my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burda książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Burda książki. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 października 2019

Samantha Young - "Żyj szybko, kochaj głęboko"


Autor: Samantha Young
Tytuł: Żyj szybko, kochaj głęboko
Wydawnictwo: Burda Publishing House
Liczba stron: 356
Gatunek: romans


Charley i Jake byli kiedyś w sobie szaleńczo zakochani. Obiecali sobie, że nigdy się nie rozstaną. Stało się jednak inaczej. Wszyscy powtarzali im, że to pierwsza miłość, a rzadko która ma okazję przetrwać. Przez splot niefortunnych zdarzeń rozstali się. Jednak pewnego dnia ich ścieżki ponownie się krzyżują... Tym razem oboje spotykają się w innym kraju, dokąd wyjeżdżają na studia. Ich ponowne spotkanie rozbudza dawne uczucia, a także sprawia, iż wychodzą na wierzch ich dawne animozje i powód rozstania. 
Czy ich niegdyś piękna i niewinna miłość przeminęła? Czy będą wstanie sobie wzajemnie wybaczyć przeszłość?

Samantha Young to jedna z moich ulubionych pisarek. Zawsze sięgam po jej książki z przyjemnością, ponieważ wiem, że mi się spodobają. "Żyj szybko, kochaj głęboko" to kolejna jej powieść, którą miałam okazję przeczytać. Niestety, ale moim zdaniem ta powieść jest najsłabsza ze wszystkich. Nie mam tutaj na myśli pomysłu, ponieważ ten jest całkiem dobry. Po prostu zabrakło mi w tej lekturze emocji, ciekawości, rosnącego napięcia, które sprawiłoby, że czytałabym tą powieść z wypiekami na twarzy, nie mogąc się wręcz oderwać od czytania. Niestety, ale "Żyj szybko, kochaj głęboko" pomimo swojej objętości, czytałam dosyć długo, bo aż przez tydzień. Ta historia po prostu w żaden sposób mnie nie zaciekawiła... a szkoda.

"Żyj szybko, kochaj głęboko" opiera się na nastoletniej miłości Charley i Jake'a. Wydarzenia z przeszłości przelatają się z teraźniejszością - w ten sposób autorka chce pokazać czytelnikowi co się stało, że bohaterowie się rozstali i jaki to ma wpływ na ich dzisiejsze życie. To bardzo interesujący zabieg, który wzbudza ciekawość i lekkie zaintrygowanie. 

"Żyj szybko, kochaj głęboko" to ciekawy romans o nastoletniej miłości i o tym, jak przeobraża się ona w dojrzałą miłość. Dla mnie jednak jako wielkiej fanki twórczości Samanthu Young nie okazała się aż tak świetna. Zabrakło mi w tym wszystkim emocji i napięcia. Być może stało się tak dlatego, że znam poziom tej pisarki i wiem, że stać ją na znacznie więcej. Na pewno sięgnę jednak po drugi tom - nie lubię niedokończonych historii.
Moja ocena: 6/10

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Samantha Young - "Zapomnieć o przeszłości"


Autor: Samantha Young
Tytuł: Zapomnieć o przeszłości
Wydawnictwo:  Burda Książki
Liczba stron: 452
Gatunek: literatura obyczajowa, romans

Samantha Young to jedna z moich ulubionych pisarek. Uwielbiam jej powieści na interesującą i wciągającą fabułę, a jednocześnie za jej niezwykle dokładny i dopracowany warsztat pisarski. Po skończeniu serii "On Dublin Street" i wzruszającym pożegnaniu z ulubionymi bohaterami, z którymi zżyłam się na przestrzeni kilku lat przygody z tym cyklem, nadszedł czas na lekturę nowych powieści tej pisarki. I tak mój wybór padł na "Zapomnieć o przeszłości".

