my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 7/10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 kwietnia 2020

B.A. Paris - "Dylemat"

Autor: B.A. Paris
Tytuł: Dylemat
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 352
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

B.A. Paris to popularna brytyjska autorka, która zadebiutowała na rynku wydawniczym bardzo dobrze przyjętą przez czytelników książką "Za zamkniętymi drzwiami".  Jej kolejne wydane książki "Na skraju załamania" oraz "Pozwól mi wrócić" również zyskały sobie sympatię czytelników. Ja miałam okazję zapoznać się z tytułami "Za zamkniętymi drzwiami" oraz "Na skraju załamania". Obie powieści bardzo mi się spodobały ze względu na interesującą i trzymającą w napięciu fabułę. Jej najnowsza książka to "Dylemat".

Livia i Adam stanowią udane małżeństwo od ponad dwudziestu lat. Choć bardzo młodo wzięli ślub i zostali rodzicami, to stanowią bardzo szczęśliwą parę. Mają córkę - Marnie oraz syna - Josh'a. Livia od zawsze marzyła o urządzeniu wystawnych czterdziestych urodzin. Stanowiło to dla niej pewnego rodzaju substytut wesela, którego nie miała wraz ze swoim mężem. Gdy w końcu nadchodzi wymarzony dzień urodzin Liv, nie wszystko idzie po jej myśli... Ponadto zarówno Livia jak i Adam mają przed sobą tajemnice... 

"Dylemat" to powieść, która spotkała się z mieszanym odbiorem w Polsce. Wielu czytelników twierdzi, że ta książka jest gorsza od poprzednich powieści autorki. Zgadzam się z tą opinią w części, ten tytuł różni się bardzo od poprzednich. "Dylemat" bowiem jest bardziej thrillerem psychologicznym niż kryminałem. Mimo to, bardzo mi się spodobał i charakterystycznie już dla książek B.A. Paris, pochłonęłam go dosłownie w jeden dzień. Pisarka ma niezwykle lekki kunszt pisarski, a dodatkowo tworzy fabułę pełną suspensu, od której ciężko się oderwać. Choć akcja toczy się praktycznie w ciągu jednego wydarzenia - czterdziestych urodzin Liv, to wcale się nie nudziłam. A zakończenie choć lekko przewidywalne, bardzo mi się spodobało.

"Dylemat" zdecydowanie różni się od poprzednich książek B.A. Paris. Nie znaczy to jednak, ze ten tytuł jest gorszy. To bardziej psychologiczne spojrzenie na bohaterów, na to, co są wstanie zrobić, aby ochronić ukochaną osobę. Polecam!
Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 30 marca 2020

Helen Hoang "Test na miłość"

Autor: Helen Hoang
Tytuł: Test na miłość
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Premiera: 25.03.2020r.

Dwudziestosześcioletni Khai ma autyzm. Choć wydaje się, że ma w miarę poukładane i stabilne życie, to brakuje w nim miłości. Khai ze względu na swoje zaburzenie ma trudności z okazywaniem emocji, a co się z tym wiąże - nie potrafi znaleźć sobie odpowiedniej partnerki do życia. Jego mama postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć dla niego kandydatkę na żonę. Będąc w Wietnamie  i organizując "przesłuchania" na narzeczoną swojego syna, przypadkowo poznaje uroczą dwudziestotrzyletnią Esme. I choć Esme jest sprzątaczką, to zaskarbia sobie sympatię starszej kobiety swoją inteligencją i skromnością. Esme choć ma wiele wątpliwości, zgadza się na ten nietypowy układ, widząc w tym szanse na lepsze życie dla swojej rodziny, w tym dla swojej małej córeczki.

Szybko jednak okazuje się, że uwiedzenie Khai'a wcale nie będzie takie proste. Mężczyzna ten bowiem lubi swoje uporządkowane życie i codzienną rutynę. I niezbyt pasuje mu układ, który wymyśliła dla niego jego matka. Uważa, że do szczęścia wcale nie potrzebuje kobiety. Czy ten nietypowy związek ma szansę na powodzenie? Czy pomimo pochodzenia z różnych warstw społecznych uda im się dojść do porozumienia?

"Test na miłość" to kolejna już książka autorstwa Helen Hoang, którą miałam okazję przeczytać. Pierwszą powieścią tej pisarki wydaną w Polsce była książka "Więcej niż pocałunek". Bardzo miło ją wspominam, więc do lektury "Testu na miłość" przystąpiłam z dużą ekscytacją. To, co spodobało mi się najbardziej to fakt, iż Helen Hoang ma talent do kreowania ciekawej, a jednocześnie bardzo humorystycznej i wciągającej fabuły. Wiele razy podczas lektury "Testu na miłość", uśmiechałam się, bo po prostu nie sposób było tego nie zrobić. Autorka ma jednocześnie bardzo przystępny warsztat pisarski, który z połączeniem z lekką i relaksującą fabułą tworzy naprawdę zgrany duet. Przyznam szczerze, że choć "Test na miłość" liczy sobie ponad czterysta stron, to w ogóle tego nie odczułam. Historia Khai'a i Esme wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Naprawdę ciężko jest się oderwać od czytania, a lektura płynie wręcz w ekspresowym tempie.

Bohaterowie w "Teście na miłość" to kolejna zaleta tej historii. Polubiłam zarówno Khai'a jak i Esme. Khai'a za jego bezprecedensową szczerość wynikającą poniekąd z autyzmu, a Esme za jej inteligencję i chęć oraz determinację w dążeniu do lepszego życia dla siebie i swojej rodziny. Helen Hoang wykreowała bohaterów z krwi i kości, który od samego początku zyskują sympatię czytelnika i napawają go optymizmem. Ponadto Khai to pierwszy bohater z autyzmem, z którym się spotkałam, więc była to dla mnie nowość. Bardzo mnie cieszy, że autorka porusza ważne problemy, a nie tworzy jedynie prosty romans, o którym szybko można zapomnieć.

