my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kerstin gier. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kerstin gier. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Kerstin Gier - Zieleń szmaragdu

Zieleń Szmaragdu - Kerstin GierAutor: Kerstin Gier
Tytuł: Zieleń szmaragdu
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 454
Moja ocena: 10/10
Trylogia czasu przyniosła niemieckiej pisarce Kerstin Gier międzynarodową sławę. Jej seria została pokochana przez miliony czytelników na całym świecie i zresztą nic dziwnego - to prawdziwy literacki fenomen ostatnich lat. "Zieleń szmaragdu" to trzeci, a zarazem finałowy tom, zwieńczenie całej historii opowiadającej o nastolatkach obdarzonych genem podróży w czasie - Gwendolyn Shepherd oraz Gideonie de Villiers.
Jeszcze zanim sięgnęłam po "Zieleń szmaragdu" towarzyszyło mi dużo rozmaitych emocji. Podekscytowanie, że oto przede mną leży kolejna część zachwycającej trylogii, radość wynikająca z faktu, że przez kilka dni będę mogła oddać się wciągającej lekturze, a także smutek, bo już koniec historii. Po lekturze przepełniało mnie jeszcze więcej uczuć. Poczułam żal, że nie ma czwartego tomu, a jednocześnie w głębi duszy wiem, iż Kerstin Gier obdarowała swoich bohaterów idealnym zakończeniem. Autorka stworzyła naprawdę wyjątkowy, uroczy i przezabawny cykl.
Fabuła w finałowym tomie jest bardzo podobna do tej w poprzednich, z różnicą, że Kerstin Gier odkrywa tutaj wszystkie tajemnice, które nam zaserwowała. Wiemy, jaki emocjonujący koniec miał miejsce w "Błękicie szafiru". Serce Gwendolyn zostało złamane na milion małych kawałeczków, ale nastolatka nie ma nawet czasu, aby o tym myśleć, ponieważ intrygi z przeszłości wplatają się w teraźniejszość. Dziewczyna czy tego chce, czy nie - potrzebuje pomocy Gideona w rozwikłaniu prawdziwych intencji złowrogiego hrabii de Saint Germain. Przy okazji dowie się szokujących rzeczy o samej sobie...
Wiele czytelników w swoich recenzjach pisze, iż to "Zieleń szmaragdu" jest najlepszym tomem z całej trylogii. I nie sposób się z tym nie zgodzić. W dużej mierze to zasługa intryg, zagadek i tajemnic, które autorka w końcu wyjaśnia, ale także i tego, co pokochałam wcześniej: wartkiej akcji, wspaniałej kreacji bohaterów, lekkiego, ciekawego i absorbującego warsztatu pisarskiego Kerstin Gier, a także oczywiście dużego poczucia humoru autorki.
Bezsprzecznym atutem tej serii jest sam pomysł na fabułę. Podróże w czasie to wątek wciąż ledwie "ruszony" przez pisarzy, dlatego Kerstin Gier miała ogromne pole do manewru. I perfekcyjnie to wykorzystała, czerpiąc z niego wszystko, co najlepsze. W innowacyjny sposób skonstruowała akcję, połączyła poszczególne wątki tworząc jedną, wspólną i niezachwianą całość. 

Uwielbiam to uczucie, gdy pewna książka podoba mi się tak bardzo, że rzeczywistość nie ma żadnego znaczenia w obliczu wydarzeń fikcyjnych. Nie każda powieść potrafi tak mocno oddziaływać na czytelnika, a Kerstin Gier właśnie to się udało. Stworzyła ona trylogię, która podoba się wszystkim, niezależnie od wieku czy upodobań czytelniczych. Na przestrzeni tych trzech części niesamowicie zżyłam się z bohaterami i szczerze mogę powiedzieć, że naprawdę będzie mi ich brakowało. Jeśli ktokolwiek ma jakieś wątpliwości odnośnie przeczytania tej serii, to je rozwiewam - absolutnie warto się z nią zapoznać!
 "Z miłości robi się rzeczy, których inaczej by się nie zrobiło."
WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

środa, 23 kwietnia 2014

Kerstin Gier - Błękit szafiru

  
Autor: Kerstin Gier
Tytuł: Błękit szafiru
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 363
Moja ocena: 10/10
 
Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z pierwszą częścią osławionej Trylogii czasu, pt. "Czerwień rubinu". Jak się pewnie domyślacie, książka ta całkowicie i nieodwołalnie skradła moje serce. Całe szczęście na mojej półce od razu stała kontynuacja, więc nie czekałam długo, zanim zaczęłam ją czytać. I całkowicie przepadłam. Po raz kolejny.