Alexa Holland pracuje jako asystentka znanego fotografa Benita. Kobieta lubi swoją pracę i sprawia jej ona duży satysfakcji. Jest odpowiedzialna i ma dobrze poukładane życie. Pomimo ciężkich doświadczeń i trudnej przeszłości bohaterka świetnie sobie radzi w życiu. Alexa nigdy bowiem nie mogła liczyć na wsparcie od swojej rodziny. Jej matka umarła, a obecność jej ojca w jej życiu praktycznie nie istnieje. Ponadto Alexa ma żal do swojego ojca o wiele animozji z przeszłości. Pewnego dnia przy okazji kolejnego zlecenia w pracy kobieta poznaje Caine Carraway'a. Mężczyzna ten dla wielu jest prawdziwą inspiracją, doszedł on bowiem do swojego sukcesu całkowicie sam. Stał się on jedną z najbogatszych osób w Bostonie dzięki swojej ambicji i upartości. Ścieżki Alexy i Caine niespodziewanie się krzyżują, a bardzo szybko okazuje się, że tych dwoje łączy wspólna przeszłość...

"Zapomnieć o przeszłości" to kolejna świetna książka stworzona przez panią Young. Jednak przyznaję, że po przeczytaniu całej serii "On Dublin Street" po prostu nie mogłam się powstrzymać od porównywania tych książek ze sobą. Odniosłam tym samym trochę wrażenie, że te wszystkie powieści są do siebie bardzo podobne... Niektóre opisy, pewne schematy powtarzają się. Na pewno początkujący czytelnik w twórczości tej pisarki tego nie odczuje, ja jednak trochę to odczułam. Mimo wszystko "Zapomnieć o przeszłości" bardzo mnie wciągnęło. Kunszt pisarski Samanthy Young jest fantastyczny, a jej zdolność do kreowania fabuły i bohaterów naprawdę jest zachwycająca! Rzadko się zdarza, aby powieści obyczajowe i romanse były naprawdę wciągające i dobre. Zazwyczaj odprężają, pozwalają się odstresować, ale to tyle... A tymczasem twórczość Samanthy Young to coś zgoła innego. To jest naprawdę dobra pisarka, która ma talent do tworzenia powieści, które są przesycone emocjami i dramatami.

Alexa Holland i Caine Carraway to bohaterowie, których polubiłam i z którymi się zżyłam od samego początku. Zresztą, nie sposób było tego nie zrobić. Oboje "dają się lubić", mają charakterek, a ich ciężkie doświadczenia sprawiają, że są prawdziwi i realni. To postacie, z którymi czytelnik może się utożsamić i którzy wzbudzają emocje. Bardzo spodobał mi się fakt, że pomimo trudnej przeszłości oboje się nie załamali, wręcz przeciwnie - ciężko pracowali na swój sukces. 

"Zapomnieć o przeszłości" to kolejna przeczytana przeze mnie książka Samanthy Young. Z pewnością nie ostatnia. Utwierdziła mnie ona w przekonaniu, że Samantha Young z pewnością jedna z moich ulubionych pisarek. Uwielbiam ją za jej styl pisania, za bohaterów z krwi i kości, za umiejętność kreowania fascynującej fabuły. Nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejne książki tej pisarki!
Moja ocena: 8/10

wtorek, 16 lipca 2019

Samantha Young - "W poświacie księżyca"

Znalezione obrazy dla zapytania w poświacie ksiezyca
Autor: Samantha Young
Tytuł: W poświacie księżyca
Wydawnictwo:  Burda Publishing House
Liczba stron: 432
Gatunek: romans, literatura obyczajowa

"W poświacie księżyca" to ostatni, szósty tom poczytnego cyklu On Dublin Street autorstwa szkockiej pisarski Samanthy Young. Pierwszą część serii "Wbrew zasadom" miała swoją premierę w 2013 roku w Polsce. I właśnie od tamtego czasu jestem wierną fanką tego cyklu. Pani Young stworzyła serię, która absolutnie skradła moje serce. Ja wiem, że to są tylko, albo aż romanse, ale są naprawdę świetne! Dostarczyły mi mnóstwo różnych emocji, udowodniły, że każdy zasługuje na szczęście, nawet pomimo ciężkich doświadczeń i przeżyć. Bardzo się cieszę, że lektura ostatniego tomu jest już za mną, ale jednocześnie czuję nostalgię i smutek, że to już koniec.

