my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serialowy kącik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serialowy kącik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 kwietnia 2015

Serialowy kącik: Daredevil, sezon 1

Krążą plotki, że na moim blogu dawno temu istniał dział "Filmowy kącik" i "Serialowy kącik". I te plotki są jak najbardziej prawdziwe. :) Z czasem jednak brakowało czasu na napisanie recenzji książek, nie wspominając nawet o licznych serialach czy filmach, które oglądam. Moja lista seriali jest doprawdy imponująca i gdybym miała recenzować każdy z nich, z pewnością bym nie wytrzymała psychicznie. Dla kilku produkcji jednak postanowiłam zrobić wyjątek. "Daredevil" jest jedną z nich... Jeśli lubujecie się we wszystkim co marvelowskie, cóż... dobrze trafiliście!

http://www.hdwallpapers.in/walls/daredevil_2015_tv_series-wide.jpg
"Daredevil" powstał przy współpracy Marvela i Netflixa. 10 kwietnia właśnie na tej platformie, Netflixie, został zamieszczony cały sezon. 13 odcinków, które mogą albo być samą przyjemnością, albo całkowitym rozczarowaniem. Ja do oglądania pierwszego podeszłam z niesamowitą ekscytacją. Wyczekiwałam tego serialu od momentu, gdy ogłoszono, że ma w ogóle powstać. Szybko więc wpiłam się łapczywie w ten klimat, najzwyczajniej w świecie go po prostu pokochałam. 

Tytułowy Daredevil to niewidomy prawnik imieniem Matthew Murdock. Stracił on wzrok w wieku zaledwie dziewięciu lat, gdy groźne chemikalia dostały mu się do oczu. Choć jest niewidomy, ma niesamowicie wyczulone inne zmysły. Z czasem obserwował co się dzieje z jego ukochanym miastem, że staje się ono coraz gorszym miejscem. Chce to zmienić, dlatego w tym celu rozpoczyna on walkę z przestępczością, aby uczynić swoją dzielnicę - Hell's Kitchen w Nowym Jorku lepszą. Jesteście ciekawi jak mu to idzie?

Każdy kto mnie zna wie, że jestem ogromną fanką seriali, ale przede wszystkim tych o superbohaterach. Żadnego sobie po prostu nie potrafię odpuścić. Z czasem jednam zaczęło mnie poniekąd spotykać rozczarowanie..."Arrow" niesamowicie wciągający na starcie z czasem okazał się nużący, a przy obecnym sezonie trzyma mnie już chyba tylko przyzwyczajenie. "The Flash" i "Gotham" za to oglądam z zainteresowaniem, aczykolwiek nadal to nie jest "to". Dla mnie wszelkie produkcje oparte na komiksach powinny mieć swój klimat. Nie lubię cukierkowatej atmosfery, zbyt dużo tęczy i koloryzowania. Zdecydowanie bardziej wolę, aby tego rodzaju seriale miały jednak swoją mroczną i niepowtarzalną aurę, aby były brutalne, bo to przecież też jest ważne. Na szczęście, "Daredevil" jest idealny pod każdym względem. Przez cały 13-odcinkowy seans nie odczuwałam znużenia ani przez jedną chwilę. Starałam się dawkować sobie przyjemność i nie pochłaniać odcinka z odcinkiem i w sumie całkiem nieźle mi to wyszło. Jest jednak pewien minus - powrót do oglądania tych samych schematycznych wydarzeń z wymienionych wyżej przeze mnie seriali wydaje mi się po prostu śmieszny. Nie po tym, co Netflix i Marvel wspólnymi siłami zaprezentowali.

Najlepsze, co może być w tej produkcji to mroczny klimat i świetne sceny walki. To nie żadna cukierkowata produkcja i tego możecie być pewni. Wszystko zostało niesamowicie dobrze dopracowane i przedstawione. Końcowa walka w drugim odcinku totalnie mną wstrząsnęła, pokazała mi, że jednak możliwe jest stworzenie tak realistycznego wydarzenia w serialu. Ponadto, została ona nakręcona na jednym ujęciu! Oprócz tego po prostu muszę wspomnieć o wspaniałym openingu, który zapada równie mocno w pamięć, co ten w "The walking dead". Czekanie na drugi sezon (o ile się on pojawi) będzie bardzo trudne. Dla niepoinformowanych - Marvel i Netflix zawarły umowę na cztery produkcje o superbohaterach, które mają mieć premierę w ciągu dwóch lat. Jeden już dostaliśmy, kolejny prawdopodobnie w grudniu tego roku. Następnie ma powstać mini-seria, w której pojawią się ci bohaterowie. Te seriale mają służyć ku pewnego rodzaju zapoznania widza z nimi. Cóż... Dla mnie to za mało. Ja potrzebuję drugiego sezonu na teraz!
http://images.mstarz.com/data/images/full/42888/marvels-daredevil.jpg?w=600
Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam obsadę "Daredevila". Myślałam sobie, że Charlie Cox nie za bardzo pasuje do głównej roli. No po prostu nie widziałam go w roli mściciela. Jednak teraz moja niepewność całkowicie wyparowała. Nie mogło być lepszego wyboru. Aż ciężko to sobie wyobrazić, że ten sam chłopak grał w "Gwiezdnym pyle", czy w "Teorii wszystkiego". Już od pierwszych minut skradł moje serce i wiedziałam, że nikt nie zagrałby lepiej Matta. Mało uzdolnionemu aktorowi mogłoby być ciężko zagrać niewidomego, jednak Cox spisał się idealnie. Owszem, charakteryzacja robi swoje jednak dobry aktor zawsze się obroni swoimi umiejętnościami. Cała obsada została świetnie wybrana, co tylko umacnia mnie w przekonaniu, że Marvel bardzo dobrze spisuje się w castingach. Główny czarny charakter tego serialu, czyli Wilson Fisk jest na tyle wielowymiarową postacią, że w sumie ciężko jest widzowi dojść do wniosku, czy jest on zły, czy nie. Z pewnością ma powody, dla których robi to, co robi.
http://cdn-static.denofgeek.com/sites/denofgeek/files/styles/insert_main_wide_image/public/2/55//daredevil_2.jpg?itok=oUtizW0n
(I'm just sitting here and waiting for season 2).