Jeszcze kilka dni temu Gwendolyn Shepherd była przekonana, że jest zwyczajną nastolatką. No może nie do końca zwyczajną. Z nietypową rodziną, która odziedziczyła gen podróży w czasie. Do pewnego momentu sądzono, iż to kuzynka Gwen, Charlotta go posiada, jednak okazało się, iż matka głównej bohaterki zataiła jej prawdziwą datę urodzenia.

I takim trafem Gwen trafia do świata, którego nie rozumie, a w którym musi się odnaleźć i wypełnić "misję" wraz ze swoim przystojnym towarzyszem Gideonem de Villiersem. Owa misja polega na wczytaniu krwi wszystkich podróżników w czasie do chronografu i została ona powierzona przez hrabiego de Saint German. Jednak nikt tak naprawdę nie ma pojęcia, co się stanie, gdy chronograf będzie kompletny, a Gwendolyn jako jedyna wydaje się mieć wątpliwości...

Najbardziej lubię w tej trylogii fakt, iż autorka potrafi rozbawić czytelnika. Często w młodzieżowych powieściach właśnie tego mi brakuje - elementu humorystycznego. W Trylogii czasu mamy tego wystarczająco. Kerstin Gier ma niebanalne poczucie humoru, które sprawiło, iż podczas lektury byłam z jednej strony rozluźniona, a z drugiej chłonęłam każde słowo i starałam się rozwikłać intrygi, które miały miejsce w "Błękicie szafiru".

W "Błękicie szafiru" pojawia się dwóch nowych bohaterów. Oboje są ogromną zaletą kontynuacji, ale póki co tylko jeden z nich miał szansę jasno zabłysnąć. Tą postacią jest Xemerius, demon-gargulec. Dialogi, w których on uczestniczy są tak rozbrajające, że niekiedy nie potrafiłam powstrzymać głośnych wybuchów śmiechu. Jestem pewna, że pokochacie go równie mocno, jak ja! To stworzenie potrafi urozmaicić nawet najnudniejszą rozmowę.

Autorka już w pierwszej części udowodniła czytelnikom, iż ma prawdziwy talent do pisania. Jej warsztat jest tak lekki, tak przystępny, że odniosłam wrażenie jakbym "płynęła" po lekturze. Zazwyczaj nie lubię długich rozdziałów, ale w tej trylogii w ogóle nie zwracałam na to uwagi, tak całokształt mnie zachwycił. Dodajcie do tego wartką, szybko toczącą się akcję i otrzymujecie murowany przepis na fantastyczne spędzenie dnia!

"Błękit szafiru" to świetna, wręcz wymarzona kontynuacja. Dokładnie o takiej myślałam, gdy skończyłam czytać "Czerwień rubinu". Zabawna, magiczna i wciągająca. Trylogia czasu pochłonie Was na długie godziny! Serdecznie polecam!

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

środa, 9 kwietnia 2014

Kerstin Gier - Czerwień rubinu

http://ecsmedia.pl/c/czerwien-rubinu-trylogia-czasu-b-iext4037142.jpgAutor: Kerstin Gier
Tytuł: Czerwień rubinu

Wydawnictwo: Egmont

Liczba stron: 343

Moja ocena: 10/10
Trylogia Czasu, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Egmont to prawdziwy literacki hit ostatnich lat. Seria ta podoba się chyba wszystkim, niezależnie od wieku czy upodobań czytelniczych. Nie tylko ciekawi przepiękną grafiką, ale także intrygującym opisem. W końcu, podróże w czasie to temat, który wciąż wydaje się ledwie tknięty przez pisarzy.