Logan spędził dwa lata w więzieniu, płacąc za błąd popełniony w przeszłości. Po wyjściu z więzienia mężczyzna mając wsparcie swojej rodziny i przyjaciół. Bohater przeprowadza się do nowo wynajętego mieszkania. Szybko okazuje się, że jego sąsiadką jest urocza Grace. Kobieta, podobnie jak Logan ma za sobą ciężką przeszłość, uciekła ona bowiem od swojej rodziny do Edynburga. Ścieżki tych obojga niespodziewanie krzyżują się poprzez jedno zdarzenie, które zaskakuje ich oboje. Pomimo przeciwności losu, tych oboje zaczyna łączyć nić porozumienia. Czy uda im się przezwyciężyć ich ciężkie doświadczenia i odnaleźć szczęście?

Przed lekturą pierwszego tomu serii On Dublin Street - "Wbrew zasadom" nie byłam zbytnią fanką romansów. Zmieniło się to dopiero, gdy sięgnęłam po ten cykl. Samantha Young udowodniła, że nawet pozornie schematyczne romanse mogą być ciekawe i wzruszające. Autorka dostarczyła mi wielu wzruszeń, emocji i radości. Po przeczytaniu sześciu tomów wiem, że ta seria jest trochę sztampowa, ponieważ wszystkie wydarzenia w tych powieściach wydają się przebiegać w bardzo schematyczny sposób. Mamy trudne doświadczenia, pragnienie odnalezienia szczęścia i brak zaufania... Ale nawet ta sztampowość mi w tym cyklu nie przeszkadza, ponieważ autorka nadrabia całą resztą. Ma świetny, lekki kunszt pisarski, bohaterowie są z krwi i kości, a sama fabuła jest dobrze przemyślana i wciągająca.


"W poświacie księżyca" dorównuje poziomem swoim poprzednikom. To bardzo dobrze napisany romans, idealne zwieńczenie finału serii, które napełniło mnie nostalgią i wzruszeniem.  Ja jako czytelniczka bardzo zżyłam się ze wszystkimi bohaterami na przestrzeni kilku lat przygody z tą serią. Zdecydowanie polecam cykl On Dublin Street nie tylko nieuleczalnym romantyczkom! Ja mogę z pewnością powiedzieć, że sięgnę jeszcze po inne powieści tej pisarki.
Moja ocena: 8/10


czwartek, 30 lipca 2015

Samantha Young - Cofnąć czas

Autor: Samantha Young Tytuł: Cofnąć czas Wydawnictwo: Burda Książki Liczba stron: 377

"Cofnąć czas" to już piąta część niesamowicie magnetycznej serii autorstwa szkockiej pisarki Samanthy Young. Cyklu, który pokochały miliony czytelniczek na świecie. Poprzednie tomy to: "Wbrew zasadom", "Wszystkie odcienie pożądania", "Sztuka uwodzenia" oraz "Ostatnia szansa". Teraz nadszedł czas na historię... Cole'a Walkera oraz oraz Shannon MacLeod. Jesteście ciekawi, czy kolejny raz Samantha Young uwiodła mnie swoim warsztatem pisarskim i swoimi pomysłami? W takim razie zapraszam do przeczytania mojej recenzji!

Shannon MacLeod nie ma szczęścia do mężczyzn. Jest wręcz magnesem, który przyciąga tylko tych niewłaściwych... Po ciężkich przeżyciach główna bohaterka postanawia przeprowadzić się do Edynburga, gdzie ma zamiar zacząć nowe życie. Znajduje nową pracę, nowe mieszkanie, zawiera nowe znajomości i równocześnie postanawia, że będzie trzymała się z daleka od playboyów. Nic jednak nie idzie po jej myśli, ponieważ w nowym miejscu jest zmuszona do pracy z Cole'em Walkerem, który usposabia wszystko przed czym Shannon ucieka. Czy uda się jej w końcu uwierzyć, że Cole jest kompletnie inną osobą od mężczyzn, których spotkała? I czy ostatecznie pozwoli sobie mu zaufać?