"Test na miłość" to naprawdę świetny romans napisany z poczuciem humoru i lekkością. Lektura tej książki była prawdziwą przyjemnością. Pod osłoną humoru i zabawnej fabuły, autorka porusza temat autyzmu. Ta powieść napawa optymizmem i podnosi na duchu.
Moja ocena: 7/10


piątek, 20 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: Pola Roxa - "Osaczona"

Autor: Pola Roxa
Tytuł: Osaczona
Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 354
Gatunek: literatura obyczajowa, romans
Premiera: 25.03.2020r.

Karolina Dąbrowska ma trzydzieści cztery lata i wiedzie poukładane życie. Ma ładny dom, męża, z którym jest od szesnastu lat, stabilną pracę i ukochanego zwierzaka. Jednak to wszystko to tylko pozory, za fasadą bohaterka skrywa smutek oraz rozczarowanie swoim życiem. Jej relacje z mężem są bardzo oziębłe i oschłe, praca zaczyna ją coraz bardziej denerwować, a na dom musiała wspólnie z małżonkiem zaciągnąć kredyt. Karolina jest rozczarowana swoim życiem i codzienną monotonią. Pewnego dnia, niespodziewanie w jej życiu pojawia się przystojny i tajemniczy mężczyzna, który wywraca jej życie do góry nogami...

"Osaczona" to już kolejna książka nowego brandu Grupy Wydawniczej Foksal. Wcześniejsza pozycja "Prosty układ" niezbyt przypadła mi do gustu, dlatego gdy sięgałam po "Osaczoną" kierowało mną wiele obaw. Na szczęście nie zawiodłam się. "Osaczona" to bardzo dobry romans z nutką dreszczyku. Książkę czyta się bardzo szybko i lekko ze względu na prostu język, którym jest napisana. Muszę przyznać, że wbrew wcześniejszym obawom, naprawdę spodobała mi się historia Karoliny i skończyłam ją czytać w dwa wieczory. Nie jest to literatura najwyższych lotów ani żaden pikantny erotyk, ale mimo to, jest to dobra książka na zrelaksowanie się po ciężkim dniu.

Pola Roxa stworzyła sensacyjny romans o znudzonej i zawiedzionej swoim życiem trzydziestolatki. Cała ta otoczka znudzenia i rozczarowania swoim małżeństwem, i pracą kobiety bardzo do mnie przemawia, ponieważ jest... realna. Mogła przydarzyć się każdemu. Co najważniejsze, autorka udowadnia, że przy wystarczających chęciach nigdy nie jest za późno, aby odmienić swój los. Ciekawym aspektem fabuły "Osaczonej" jest fakt, iż całą historia jest inspirowana wydarzeniami, które miały miejsce w życiu pisarki. Ten element sprawia, że całą książkę czyta się z wypiekami na twarzy i jeszcze większą ciekawością. Dodatkowo akcja w "Osaczonej" jest bardzo dynamiczna, ciągle się dzieje, a czytelnik nie ma momentu na wzięcie oddechu. Te wszystkie aspekty sprawiają, że odłożenie tej historii na bok przychodzi z dużą trudnością.

"Osaczona" to interesujące połączenie kryminału, sensacji oraz romansu. Naprawdę świetnie się bawiłam w czasie lektury, a samą historię skończyłam czytać w ekspresowym tempie. Polecam!
Moja ocena: 7/10


poniedziałek, 9 marca 2020

PRZEDPREMIEROWO: "Dom soli i łez" - Erin Craig

Znalezione obrazy dla zapytania: dom soli i lez
Autor: Erin Craig
Tytuł: Dom soli i łez
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 432
Gatunek: fantastyka, fantasy, science-fiction
Premiera: 12.03.2020r.

W nadmorskim pałacu mieszka dwanaście sióstr. Do pewnego czasu, bo najstarsze zaczynają ginąć w dziwnych okolicznościach. W ich kraju ludzie szepcą wokół, że dziewczyny są przeklęte... Wskutek ciągłych żałób po siostrach, w pałacu gości smutek i przygnębienie, a niegdyś zapełnione pokoje są puste. Siostry pewnego dnia odkrywają tajemnicze drzwi, które prowadzą je do pięknych sal balowych, gdzie mogą one tańczyć i bawić się. Jest to duża odmiana w stosunku do ich dotychczasowego życia. W końcu mogą cieszyć się z życia, a nie przechodzić nieustanną żałobę. Annaleigh jest jedyną z sióstr, która stara się zachować zdrowy rozsądek w tej dziwnej sytuacji. Szybko okazuje się, że w pałacu, w którym siostry mieszkają od urodzenia dzieje się coś bardzo dziwnego...

"Dom soli i łez" to jedna z tych premier, na którą bardzo czekałam. Fabuła brzmi niezwykle interesująco, a z tyłu okładki w opisie wspomniane jest, że książka ta jest inspirowana klasyczną baśnią braci Grimm. I nie sposób tego nie zauważyć, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. "Dom soli i łez" to przede wszystkim ciekawy i dopracowany pomysł. Uwielbiam takie połączenie baśniowego klimatu z mrokiem, jest w tym pewna doza tajemniczości i intrygi. Cała fabuła jest bardzo oryginalna i nie przypomina nic, co bym wcześniej czytała. Dodatkowo autorka, Erin Craig ma naprawdę lekki i bardzo przystępny warsztat, przez co książkę tą skończyłam czytać w ekspresowym tempie, bo wciągu dwóch dni. Dzięki lekkiemu piórowi autorki lektura "Domu soli i łez" była prawdziwą przyjemnością. Czułam wręcz, że sunę po kartkach zapisanych słowami praktycznie bez żadnego wysiłku. Akcja toczy się bardzo dynamicznie i płynnie, nie ma miejsca na nudę. Przez te wszystkie aspekty, nim się spostrzegłam, już ją skończyłam czytać. 