Po skończeniu "Daredevila" nie chce mi się wracać go oglądania żadnego Olivera śmigającego z łukiem, Flasha czy nawet historii młodego Batmana Gotham City. Jakże mogę do nich wrócić po tak świetnym seansie? Przy nim wszystkie te produkcje wypadają najzwyczajniej w świecie słabo. Klimat, dopracowana fabuła i fenomenalna gra aktorska z pewnością rozkochają w sobie każdego. Oglądałam go z niesłabnącym napięciem i wypiekami na twarzy, a właśnie tak powinno się oglądać każdy serial. Gorąco polecam! 
Moja ocena: 10/10

piątek, 6 grudnia 2013

Serialowy kącik: Gotowe na wszystko, sezon 1

Pamiętacie, że kilka miesięcy temu na moim blogu powstał "Filmowy kącik", w którym miałam luźno recenzować obejrzane filmy i seriale? Przyznaję, że całkowicie go zaniedbałam. Obiecuję jednak poprawę, a na jej dowód przychodzę do Was z moimi spostrzeżeniami na temat hitowego, zakończonego w 2012 roku serialu, po ośmiu latach emitowania. Mowa oczywiście o "Gotowych na wszystko".
http://www.chlomo.org/chan/movies/src/1364082567641_desperate-housewives-poster.jpg

Głównymi bohaterkami "Gotowych na wszystko" jest pięcioro "zdesperowanych" mieszkanek Fairview, a konkretnie jego ulicy - Wisterii Lane. Każda z nich jest inna, ale na swój zabawny sposób kobiety uzupełniają się. Susan Mayer jest ilustratorką bajek dla dzieci, rozwódką i matką nastoletniej córki. Lynette Scavo jest zapracowaną matką kilkorga dzieci. Gabrielle Solis jest piękną i zgrabną mężatką, która była niegdyś modelką. Bree Van De Kamp jest idealną poukładaną gospodynią domową. Każda z nich wiedzie sielskie życie, a przynajmniej tak się wydaje z pozoru, bowiem jak każdy mieszkaniec Wisterii Lane skrywają one swoje własne sekrety. Mała społeczność wydaje się wychodzić z założenia, że czegoś nie widać, tego nie ma, a najważniejsze jest, aby dobrze umieć ukrywać swoje "brudy".

Motywem napędowym fabuły pierwszego sezonu jest śmierć jednej z przyjaciółek czwórki kobiet, Mary Alice Young. Główne bohaterki pragną za wszelką cenę poznać powód, dla którego szczęśliwa dotąd mężatka i matka miałaby popełnić samobójstwo.

Nie będę tutaj ściemniać, że serial od początku mnie urzekł. Bo tak nie było. Sielski klimat, bogate rodziny z pięknymi domami to raczej nie jest moja bajka. Jednak nasłuchałam się tyle dobrego o "Gotowych na wszystko", że po prostu musiałam się przekonać, co jest tak czarującego w tym serialu. I powiem Wam, że przekonałam się o prawdziwej magii kryjącej się za tą produkcją.

Pierwsze dziesięć odcinków jakoś obejrzałam, w sumie obojętna, bez jakiegoś wielkiego zaangażowania, chociaż od razu polubiłyśmy się z głównymi bohaterkami. Ich kreacja jest powalająca i dosłownie to mam na myśli. Są tak śmiesznie różne od siebie, a mimo to potrafią się ze sobą dogadać i zwyczajnie się przyjaźnią (raz w tygodniu zawsze spotykają się na partyjce pokera, która jest idealnym momentem do plotkowania). Dobra, a teraz wchodzimy w drugą połowę sezonu pierwszego i... totalna bajka, tak się wciągnęłam, że nie chciałam iść czytać, uczyć się ani robić cokolwiek innego.

"Gotowe na wszystko" to serial dla każdego, przedział wiekowy wydaje się tutaj nie obowiązywać. Produkcja ta niesamowicie wciąga, dosłownie pochłania się odcinek za odcinkiem. Mroczne sekrety wcale nie są tak łatwe do rozszyfrowania jak się wydaje. Wszystko to jest zapakowane w bajkowy klimat, chwilami rozbrajające i zabawne dialogi oraz genialny dobór obsady. Polecam, a tymczasem ja wracam do sezonu drugiego.:)

Moja ocena: 8/10