Historii Cole'a wyczekiwałam już od momentu, gdy pojawił się w drugiej części, we "Wszystkich odcieniach pożądania". Choć wtedy jeszcze "Cofnąć czas" nie miało swojej premiery nawet w oryginale, to podświadomie i tak wiedziałam, że Samantha Young na pewno nie odpuści sobie tej postaci. Dlaczego, ktoś mógłby zapytać? Powód jest prosty - Cole wzbudza w czytelniku szeroką gamę emocji. Jego przeżycia wzbudzają przerażenie, to jak jako nastolatek wiele przeszedł i przez to jego wiara w samego siebie poważnie się zachwiała. Najlepsze jednak jest to, że nie pozwolił, aby go to załamało. Nic więc dziwnego, że gdy poznaje Shannon, między nimi od razu zaczyna iskrzyć. To, co ich połączyło to zło, przez które przeszli. I tak naprawdę oboje będą musieli nauczyć się sobie ufać i na sobie polegać, aby ich związek mógł przetrwać.

Co jest zdecydowanie najlepsze to fakt, że autorka nadal po czterech częściach potrafi pozytywnie zaskoczyć czytelnika. Jednak to nie tylko element zaskoczenia tak mnie zachwyca u tej pisarki. To także jej umiejętność budowania napięcia i wywoływania autentycznych emocji. W czasie czytania tej książki szybko przewracałam każdą stronę, ciekawa tego, co dalej się wydarzy, towarzyszyło mi przy tym szybsze bicie serca. To już wręcz charakterystyczne dla Samanthy Young. Wiem, że gdy sięgam po jej dzieła to mogę się spodziewać wielu wzruszeń, śmiechu, a także i podziwu dla bohaterów. W "Cofnąć czas" było nie inaczej. Odczuwałam złość na Shannon za jej brak zaufania, choć starałam się ją zrozumieć i postawić się w jej miejscu. Wzruszenie, gdy wszystko szło po mojej myśli. Powieści, które w takim stopniu potrafią oddziaływać na czytelnika nie ma zbyt wiele, ale ten cykl do nich należy, dlatego po prostu trzeba się z nim zapoznać. Są to obowiązkowe pozycje dla osób, które uwielbiają romanse i które wierzą w szczęśliwe zakończenia.

Samantha Young w "Cofnąć czas" znowu zabiera czytelnika w niezapomnianą podróż zapisaną na kartach tej powieści. Ani trochę się nie rozczarowałam. Otrzymałam książkę, której nie przeczytałam, a którą po prostu pochłonęłam w niesamowicie szybkim tempie. Akcja jest wartka i dynamiczna, a warsztat pisarski jest lekki, przystępny i przy tym niezwykle absorbujący. Gorąco polecam i z niecierpliwością czekam na szóstą część!

"Nie ma nic gorszego niż lęk, który zagnieżdża się w tobie, gdy wiesz, że zraniłaś kogoś, na kim ci naprawdę zależy. Stajesz się kłębkiem nerwów, kiedy czas upływa, a ty nie potrafisz naprawić tego, co się stało."

Moja ocena: 8/10

środa, 1 kwietnia 2015

Gillian Flynn - Ostre przedmioty

Autor: Gillian Flynn Tytuł: Ostre przedmioty Wydawnictwo: Burda Książki Liczba stron: 359

Dziennikarka "Daily Post" Camille Preaker pewnego dnia jest zmuszona do powrotu w rodzinne strony. Jej zadaniem jest napisanie artykułu o morderstwach dziewczynek, które miały tam miejsce. Wind Gap to małe miasteczko, w którym nadal mieszka jej matka, ojczym oraz jej młodsza siostra. Jednak rodzinne miasto Camille nie wywołuje w niej żadnych pozytywnych uczuć, wręcz przeciwnie - ucieszyła ją szansa na ucieczkę stamtąd i rozpoczęcia życia w Chicago. 

Powrót do Wind Gap sprawia, że do głównej bohaterki wracają negatywne wspomnienia z jej dzieciństwa, którym będzie musiała stawić czoło. Jednocześnie stara się ona rozwikłać zagadkę tajemniczych zabójstw, ale żeby to zrobić będzie najpierw musiała zmierzyć się ze samą sobą i swoją przeszłością.