Bohaterowie "Domu soli i łez" są dobrze wykreowani. Każdy z nich posiada indywidualne cechy, które ich wyróżniają, przez co czytelnik nie odnosi wrażenia, że są oni "płascy" i bez wyrazu. Najbardziej do gustu przypadła mi główna protagonistka, Annaleigh. Cechy, które ją charakteryzują to na pewno odwaga, ciekawość i zdrowy rozsądek. W porównaniu z innymi, mniej rozsądnymi siostrami wypada o niebo lepiej.
  
"Dom soli i łez" to ciekawa młodzieżowa pozycja dla fanów fantastyki i baśniowych klimatów. W tej powieści baśń przeplata się z mrokiem, a wraz z rozwojem akcji na jaw wychodzą kolejne zawiłości i intrygi. Bardzo dobrze czytało mi się tą historię, dlatego z czystym sumieniem mogę ją polecić.
Moja ocena: 7/10

środa, 5 lutego 2020

Claudia Pietschmann - "Chmura"

Autor: Claudia Pietschmann
Tytuł: Chmura
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura młodzieżowa

Emma Stone przeżyła ciężko stratę swojego młodszego brata, Ethan'a w tragicznym, nieszczęśliwym wypadkiem. Szesnastolatce z trudem przychodzi mierzenie się z rzeczywistością, szkołą, ze swoimi znajomymi w obliczu żałoby, którą musi przeżywać. Pewnego dnia, w Internecie, na grupie wsparcia dla osób w żałobie nastolatka poznaje Paul'a. Pomiędzy nimi od razu rodzi się nić porozumienia. Nastolatek też kogoś stracił i przez to świetnie rozumie emocje, które kierują również Emmą. Powoli ta dwójka zaczyna się do siebie zbliżać i pomimo dzielącej ich odległości rodzi się między nimi nić porozumienia. Wokół Emmy zaczynają też dziać się dziwne rzeczy, pozornie małe przypadki, które jednak wzbudzają w niej czujność...

"Chmura" to thriller, którego grupą docelową jest młodzież. Autorka porusza w nim obrzeża ciekawych i fascynujących tematów, ale jednocześnie przy tym niebezpiecznych. Emma Stone wraz ze swoimi rodzicami żyje w niedalekiej przyszłości. Cała rodzina mieszka w "smart" domu, gdzie wszystkie urządzenia i cały dom działają bardzo intuicyjnie i pomocnie. Lubisz mieć kawę przygotowana o 6 rano? Twój ekspres sam ją przygotuje. Lubisz wieczorem mieć cieplej w domu? Ogrzewanie samo ustawi się na odpowiedni stopień. Wydaje się to być domem idealnym, prawda? Claudia Pietschamann w "Chmurze" udowadnia, że wszystko związane z elektroniką w Internetem może nieść za sobą wiele niebezpieczeństwa. Dlatego trzeba wykazywać się zdrowym rozsądkiem i ostrożnością.

W "Chmurze" akcja toczy się dynamicznie. Czytelnik od samego początku zostaje wrzucony w wir wydarzeń i nie ma ani chwili na oddech. Przez co czytanie tej książki toczy się błyskawicznie, prawie jakby bez obecności czytelnika. Powieść wręcz "sama się czyta". Została napisana w sposób jednocześnie prosty i przejrzysty, a sunięcie po każdej stronie nie sprawia żadnego wysiłku. "Chmurę" skończyłam czytać praktycznie za jednym razem, tak bardzo wciągnęła mnie historia napisana przez autorkę.

Szczerze mówiąc czytając "Chmurę" spodziewałam się oklepanego motywu, w stylu naiwnej nastolatki, która poznaje kogoś podającego się za osobę w jej wieku... A w istocie będącym o wiele starszym. Wydawało mi się to taką oczywistością i morałem, który będzie szedł razem z tą powieścią. Zostałam jednak przyjemnie zaskoczona! Claudia Pietschmann przygotowała czytelnikom coś innego, o wiele lepszego, coś, co dosłownie mnie jako czytelnika wbiło w fotel. Nie będę za dużo zdradzać, aby każdego spotkał ten sam element zaskoczenia i napięcia, co mnie.

"Chmura" to kawał dobrej historii, która z powodzeniem spodoba się też starszym czytelnikom, a nie tylko młodzieży. Niesie za sobą istotny morał, aby nigdy w pełni nie ufać wirtualnym relacjom, bo tak naprawdę nigdy nie można być pewni tego, z kim ma się do czynienia. Po drugiej stronie monitora może dosłownie czyhać każdy na naiwnego nastolatka. Claudia Pietschmann pokazuje czytelnikowi, że wszystkie dane, które umieszcza się w Internecie oraz w różnych aplikacjach nie giną - dlatego trzeba wykazywać się w codziennym życiu dużą ostrożnością. Czytanie "Chmury" było dla mnie ogromną przyjemnością, oby więcej takich książek na naszym rynku. 
Moja ocena: 7/10


środa, 29 stycznia 2020

PREMIEROWO: "Magazyn" - Rob Hart

Znalezione obrazy dla zapytania magazyn rob hart
Autor: Rob Hart
Tytuł: Magazyn
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał, sensacja thriller
Premiera: 29.01.2020r.