Szesnastoletnia Gwendolyn Shepherd to nasza główna bohaterka. Słowem rzec- na pozór zupełnie zwyczajna nastolatka. No właśnie, to tylko pozory. Gwen mieszka w ogromnym domu, mocno przypominającym pałac wraz z całą swoją nietypową rodziną, która posiada gen podróży w czasie. W dodatku wszyscy są pewni, iż to kuzynka Gwendolyn, Charlotta go odziedziczyła. Jednak czas mija, a z nią nic się nie dzieje... i ostatecznie to Gwen przenosi się w czasie. Powiedzieć, że wszyscy byli w szoku byłoby wielkim niedopowiedzeniem.

Strażnicy, którzy strzegą tajemnicy i zgłębiają fascynujący temat, jakim są podróże w czasie, są w szoku. Przecież to Charlotta powinna mieć ten gen, to ona opanowała wszystkie potrzebne umiejętności i "misteria" do swoich "misji", Gwendolyn za to jest kompletnie niedoświadczona i nieprzygotowana do swojej roli. Na domiar tego jej towarzyszem będzie arogancki i zabójczo przystojny Gideon de Villiers. Jesteście ciekawi, jak poradzi sobie nasza główna bohaterka?

Kerstin Gier ma bardzo mocną podstawę, która sprawia, iż jej trylogia nie będzie nudna - fabułę. Mało dzieł porusza temat podróżny w czasie, autorka więc ma ogromne pole do manewru i muszę przyznać, że idealnie to wykorzystała. Podróżowanie w przeszłość zostało opisane ciekawie, a przede wszystkim bardzo przystępnie. Pisarka nie posługuje się naukowym słownictwem, a zrozumienie akcji nie jest najmniejszym problemem, nawet dla najbardziej opornego czytelnika.

Gdy czytałam recenzje "Czerwieni rubinu" byłam pewna, że są one zwyczajnie i na wyrost przesadzone. Nie spodziewałam się, iż tak ta powieść mi się spodoba, a spodobała i to jak! Gdy zaczęłam ją czytać, po prostu nie mogłam się oderwać aż do momentu dotarcia do ostatniej strony. Kerstin Gier to niesamowicie utalentowana pisarka. Ma prawdziwy dar, który sprawia, że jej książki dosłownie się pochłania! Jej warsztat pisarski jest bardzo plastyczny, lekki, potrafi pobudzać wyobraźnię. Wbrew pozorom nie jest to łatwa umiejętność do opanowania, a tej niemieckiej autorce udało się to wyśmienicie. Styl pisania Gier to jedna z ogromnych zalet tej trylogii.

Postaci... I tym samym przechodzimy do kolejnej zalety tej powieści. Gwendolyn, choć poniekąd prezentuje obraz zwyczajnej nastolatki, nie nudzi czytelnika, ale bawi swoją osobowością. Ta dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać, nie przejmuje się zdaniem innych i ma ogromne poczucie humoru. Czytelniczki z pewnością znajdą męskiego bohatera, do którego można wzdychać, a jest nim oczywiście Gideon. Chłopak ten reprezentuje cechy typowego amanta książkowego (jak to ja lubię nazywać), ale mimo to nie odniosłam wrażenia, jakby był kalką innych postaci, wręcz przeciwnie. Zaciekawił mnie swoją osobowością, postawą i odwagą. Z kolei inni, drugoplanowi bohaterowie także nie są niczego sobie. Są pełnokrwiści i świetnie wykreowani, ze zdecydowanie wybijającą się Leslie.

Tajemnice, intrygi, miłość - to wszystko znajdziemy w "Czerwieni rubinu". To niesamowicie plastyczna historia, a autorka jej potencjał wykorzystała w stu procentach. Jest zabawna i niesamowicie wciągająca, a bohaterowie są pełnokrwistymi i fascynującymi osobowościami. Zdecydowanie polecam!

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.