Gillian Flynn to nazwisko, które - jestem pewna - niedługo zapamięta każdy fan mocnych thrillerów. To amerykańska pisarka i autorka książek, które zyskują coraz więcej na popularności. A to nic dziwnego, bo jak najbardziej na to zasługują. Moje pierwsze spotkanie z twórczością Flynn miało miejsce przy okazji fenomenalnej "Zaginionej dziewczynie". Kolejne jej dzieło, które trafiło w moje ręce to "Ostre przedmioty". Gdy przystępowałam do lektury, byłam pełna obaw. To debiut, a po debiutach nauczyłam się wiele nie oczekiwać. Na szczęście moje początkowe obawy okazały się całkowicie bezpodstawne!

"Ostre przedmioty" to książka, która jest pełna ostrych krawędzi. Dosłownie. Gillian Flynn nie wodzi czytelnika za nos, od początku serwuje mocny wstęp. Pisarka nie koloryzuje, nie przedstawia rzeczywistości, która nas otacza w dobry, pozytywny sposób. I to chyba jest najbardziej szokujące w jej książkach (to samo miało miejsce w "Zaginionej dziewczynie"). Autorka w swoich książkach nie szczędzi surowych, pełnych brutalności, wulgarności i przemocy opisów. Zachowania bohaterów także niekiedy powodowały u mnie niemały szok. To takiej dawki brutalności i generalnie do takich powieści nie jestem przyzwyczajona. Jednak tutaj naprawdę spodobała mi się ta osobliwa mieszanka. Dla wielu osób na pewno takie lektury nie przypadną do gustu i tutaj nie ma co się łudzić. Ja jednak od tej chwili mogę się nazywać fanką twórczości Gillian Flynn. 

Gillian Flynn ma talent do kreowania portretów psychologicznych postaci. Wychodzi jej to na tyle dobrze, że czytelnik najpierw będący w szoku spowodowanym rozwojem wydarzeń, z czasem zaczyna to akceptować. A wiecie dlaczego? Bo wszystko zostało przedstawione realnie. Istnieje związek przyczynowo-skutkowy, który czyni bohaterów dokładnie takimi, jacy są. Nikt nie jest idealny, bez skazy. Camille pomimo upływu dekady, nadal nie potrafi uwolnić się ze swoich demonów przeszłości. A gdy powraca do Wind Gap, wszystko wraca do niej ze zdwojoną siłą. Jest to na tyle złożona osobowość, że ciężko jest ocenić ją jednoznacznie. To, co przeszła wypaczyłoby psychikę każdej osoby.

"Ostre przedmioty" to zadziwiająco dobry debiut. Początek choć mocny, z czasem okazał się nużący, niezwiastujący nic dobrego, właśnie to zepsuło trochę moje pierwsze wrażenie. Gdyby nie wstęp, moja ocena byłaby znacznie lepsza. Jednak wraz z kolejną stroną "chora" rzeczywistość wykreowana przez Gillian Flynn zaczęła mnie coraz bardziej hipnotyzować i wciągać. Dosłownie nie mogłam się oderwać i łapczywie spijałam każde słowo z kartek. Wiele wydarzeń i naturalistycznych opisów wywoływało u mnie autentyczne obrzydzenie, ale to nie jedyna emocja, która nieodłącznie towarzyszyła mi w czasie lektury. Odczuwałam strach, przerażenie, a pod koniec czytania także i szok, a później akceptację, kiedy zaczynałam rozumieć, co tak naprawdę się stało. "Ostre przedmioty" to thriller z krwi i kości. Nikt nie poczuje się zawiedziony. Bardzo bym chciała więcej tak dobrych debiutów...
Moja ocena: 7/10

czwartek, 29 stycznia 2015

Gillian Flynn - Zaginiona dziewczyna

Autor: Gillian Flynn Tytuł: Zaginiona dziewczyna Wydawnictwo: Burda Książki Liczba stron: 651

O "Zaginionej dziewczynie" usłyszałam kilka miesięcy temu przy okazji zbliżającej się premiery filmu, który jak się okazało - bazuje na powieści Gillian Flynn. Darowałam więc sobie seans w kinie, ponieważ jako zagorzały mól książkowy stwierdziłam, że najpierw wprost muszę zapoznać się z pierwowzorem. Lubię kryminały, ale thrillerów jeszcze nie czytałam, a do tego gatunku właśnie zalicza się ta powieść. Byłam pełna podekscytowania, gdy trzymałam to prawie siedemset stronnicowe dzieło, ponieważ do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Żadne recenzje, opinie i komentarze nie mogły mnie przygotować na to, co przeżyłam. Ta książka jest tak dopracowana, tak mrożąca krew w żyłach, że wciąż jestem w szoku. O tym jednak później...