Gibson Wells to znany na całym świecie miliarder, który stworzył niesamowity system, tzw. Chmurę. Jest to gigantyczna korporacja, która włada praktycznie całym amerykańskim rynkiem. Chmura bowiem łączy w sobie wszystko - jest tam praca przydzielana według systemu, mieszkanie, miejsca do rozrywki, sklepy... Wszystko. Takich central w kraju jest kilkanaście i można je określić pewnego rodzaju społecznością. Gibson Wells stworzył Chmurę, która zrzesza miliony ludzi, zapewnia im pracę po wcześniejszej rekrutacji oraz dach nad głową i o wiele więcej. 

Dla Chmury pewnego dnia zaczyna pracować Paxton, który nigdy nie podejrzewał, że to się stanie. Jednak zmusza go do tego jego sytuacja życiowa. Oprócz niego pracę w Chmurze zaczyna Zinnia, jednak z całkowicie innych pobudek niż on. Zinnia bowiem chce zniszczyć system Chmury, ponieważ otrzymała takie zlecenie od jednego ze swoich kontrahentów.

Tak zaczyna się niebezpieczna gra, w której Paxton również mimowolnie zaczyna uczestniczyć. Czy Zinnie uda się zniszczyć system Chmury? I jaką poniesie cenę, aby tego dokonać?

"Magazyn" to jedna z tych premier, której bardzo wyczekiwałam. Jest to dystopijny thriller autorstwa Roba Harta. A ja muszę przyznać, że powieści dystopijne uwielbiam, a połączenie z dystopią thrillera jest dla mnie połączeniem idealnym. I cieszę się, że mogę przyznać, iż w tej historii wypadło to naprawdę dobrze. Świat przedstawiony przez pisarza w powieści "Magazyn" jest z jednej strony bardzo pociągający i użyteczny, ale z drugiej strony  u czytelnika jednak tkwi przeczucie, że coś jest nie tak. Praca przyznana na dziwnej, szybkiej rekrutacji, nieadekwatnej do umiejętności pracownika. Mieszkanie to mała klitka. Pensja tak mała, aby pokrywała absolutne minimum i nie starczała na wiele więcej. To pokazuje czytelnikowi, że nie wszystko jest tak idealne, na jakie jest kreowane. Ponadto posiadanie władzy w tak wielu aspektach życia człowieka zastanawia także, jak wielką kontrolę Chmura sprawuje nad swoją społecznością? Pomysł przedstawiony w "Magazynie" jest naprawdę świetny i ciekawy, uważam, że to największa zaleta tej historii.

Bohaterowie pierwszoplanowi to duża zaleta "Magazynu". Są oni z krwi i kości, dojrzewają wraz z fabułą i się zmieniają. Bardzo polubiłam Paxtona. Na początku wydawał mi się trochę nijaki, lecz później wraz z rozwojem fabuły bardzo zyskał w moich oczach. Zinnię z kolei polubiłam mniej, lecz to nie zmienia faktu, że jest ona postacią wielowymiarową. Ciężko było mi zrozumieć chwilami pobudki nią kierujące, ale ostatecznie po zakończeniu czytania zmieniłam co do niej zdanie i bardzo zyskała w moich oczach. Natomiast jeżeli chodzi o bohaterów drugoplanowych - moją uwagę szczególnie zwrócił twórca Chmury Gibson Wells. To człowiek niezwykle pomysłowy, to bez wątpienia można by mu przyznać. Jest w nim jednak coś przerażającego i dziwnego, coś co wzbudza u czytelnika jednocześnie niepokój i fascynację.

To, co spodobało mi się najmniej w "Magazynie" to wolna akcja. Moim zdaniem przebiegała zdecydowanie zbyt wolno. Gdy już zaczynało się trochę więcej dziać, zazwyczaj to była chwila i znowu przez kilkanaście stron nic. Nie jestem też fanką zbyt dynamicznej fabuły, lecz, gdy jest ona za wolna, to też nie wzbudza zbytniej chęci czytania u czytelnika. Gdyby akcja była trochę szybsza, na pewno lepiej czytałoby mi się tą historię, z większym napięciem i zainteresowaniem.

"Magazyn" to dobry dystopijny thriller z dopracowanym światem przedstawionym i bohaterami z krwi i kości. Nie jest to książka, którą czytałam z wypiekami na twarzy, lecz autor wolną akcję nadrobił ciekawymi postaciami i świetnym pomysłem. Jest to przerażająca wizja przyszłości, gdzie jedna korporacja kontroluje praktycznie cały kraj. Przerażająca, lecz można by powiedzieć, że wcale nie aż tak nierealna... Polecam!
Moja ocena: 7/10




poniedziałek, 13 stycznia 2020

PRZEDPREMIEROWO: Natasha Preston - Uprowadzone

Autor: Natasha Preston
Tytuł: Uprowadzone
Wydawnictwo: Feeria Young
Liczba stron: 362
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller/lit. młodzieżowa
Premiera: 15.01.2020r.


W rodzinnym miasteczku głównej bohaterki nastoletniej Piper w tajemniczych okolicznościach giną młode osoby. Policja oraz władze miasta bagatelizują problem, ponieważ uważają na podstawie zebranych dowodów, że nastolatkowie najzwyczajniej w świecie uciekają z domu... Piper wraz ze swoją najlepszą przyjaciółką Hazel nie wierzą w to. Obie dziewczyny podejrzewają, że w ich niepozornej i małej mieścinie dzieje się coś naprawdę złego... Piper i Hazel nie zdają sobie sprawy, że ich prywatne śledztwo doprowadzi je na skraj dużego niebezpieczeństwa...

