Autor: Piotr Kołodziejczak
Tytuł: Kobieta niespodzianka
Wydawnictwo: Borgis
Liczba stron: 192
Moja ocena: 4/10
Tytuł: Kobieta niespodzianka
Wydawnictwo: Borgis
Liczba stron: 192
Moja ocena: 4/10
Kiedy osiągamy wiek dojrzały, zaczynamy żyć w przeświadczeniu, iż największe emocje mamy już poza sobą. Przeważnie liczy się tylko rodzina i praca. Kolejne dni, tygodnie, miesiące oraz lata zaczynają być do siebie podobne.
Z tej książki dowiadujemy się, że nigdy nie można wykluczyć, iż nasze monotonne życie pewnego dnia zostanie przewrócone do góry nogami. A kiedy takie rzeczy się dzieją, to musi w tym maczać palce kobieta.
Jak to możliwe, że jedna kobieta tak po prostu może całkiem odmienić życie wielu osób naraz?
"Kobieta niespodzianka" to moje drugie już spotkanie z twórczością Piotra Kołodziejczaka. Jego pierwsza przeczytana przeze mnie książka "Puść już mnie" okazała się całkiem przyjemna, ale również mocno przeciętna. Kiedy przypadkiem zawędrowało do mnie kolejne dzieło tego pisarza, odkładałam jego przeczytanie, w końcu jednak postanowiłam dać tej lekturze szansę.
"Kobieta niespodzianka" opowiada o zwyczajnej, czteroosobowej rodzinie, takiej w jakiej może jesteśmy sami albo nasi sąsiedzi. Magda i Andrzej są ze sobą trzydzieści udanych lat. Poznali się na wakacjach i pomimo krótkiego stażu ich znajomości pobrali się, gdy Magda zaszła w ciążę. Mają dwójkę dzieci: siedemnastoletniego Romka i starszą córkę Basię. Wiodą spokojne i stateczne życie. Pewnego dnia rodzinna sielanka zostaje jednak przerwana...
W życiu Andrzeja zjawia się dziewczyna imieniem Marta. Mężczyzna zaczął się przy niej zachowywać jakby całkowicie zapomniał o udanym dotąd małżeństwie i wspaniałych dzieciach. Przy młodej kobiecie czuje się wręcz jakby odzyskał młodość. Marta jednak skrywa pewne tajemnice...
"Kobieta niespodzianka" to naprawdę ciężka do sprecyzowania książka. Niby przyjemnie i szybko się ją czyta, ale niekiedy pomysły lub refleksje autora wydają się niemal absurdalne. Piotr Kołodziejczak usilnie starał się do swojego dzieła wpleść element humorystyczny i rozbudowane przemyślenia, niestety, ale nie wyszło z tego nic dobrego, ba, wręcz zaczęło mnie odstraszać i zniechęcać. Dialogi również pozostawiały wiele do życzenia, w większości były po prostu sztuczne i nieciekawe. Fabuła została dziwnie skonstruowana; niby wszystko zmierza do wyjaśnienia zagadki, kim jest Marta, ale pojawia się też wątek dotyczący pracy Basi. Odniosłam wrażenie, że spełniał on raczej funkcję "zapychacza" i zdecydowanie nie przypadł mi do gustu.
W "Kobiecie niespodziance" pojawia się również Ewelina, która prowadzi swoją własną firmę i cechuje ją niezwykła niechęć do płci przeciwnej. No właśnie, ale to już było! Bohaterkę tę bowiem poznałam w książce "Puść już mnie", okazała się ona dosłownie taka sama, jaka była wcześniej i nic interesującego do całej fabuły nie wniosła.
Pióro Piotra Kołodziejczaka jest proste i łatwe w odbiorze. Czy przyjemne? Śmiem stwierdzić, że to indywidualna kwestia. Mnie raczej średnio przypadło ono do gustu.
"Kobieta niespodzianka" to książka, którą ze względu na małą objętość czyta się bardzo szybko. Niestety, ale zabrakło w niej charyzmy i ciekawszej akcji. Jeśli jednak ktoś chce sięgnąć po coś niezobowiązującego, to warto sięgnąć po książki Piotra Kołodziejczaka.