Jest upalny lipiec, a Amy i Nick Dunne obchodzą piątą rocznicę swojego ślubu. Ich małżeństwo z zewnątrz wygląda na idealne i poukładane. To są jednak tylko pozory. Właśnie w ten dzień piękna i mądra Amy ginie. Nikt nie wie, co się stało, ale podejrzenia oczywiście od razu zostają skierowane ku jej mężowi. Nick za wszelką cenę stara się udowodnić, że jest niewinny. Jak daleko będzie musiał się posunąć, aby udowodnić, że nie skrzywdził swojej żony? I co naprawdę stało się z Niezwykłą Amy?

Akcja w "Zaginionej dziewczynie" toczy się dwutorowo. Z jedne strony czytelnik ma okazje obserwować bieżące wydarzenia, mające miejsce po zaginięciu Amy, a z drugiej strony ma bardzo dobry wgląd w przeszłość małżeństwa Dunne'ów, ponieważ Gillian Flynn wzbogaca swoje dzieło o zapiski z dziennika Amy.

Nieprzewidywalność i klimat - te dwie rzeczy od razu rzuciły mi się w oczy tuż po skończeniu tej bardzo udanej lektury. Często jest tak, że pisarze po prostu nie umieją zaskakiwać czytelników, ale Gillian Flynn się to udało. Ona nie tylko mnie zaskoczyła, ona wręcz mnie zaszokowała. Naprawdę myślałam sobie, ile pracy trzeba włożyć w swoją książkę, aby uczynić ją tak wielowymiarową. Jeśli chodzi o klimat... Jest bardzo, powiedziałabym, ciężki, wręcz gęsty, ponieważ wydarzenia opisane w "Zaginionej dziewczynie" zostały przedstawiony w niezwykle brutalny sposób. Właśnie to tak wyróżnia to dzieło - czyta się je szybko, ale z nieustannie towarzyszącym napięciem, a czasami nawet obrzydzeniem. Jednak ta powieść wciąga, niesamowicie wciąga.

Gillian Flynn należą się owacje. Thriller, którzy stworzyła z tak dokładną pieczołowitością jest po prostu zachwycający. Ma wszystko, czego można zapragnąć w tego rodzaju książkach. Najpierw jednak chciałabym napisać o bohaterach. Gillian Flynn stworzyła ich portrety psychologiczne fenomenalnie. Nie są to postacie wyidealizowane, sztucznie przedstawione, nie są nacechowane albo negatywnie, albo pozytywnie i już, koniec kropka, więcej dodawać nie trzeba. Nie, te osobowości mają... jakby to określić... pewnego rodzaju głębię. Nie wiadomo, czego się po nich spodziewać, nie wiadomo jak ocenić ich zachowanie. W pewnym momencie myślę sobie: "Boże, jak można zrobić coś takiego?", a z drugiej strony po przeczytaniu kilku kolejnych stron sama już nie wiem, co sądzić. Gillian Flynn w "Zaginionej dziewczynie" zatarła granicę pomiędzy złem a dobrem i to jest właśnie tak szokująco dobre w tej książce. Gdzie kończy się miłość, a gdzie zaczyna szaleństwo? Ta pisarka udowadnia, że ta granica jest bardzo, bardzo cienka i niezwykle łatwo ją przekroczyć.

Dzieło Gillian Flynn dostałoby ode mnie dziesiątkę, gdyby nie powolny, monotonny wstęp do właściwej akcji. Na początku było tak nudno i tak bezosobowo, że zaczęłam się obawiać, że ta książka mi się nie spodoba. Im dalej w las, tym owszem, "Zaginiona dziewczyna" zaczynała mnie wciągać, ale wciąż jakoś tak słabo. Nie rozumiałam tych zachwytów. Dopiero gdzieś po przeczytaniu trzystu stron, dosłownie spijałam słowa z kartek, nie mogąc uwierzyć w to, co czytam. Warto wytrwać do tej "lepszej" połowy książki.