"Uprowadzone" to thriller z z gatunku young adult. Powiem szczerze, że sam gatunek young adult po prostu uwielbiam! Z wielkim zaangażowaniem przystąpiłam więc do lektury najnowszej wydanej w Polsce powieści Natashy Preston. Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę oraz sam gatunek napisanej książki. Nie ma w Polsce wiele thrillerów z gatunku young adult, a więc Natasha Preston jest interesującym powiewem świeżości na naszym rynku wydawniczym. Historia przedstawiona w "Uprowadzonych" od samego początku budzi w czytelniku zaciekawienie i coraz więcej pytań. Ja sama zastanawiałam się, co się dzieje z zaginionymi nastolatkami, bowiem od początku było dla mnie jasne, że coś złego się wydarzyło. Powiem szczerze, że staram się aż tak nie czytać opisów z tyłu okładki, dlatego dalszy przebieg fabuły okazał się dla mnie bardzo zaskakujący i rodził coraz więcej pytań bez odpowiedzi...

Natasha Preston ma lekki warsztat pisarski. Taki, jaki lubię, lecz nie przeszkadzałoby mi, gdyby pojawiło się w tej książce więcej opisów. Autorka pisze czasem zbyt zdawkowo i bez szczegółów w miejscach, gdzie ja chciałabym ich nieco więcej. Niemniej, dzięki prostemu piórowi Preston czytelnik od samego początku zostaje wrzucony w wir wydarzeń. Akcja toczy się płynnie i dynamicznie, przez co tytuł "Uprowadzone" skończyłam czytać w ekspresowym tempie, bo skończyłam ją czytać w kilka godzin i to za jednym razem, tak mnie wciągnęła! Pisarka stworzyła interesującą fabułę, wartką akcję i co najważniejsze dużo, dużo napięcia! Te elementy sprawiają, że odłożenie tej książki na bok przychodzi czytelnikowi z dużym trudem.

Natasha Preston jest bestsellerową autorką New York Timesa. W swoim dorobku artystycznym ma wiele tytułów, z których jeszcze nie wszystkie zostały wydane w Polsce, a mam nadzieję, że będą, bo chętnie po nie sięgnę. Jest to pisarka, która specjalizuje się w pisaniu thrillerów z gatunku young adult. Takich jak wspomniałam wyżej nie ma na naszym rynku wydawniczym zbyt wiele, dlatego uważam, że są one ciekawą odskocznią od innych rodzajów książek. Oprócz tego mogą oczywiście zachęcić młodzież do czytania. W końcu docelową grupą czytelniczą twórczości Natashy Preston jest młodzież. 

Jedyne, do czego mogę się przyczepić to zakończenie. Zorientowałam się jednak w twórczości tej pisarki na tyle, żeby wiedzieć, że Natasha Preston bardzo lubi otwarte zakończenia. W "Uprowadzonych" właśnie takie jest zakończenie - otwarte, pozwalające działać wyobraźni czytelnika. Mi się takie zakończenia nie podobają, jednak jest to kwestia czysto subiektywna.

"Uprowadzona" to ciekawy thriller z nutką dreszczyku, który od samego początku lektury aż do jej końca trzyma w napięciu. Choć grupą docelową tej książki jest młodzież uważam, że i starszym czytelnikom przypadnie do gustu. Mi zdecydowanie przypadła, oderwała mnie od rzeczywistości na dobrych kilka godzin. 

To także mój patronat, z którego jestem szalenie dumna! :)

Moja ocena: 7/10


wtorek, 17 grudnia 2019

Rachel Caine - "Żona mordercy"

Autor: Rachel Caine
Tytuł: Żona mordercy
Wydawnictwo:  Filia
Liczba stron: 400
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Gina Royal niegdyś miała idealne życie. Ma dobrego i świetnie zarabiającego męża oraz dwójkę wspaniałych dzieci. Wszyscy zazdroszczą jej tak stabilnego i poukładanego życia. Pewnego dnia wszystko jednak legło w gruzach i to za sprawą przypadku... Nieznany samochód przypadkowo uderzył w ścianę jej garażu. Tak wychodzi na jaw straszliwa tajemnica. W garażu bowiem znajdowały się zwłoki torturowanej i zaginionej kobiety. Okazało się, że idealny mąż Giny to seryjny morderca, okrutny zwyrodnialec i człowiek pozbawiony wszelkich skrupułów. Gina nie może w to uwierzyć, a przede wszystkim nieustannie dręczy ją pytanie jak mogła tego nie zauważyć?

Teraz Gina i jej dzieci są dręczeni przez anonimowych prześladowców. Jej mąż znajduje się w więzieniu, ale istnieje wiele osób, które twierdzi, że Gina wiedziała o tych okrutnych morderstwach i wspierała swojego małżonka. Ludzie grożą Ginie śmiercią, a ona sama wraz z dziećmi jest zmuszona do ciągłej ucieczki, ukrywania się i przybierania nowych tożsamości...Wie, że już zawsze będzie musiała być czujna i uważna.

Rachel Caine była kiedyś jedną z moich ulubionych pisarek. Pokochałam ją będąc nastolatką za cykl "Wampiry z Morganville". Cieszę się więc, gdy widzę, że spod jej pióra wyszła książka będąca kryminałem. Uważam, że to bardzo inspirujące, gdy autorzy próbują swoich sił w wielu gatunkach. Świetnym tego przykładem może być np. Cecelia Ahern, znana z powieści obyczajowych i romansów, a napisała świetną powieść fantastyczną dla młodzieży. W przypadku "Żony mordercy" jest podobnie, choć książka ta nie jest kryminałem idealnym i posiada wady, to uważam, że jak na to, że Rachel Caine nie słynie z kryminałów, to jest bardzo dobrze! Sam pomysł jest ciekawy, kobieta uciekająca przed swoim byłym mężem, który okazał się być seryjnym mordercą, a ona nawet się nie zorientowała... Przykładny ojciec i mąż.

