowała przerażającą rzeczywistość. Czy wyobrażacie sobie jakby to było, gdyby nagle świat przestał istnieć? Gdyby zabrakło elektryczności oraz Internetu, gdyby powoli zaczęły kończyć się zapasy żywności i wody? W takim właśnie świecie będą musieli nauczyć się funkcjonować bohaterowie tej książki, na czele z głównym protagonistą Jon'em Keller'em. Niewątpliwie największą zaletą tej historii jest sam pomysł. Przeczytałam wiele dystopijnych powieści, ale takiej jeszcze nie miałam okazji przeczytać. Hanna Jameson zamknęła dwadzieścia różnych osób w jednym hotelu. Osób, które są nie tylko różnej narodowości, ale także mających przeróżne charaktery i moralności. To naprawdę ciekawe móc obserwować, jak każda jednostka zachowuje się w tej sytuacji i jak uczy się w niej funkcjonować. Ponadto czytelnik powoli obserwuje upadek moralności bohaterów. Postaci pod wpływem nowej sytuacji zaczynają zatracać wartości, którymi każdy człowiek kieruje się na co dzień. Sam fakt, że nie wszyscy byli chętni, aby poszukiwać mordercę małej dziewczynki wiele o nich mówi.


Fabuła książki "Ostatni" została poprowadzona w świetny sposób. Czytelnik praktycznie od samego początku zostaje wrzucony w wir wydarzeń. Ciągle coś się dzieje, akcja jest bardzo dynamiczna, co nie pozwala czytelnikowi na oderwanie się od lektury. Dynamizm akcji i fabuła wzbudzają zaciekawienie u czytelnika już od samego początku to niewątpliwie dwie największe zalety tej historii. 

"Ostatni" to dobry thriller, acz nie jest thrillerem znakomitym. To ciekawa wizja współczesnego świata, który został zaatakowany bronią nuklearną. Mam pewne zastrzeżenia co do zakończenia, które moim zdaniem pozostawia wiele do życzenia niestety. Okazało się być dla mnie nieco dziwne i niedopracowane, jakby wymyślone na poczekaniu przez autorkę. Trochę jakby Hannie Jameson pod sam koniec pisania książki zabrakło pomysłu na intrygujące zakończenie. Nie ukrywam, że to właśnie zakończenie ostatecznie przeważyło nad moją oceną tego tytułu.
Moja ocena: 6/10

www.instagram.com/xrosexmarie

czwartek, 17 października 2019

Rachel Clarke - "Z ręką na pulsie"

Z ręką na pulsie
Autor: Rachel Clarke
Tytuł: Z ręką na pulsie
Wydawnictwo: Feeria Science
Liczba stron: 368
Gatunek: literatura popularnonaukowa
Premiera: 16.10.2019r.


"Z ręką na pulsie" to historia oparte na faktach. To przeżycia z sal szpitalnych opisane przez młodą lekarkę. Główna bohaterka, a zarazem narratorka książki to młoda kobieta, która jest zmuszona radzić sobie z wieloma trudnościami, które czekają na każdego ambitnego lekarza. Jest to kobieta świeżo po studiach medycznych, pełna zapału i energii do pomagania ludziom. Z czasem zaczyna zrozumieć, że nie wybrała łatwego zawodu... "Z ręką na pulsie" to opowieść przedstawiająca jej obawy oraz wątpliwości, jej osobiste przemyślenia i analizy.


Lektura "Z ręką na pulsie" okazała się dla mnie bardzo ciekawa i fascynująca. Zawsze podziwiałam osoby, które decydują się na studiowanie medycyny. To trudny zawód, który wymaga wielu wyrzeczeń i poświęceń. Autorka tej powieści, Rachel Clarke opisuje wiele historii, które ją spotkały w salach szpitalnych. Opisuje nocne, wielogodzinne dyżury, braki w personelu, wielozadaniowość, która często spotyka każdego lekarza na zmianie. Wcześniej pisarka była dziennikarką, ale pewnego dnia zadecydowała o zmianie swojego zawodu, a tym samym swojego życia. Stwierdziła ona, że chce być lekarzem i pomagać ludziom. Budzi to tym bardziej podziw, że wcześniej jej sytuacja materialna i życiowa była bardzo dobra, a decydując się na przekwalifikowanie musiała zmagać się z wieloma trudnościami jako lekarz.

Tytuł "Z ręką na pulsie" przygotowuje niejako czytelnika do emocjonującej lektury... Sama okładka i opis sprawiły, że oczekiwałam mocnych wrażeń. Niestety, ale moje oczekiwania nie do końca zostały spełnione. Owszem, historie opisane przez autorkę są przerażające, a czytelnik skrycie czuje podziw do osób, które decydują się na tak ciężki zawód. Lecz moim zdaniem te historie nie budzą aż takich emocji ze względu na rzeczowy sposób, w który zostały napisane oraz zbyt wiele dygresji zawierających polityczne wątki. Moim zdaniem "Z ręką na pulsie" brak ciekawego stylu napisania. Wszystko jest opisane bardzo statystycznie i opisowo, zabrakło mi w tym emocji i napięcia, które skłoniłyby mnie do dalszej lektury.

Przyznaję, że oczekiwałam trochę więcej po tej książce. Więcej emocji, więcej faktycznych i interesujących przemyśleń młodego lekarza. Jednak to, co otrzymałam to bardzo dużo polityki, ekonomii, opisywania zachowania Jeremy'ego Hunt'a, który jest brytyjskim politykiem, a w latach 2012-2018 był ministerstwem zdrowia. Odniosłam wrażenie, że autorka osobiście poczuła się niesprawiedliwie potraktowana, dlatego tym przemyśleniom poświęciła tak dużo czasu. Szczerze mówiąc uważam, że ta historia byłaby znacznie lepsza, gdyby Rachel Clarke skupiła się bardziej na aspekcie pacjentów oraz swoich emocji aniżeli polityce.

"Z ręką na pulsie" to miły powiew świeżości na rynku wydawniczym. Wcześniej nigdy nie miałam okazji przeczytać żadnej powieści opisującej zmagania młodych lekarzy z niesprawiedliwością z jaką musi się zmagać ich zawód. Książka ta uświadomiła mi jak ciężki i pełen wyrzeczeń jest ten zawód.
Moja ocena: 6/10