"Zaginiona dziewczyna" obłędnie mi się spodobała. W ten dosyć nietypowy sposób, bo myślałam sobie, że to dosyć chora i pokręcona książka, ale historia, która WCIĄŻ wciąga, odurza, nie chce wypuścić ze swoich szpon. Po jej przeczytaniu odczuwałam i szacunek dla pisarki za stworzenie tak wielowymiarowej powieści. Czy polecam? Oczywiście. Jeśli lubicie thrillery, które mrożą krew w żyłach i szokują, nie wahajcie się sięgać po to dzieło!
Moja ocena: 9/10

niedziela, 6 lipca 2014

Heather Graham - Klątwa

Klątwa - Heather Graham 
Autor: Heather Graham
Tytuł: Klątwa
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 295
Moja ocena: 7/10

ŚMIERĆ WYŁANIA SIĘ Z GŁĘBIN

"Klątwa" to kolejna powieść Heather Graham, z którą się zapoznałam i z każdą kolejną utwierdzam się, jak bardzo przemawiają do mnie książki tej pisarki. Nie są to wymagające kryminały, czytelnik więc nie musi wysilać swoich szarych komórek i może liczyć na przyjemną i wciągającą lekturę.

Minęło ponad sto lat, a tajemnica zaginionego statku i skarbu wciąż wzbudza ogromne zainteresowanie. Nie brak śmiałków, którzy chcą rozwikłać tę zagadkę. Jednego z nich pod wodą spotyka śmierć, niedługo później umiera znany egiptolog. Zważywszy na okoliczności i opinie, iż za śmierć tych osób odpowiada klątwa, do sprawy zostaje zaangażowana grupa podporządkowana FBI - Ekipa Łowców, na którą składają się agenci specjalni. Prowadzenie dochodzenia przypada Kat Sokolov i Willowi Chanowi. Czy uda im się rozwiązać tę tajemnicę?

Czytelnicy, którzy mieli okazję zapoznać się z dziełami tej pisarki wiedzą, iż lubi ona przeplatać ze sobą wątki kryminalne z romansem. I trzeba przyznać, że wychodzi jej to naprawdę wyśmienicie i bardzo subtelnie, Heather Graham bowiem pilnuje, aby romans pomiędzy bohaterami nie był najistotniejszym elementem fabuły, ale tylko jej dodatkiem. W końcu to przyjemna odskocznia od śmierci, której przecież w kryminałach nie brakuje. "Klątwa" okazała się dla mnie o wiele bardziej fascynująca, niż chociażby "Zło" tej pisarki, bowiem została ona urozmaicona o elementy historyczne, które idealnie współgrają z resztą fabuły.

Heather Graham ma dryg do konstruowania akcji i napięcia, ale także i tajemnic. Wiadomo, co to za kryminał, w którym wszystko jest podane na tacy? W "Klątwie" nic nie było dla mnie przewidywalne, sama nie wiedziałam, jakiego rozwiązania kluczowej zagadki się spodziewać. Ponadto pisarka ta nie bez powodu jest autorką bestsellerów - duża w tym zasługa jej warsztatu pisarskiego. Jest on przystępny, lekki, a przy tym bardzo absorbujący, co daje wręcz wrażenie "sunięcia" po książce. Przy tej powieści nie sposób się nudzić.

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to bohaterowie. Po przeczytaniu pierwszej książki tej pisarki ("Instynkt mordercy") nie miałam żadnego porównania odnośnie bohaterów. Teraz mam i nie mogę nie zauważyć, iż postacie Heather Graham są bardzo schematyczne i w zasadzie nie różnią się od siebie niczym istotnym, mają bardzo podobne cechy charakteru i zachowania. Mniej wymagającym czytelnikom, którzy poszukują powieści na kilka godzin niekoniecznie musi to przeszkadzać, jednak już dla tych bardziej wymagających może to być istotna wada.