Wspomniałam, że książka "Żona mordercy" nie jest idealna. Do pierwszej połowy lektura tej powieści sprawiała mi dużą przyjemność. Interesująca fabuła, lekkie pióro charakterystyczne dla pisarki, dynamiczna akcja - było naprawdę świetnie, nie mogłam oderwać się od czytania. Później jednak niestety poszło coś nie tak. Akcja była dla mnie chwilami bardzo... odrealniona. Pierwsza kwestia to zawód Giny. Skąd ma tyle pieniędzy, co robi w życiu? Niby jest powiedziane, że ma pracę zdalną, ale w sumie nic poza tym. Niby zostało wyjaśnione skąd ma odpowiednie zasoby na ciągle nowe tożsamości, ale mimo wszystko autorka mogłaby opisać czym zajmuje się główna bohaterka jej książki. Druga kwestia to lincz, który spotkał Ginę i jej dzieci. Może nie znam świata, lecz ciężko mi w to uwierzyć. Gina nie zorientowała się co robi jej mąż. I nie ma w tym jej winy. Owszem, może była naiwna, ale jej mąż się z tym świetnie krył. W to jestem wstanie uwierzyć, bo istnieje mnóstwo kobiet, które nie zdawały sobie sprawy ze zbrodni, jakie popełniają ich małżonkowie. To, co było dla mnie niezrozumiałe to ten lincz... To, że Gina ciągle musi uciekać, mieć nowe tożsamości, nie mieć żadnego wsparcia ze strony policji... Może jestem naiwna, lecz chciałabym wierzyć, że są ludzie, który wykazali by się dobrocią w stosunku do Giny, która jakby nie patrzeć, także została ofiarą swojego męża.

To, co jest największą zaletą "Żony mordercy" to interesujący pomysł na fabułę. Nie spotkałam się jeszcze z żadną pozycją na rynku wydawniczym, która przypominałaby tą książkę. Ta historia intryguje i wciąga od początku dzięki lekkiemu warsztatowi pisarskiemu autorki. Gina jako główna bohaterka inspiruje i zadziwia. Jej siła i upór to coś, czego można jej pozazdrościć. Pomimo trudnych doświadczeń nie poddała się i walczyła o dobro swoich dzieci. Dawniej była gospodynią domową, zajmowała się domem i dziećmi, ale gdy jej sytuacja tak diametralnie uległa zmianie, ona też się zmieniła i się nie poddała.

"Żona mordercy" to ciekawy kryminał poruszający temat, który jest powiewem świeżości w tym gatunku. Pomimo kilku niedociągnięć sama historia bardzo mnie wciągnęła i czytałam ją z wypiekami na twarzy. Polecam!
Moja ocena: 7/10

piątek, 8 listopada 2019

Alex North - "Szeptacz"


Autor: Alex North
Tytuł: Szeptacz
Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 480
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał
Premiera: 16.10.2019r.

Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem…

Główny protagonista tej powieści to Tom Kennedy, młody pisarz, a zarazem ojciec. Mężczyzna ma problem z pogodzeniem się z niespodziewaną śmiercią swojej żony. Chcąc zacząć wszystko od nowa decyduje o przeprowadzce do nowego miasta. Po wcześniejszym uzgodnieniu zakupu domu, Tom przeprowadza się wraz ze swoim synem do nowego domu, mając nadzieję na lepszy start i zapomnienie o przeszłości.

Featherbank wydaje się być idealne do zapomnienia o trudnych doświadczeniach. To mała, lecz niezwykle urokliwa mieścina, która ma za sobą mroczną przeszłość: morderstwa dokonane przed dwudziestoma latami. Morderca zamordował wtedy pięciu małych chłopców. Miał on przezwisko Szeptacz. Featherbank skrywa więc za swoją fasadą wiele niebezpieczeństw. 

Pewnego dnia ponownie dochodzi do zaginięcia małego chłopca... A koszmar sprzed laty ponownie powraca.

"Szeptacz" podzielony jest na części, a narracja prowadzona jest z kilku punktów widzenia. Pozwala to czytelnikowi nie tylko na lepsze rozeznanie się w odgrywającej się akcji, ale także na poznanie punktu widzenia innych bohaterów. Ten zabieg sprawia, że czytelnik odczuwa jeszcze większą ciekawość, a przez całą lekturę zastanawia się nad pytaniem: kto jest mordercą? Oprócz perspektywy Tom'a, dużą rolę odgrywa w tej powieści także Pete - ciężko doświadczony przez życie policjant.

"Szeptacz" to powieść, o której ostatnio w blogosferze było bardzo głośno. Szumnie reklamowana jako najbardziej niepokojący thriller. Muszę przyznać, że jest w tym twierdzeniu wiele prawdy - ta książka jest naprawdę świetna. Ciekawa i intrygująca od samego początku. Gdy tylko zaczęłam ją czytać wiedziałam, że jej lektura mnie pochłonie. I miałam rację. To bardzo dobry i ciekawy thriller, który wzbudza napięcie u czytelnika. Alex North z każdym kolejnym zdaniem potęguje napięcie i fascynację, dosłownie nie można oderwać się od czytania tej książki.

Największą zaletą "Szeptacza" jest pomysł wykreowany przez Alex North'a. Stworzona przez niego historia budzi autentyczne emocje u czytelnika, przerażenie, a także niepokój, który towarzyszył mi przez całą lekturę tej powieści. Byłam jednocześnie ciekawa tego, kto jest mordercą, a z drugiej strony trochę się obawiałam, kto się nim okaże. 