Po dzieła Heather Graham sięgam, gdy mam ochotę na przeczytanie czegoś przyjemnego, czegoś będzie miłą odskocznią od dnia codziennego i idealnie się w tej roli spisują. Książki tej pisarki z pewnością nadają się na wakacyjne lektury. To lekkie kryminały z subtelną nutką romansu i ciekawych zagadek do rozwikłania. Polecam!

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

piątek, 13 czerwca 2014

Heather Graham - Zło

Zło - Heather Graham

Autor: Heather Graham
Tytuł: Zło
Wydawnictwo: Burda Książki
Liczba stron: 302
Moja ocena: 7/10
 
"Zło z przeszłości
żyje w teraźniejszości..."

Heather Graham to uznawana pisarka, autorka bestsellerów "New York Timesa" i "USA Today". W jej dorobku artystycznym znajduje się ponad 70 książek, m.in "Rajska pokusa", "Mordercze grono", "Instynkt mordercy" czy "Niewidzialne". Jej powieści ukazują się na całym świecie i zostały wyróżnione wieloma nagrodami. Ja miałam okazję przeczytać dwa ostatnie tytuły i całkowicie urzekło mnie nie tylko pióro Heather Graham, ale także to, jak umiejętnie balansuje ona na granicy kryminału i fantastyki. Takie połączenie jest dla niej unikalne, do tej pory nie spotkałam tego w żadnym kryminale. "Zło" to kolejne jej dzieło, po które sięgnęłam. Jesteście ciekawi, czy i tym razem nie zostałam zawiedziona?

Akcja tej powieści dzieje się w Hollywood. Poznajemy Eddiego Archera, właściciela studia filmowego, a zarazem mistrza od efektów specjalnych. W budynku, gdzie mieści się studio można znaleźć ogrom rekwizytów pochodzących z czarnych filmów. Niektóre wyglądają mniej lub bardziej realne. To tam zostaje zabita młoda dziewczyna z aspiracjami na aktorkę, Jenny.

O zabójstwo Jenny zostaje oskarżony Alistair Archer, syn Eddiego. Policja jest przekonana, iż to on jest winny, no bo kto inny mógłby to być? Nie ma żadnych dowodów na to, że mógłby zrobić to ktoś inny. Prawda jednak jest bardziej przerażająca, jednak Alistairowi wierzy tylko nieliczna grupka jego przyjaciół. Mężczyzna twierdzi, iż na jego oczach morderstwo młodej kobiety zostało popełnione przez kapłana z filmu "Sam Stone i dziwaczny przypadek Muzeum Egipskiego". Zrozpaczony ojciec za wszelką cenę chce dowieść niewinności swojego syna, a będzie mu w tym pomagać Madison Darvil, zaufana pracownica oraz Ekipa Łowców, na którą składają się osoby o wyjątkowych zdolnościach. Czy uda im się oczyścić dobre imię Alistaira?

Typowo już dla Heather Graham, od razu zostałam wrzucona w wir wydarzeń. Nie musiałam monotonnie siedzieć i czytać, myśląc o tym, kiedy w końcu zacznie się coś dziać. Już w prologu rozpoczyna się właściwa akcja, a wraz z kolejnymi rozdziałami czytelnik nie odłoży książki, aż do samego końca! Dynamiczne tempo akcji to jeden z plusów tej powieści, ale nie jedyny. Pisarka ta ma naprawdę talent do konstruowania fabuły i generalnie do tworzenia kryminałów. Nie tak łatwo jest odgadnąć, kto ma coś na sumieniu, szczególnie w pełnym blichtru i pieniędzy hollywoodzkim świecie. Nie wiadomo, kto jest tym złym, a kto jest warty zaufania. Pióro Heather Graham jest lekkie i ciekawe, nie nuży, nie kłuje po oczach swoją prostotą. Jest w sam raz, nawet dla osób, które nie przeżyły jeszcze swojej przygody z kryminałem.

"Zło" ani trochę mnie nie rozczarowało. Heather Graham nie raz udało się mnie zaskoczyć, a gdy tylko zaczęłam czytać, wiedziałam, że nie odłożę tej powieści aż do ostatniej strony. Uwielbiam książki, przy których cały świat zewnętrzny wydaje się nie mieć znaczenia. A czy jest coś lepszego, niż zagłębienie się w lekturę dobrego kryminału? Polecam!

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.