Dawno nie czytałam tak dobrego i wciągającego thrillera. "Szeptacz" szumnie reklamowany jako niepokojący thriller faktycznie się taki okazał, co nie zdarza się często wbrew pozorom. Serdecznie polecam ten tytuł osobom, które uwielbiają takie klimaty, a nawet osobom, które są laikami w tym gatunku.
Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 30 września 2019

PRZEDPREMIEROWO: Soren Sveistrup - "Kasztanowy ludzik"

Autor: Soren Sveistrup
Tytuł: Kasztanowy Ludzik
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 560
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller
Premiera: 02.10.2019r.


Kopehagę terroryzuje morderca, przerażający psychopata, który na miejscu szkody zostawia ręcznie robioną figurkę kasztanowego ludzika. Wraz z rozwojem wydarzeń szybko wychodzi na jaw, że dziwne morderstwo jest powiązane ze śmiercią dziewczynki, która została uznana za martwą. Ta dziewczynka to córka minister spraw społecznych, a jej zabójca został uznany winnym i został zamknięty w oddziale psychiatrycznym. To tajemnicze powiązanie pokazuje, że sprawa ta jednak do końca nie została zamknięta. Wzbudza to wiele pytań i wątpliwości.
Kim jest tajemniczy morderca? I co łączy te dwie sprawy?

Największą zaletą "Kasztanowego ludzika" jest sam pomysł, połączony ze świetnym, skandynawskim i mrocznym klimatem. Fabuła została skonstruowana bardzo precyzyjnie i szczegółowo. Wcześniej nigdy nie czytałam żadnej powieści skandynawskiego autora, więc okazało się dla mnie to bardzo dobrym i interesującym powiewem świeżości. Ta historia jest przepełniona mrokiem, pomimo okładki, która pokazuje kasztanowego ludzika, może się on kojarzyć z czymś pozytywnym, jednak po rozpoczęciu lektury tej książki czytelnik bardzo szybko i dotkliwie zostaje pozbawiony złudzeń. To nie jest lekka powieść, obrazuje ona brutalne i przerażające morderstwa, na miejscu których sprawca zostawia figurkę małego kasztanowego ludzika...

"Kasztanowy ludzik" to powieść wielowątkowa, przedstawiona z perspektywy różnych bohaterów. Pozwala to czytelnikowi na lepsze rozeznanie się w fabule, a przede wszystkim na możliwość zrozumienia zachowań każdej postaci. Bohaterowie są bardzo inteligentni, dokładni w prowadzeniu śledztwa. Ponadto autor przedstawia także ich osobiste problemy, z którymi się zmagają, czyni to postać każdą postać bardzo autentyczną. U mnie jako czytelnika duży podziw wzbudził fakt, jak bohaterowie w obliczu własnych osobistych tragedii próbują rozwikłać tajemnicze morderstwa. Pomimo własnych problemów potrafią oni skupić się na rozwiązaniu spraw brutalnych morderstw.

Dawno nie czytałam żadnego kryminału, gdy więc w moje ręce wpadła książka "Kasztanowy ludzik" przeczuwałam, że będzie to emocjonująca lektura. Niestety, moje oczekiwania nie do końca zostały spełnione. Akcja tej powieści toczy się bardzo wolno, chwilami zdecydowanie za wolno, odczuwałam ten brak dynamizmu dotkliwie. Krótko rzecz ujmując po prostu się nudziłam... Dopiero tak pod koniec akcja zaczęła rozwijać się ciekawiej. Szkoda, bo moim zdaniem gdyby ta powieść była krótsza chociaż o stron, czytałoby się ją znacznie ciekawiej. Rozbudowane opisy są dobre, ale wszystko powinno mieć swój umiar.

"Kasztanowy ludzik" to dobry i ciekawy kryminał. To także moje pierwsze spotkanie ze "skandynawskim klimatem" i mogę zaliczyć je do udanych. Bohaterowie są autentyczni i ciekawi, natomiast końcowe rozwiązanie zagadki bardzo mnie zaskoczyło. Polecam! 
Moja ocena: 7/10

środa, 28 sierpnia 2019

Alex Michaelides - "Pacjentka"

Znalezione obrazy dla zapytania pacjentka
Autor: Alex Michaelides
Tytuł: Pacjentka
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 402
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał


Alicia Berenson, ceniona malarka i artystka wiedzie poukładane i szczęśliwe życie. Jej kariera układa się świetnie, ma wspaniałego męża i wiele osób może jej pozazdrościć, Pewnego dnia zaś wszystko się zmienia... Gabriel, mąż Alici wraca z pracy, po czym kobieta strzela do niego pięć razy, zabijając go na miejscu. Od tego momentu, momentu zabójstwa, kobieta przestaje mówić, nie opowiada o tym co zrobiła, ani tym bardziej nie mówi o powodach. Po prostu przestaje mówić. Po tym tragicznym wydarzeniu trafia ona do zamkniętego ośrodka psychiatrycznego Grove.

Po sześciu latach pracę w tym ośrodku rozpoczyna psychoterapeuta Theo Faber. Mężczyzna jest zafascynowany losami kobiety i ciekawy powodów, dlaczego popełniła taką zbrodnię. Theo chce sprawić, że Alicia ponownie zacznie mówić. Czy mu to się uda? I dokąd zaprowadzą go jego badania?

"Pacjentka" to szumnie zachwalana książka jako "najlepszy thriller w 2019 roku". Byłam bardzo podekscytowana mogąc w końcu przeczytać tą powieść. Alex Michaelides stworzył powieść z interesującą i nietuzinkową fabułą. Od samego początku czułam się bardzo zaintrygowana postacią Alicii Berenson, a bardziej powodami, które stały za jej zbrodnią. To sprawiło, że zaangażowałam się bardzo w czytanie i do samego końca nie mogłam się oderwać. "Pacjentka" to historia, która jest podzielona na części. Z jednej strony mamy wydarzenia teraźniejsze, odbywające się w ośrodku Grove, a z drugiej strony mamy przeszłość, pamiętnik Alicii z miesięcy poprzedzających zbrodnię. To bardzo ciekawy zabieg ze strony pisarza, mający na celu wzbudzenie u czytelnika większego niedosytu i ciekawości. Bardzo mi się to spodobało.

Warsztat pisarski Alexa Michaelidesa jest lekki i przystępny, co pozwoliło mi na bardzo szybkie ukończenie lektury. Od samego początku historia przedstawiona przez autora bardzo mnie zaintrygowała, co w połączeniu z prostym warsztatem pisarskim oraz wartką akcją sprawiło, że od początku do końca nie mogłam oderwać się od czytania. Ponadto do samego końca nie domyślałam się zakończenia. Alex Michaelides bardzo zwodził i zwodził, a na sam koniec byłam bardzo zaskoczona. W kręgu moich podejrzanych złym na pewno nie był ten, którym się okazał.

"Pacjentka" to dobry thriller, ale czy najlepszy w 2019 roku... Tego nie jestem pewna. Pomimo tego, że cała historia mi się podobało, szybko ją przeczytałam, to jednak czegoś mi po prostu zabrakło. Wydaje mi się, że klimatu. Moim zdaniem thrillerach psychologicznych klimat jest kluczowy, a tutaj trochę mi tego zabrakło. Pomimo zaskakującego zaskoczenia, odczułam lekki niedosyt. Pomimo to, polecam!
Moja ocena: 7/10

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Colleen Hoover, Tarryn Fisher - "Never, never"


Autor: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Tytuł: "Never Never"
Wydawnictwo: Moondrive
Liczba stron: 392
Gatunek: literatura młodzieżowa

Akcja książki "Never never" toczy się w Nowym Orleanie. Tam mieszkają nastoletni Silas oraz Charlie. Pewnego dnia oboje tracą pamięć. Nie mają oni żadnych wspomnień związanych ze swoim dotychczasowym życiem. Nie wiedzą, kim są, ale pamiętają np. fakty historyczne czy chociażby jak się pisze. Zarówno Charlie jak i Silas nie mają pojęcia kto jest ich rodziną, jak nazywa się ich rodzeństwo... Dosłownie nie pamiętają żadnego faktu związanego z ich życiem. Za wszelką cenę będą oni próbowali dowiedzieć się co się im przydarzyło, na nowo będą także próbowali poznać samych siebie i to, kim wcześniej dla siebie byli... Czy im to się uda? I jaka tajemnica kryje się za ich utratą pamięci?

Colleen Hoover to jedna z moich ulubionych pisarek. Sięgając po jej książki zawsze mam pewność, że mi się spodobają. "Never never" to duet dwóch pisarek, właśnie Colleen Hoover oraz Tarryn Fisher. Słyszałam dużo opinii o tej powieści, że jest dobra, ale inna od typu książek, do których przyzwyczaiła swoich czytelników pani Hoover. Byłam bardzo ciekawa tej powieści nie tylko ze względu na intrygujący opis, dobre opinie, ale także i świetną, klimatyczną okładkę! Bardzo ona pasuje do całej atmosfery, którą roztacza sobą "Never never". Jest zagadkowa i utrzymana w błękitnej tonacji, naprawdę została idealnie zaprojektowana do tej książki!

Akcja w "Never never"  toczy się dwutorowo, co jest zdecydowanie bardzo udanym zabiegiem! Czytelnik może jednocześnie poznać punkt widzenia obu postaci, Charlie oraz Silasa. W czasie lektury tej książki wiele razy czułam to samo, co bohaterowie, czyli dezorientację i strach przed nieznanym. Taka dwutorowa narracja pozwala czytelnikowi wczuć się w obie postacie, a nie tylko jedną jak zazwyczaj. Dzięki temu mogłam poznać o czym myślą zarówno Silas jak i Charlie. Na bieżąco mogłam obserwować jak dwójka tych bohaterów zmaga się ze swoją utratą pamięci.

Generalnie "Never never" jest książką, która przypadła mi do gustu. Sam pomysł na fabułę jest ciekawy, styl napisania jest lekki i prosty, dzięki czemu ciężko jest się oderwać od czytania. Jednocześnie czytelnik od samego początku zostaje rzucony w wir wydarzeń (utrata pamięci przez głównych bohaterów), dlatego bardzo szybko zostaje zaangażowany w lekturę, ponieważ czuje te same uczucia, co Silas i Charlie. Zagubienie i dezorientację. Naprawdę szkoda, że jedynym negatywnym aspektem tej historii jest jej... zakończenie. Naprawdę bardzo mnie rozczarowało. Nie podobało mi się kompletnie i uważam, że zepsuło bardzo intrygujący i dobrze zapowiadający się początek oraz resztę historii. Uważam, że pisarki potraktowały temat zbyt po macoszemu. Budowały napięcie przez całą powieść tylko po to, aby stworzyć rozczarowujące, zbyt proste moim zakończenie.

"Never never" to dobra książka z ciekawą fabułą, jednak trochę rozczarowującym zakończeniem. Uważam, że w zestawieniu z innymi książkami Colleen Hoover ta wypada trochę słabiej. Chociaż może jest po prostu inna niż pozostałe jej książki. Mimo to polecam każdemu kto szuka lekkiej i wciągającej książki na dwa wieczory.
Moja ocena: 7/10