my heaven of books

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marie lu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marie lu. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 lipca 2015

Marie Lu - Legenda. Rebeliant

Autor: Marie Lu Tytuł: Legenda. Rebeliant Wydawnictwo: Zielona sowa Liczba stron: 298

Nieraz napotykałam się na recenzje "Rebelianta" - tomu otwierającego serię Legenda autorstwa Marie Lu. Były to opinie na tyle pozytywne, że po prostu musiałam mieć tą książkę w swojej biblioteczce, szczególnie, iż jest to dystopia, które uwielbiam. W końcu udało mi się zakupić tą powieść, ale sporo przeleżała na półce, zanim się za nią zabrałam, a dokładniej prawie dwa lata. Przeczytałam około połowę, gdy stwierdziłam, że jakoś tego "nie czuję" i nie mogę wsiąknąć w specyficzny klimat tego dzieła, więc je odstawiłam. I tak "Rebeliant" przeleżał kolejne pięć miesięcy, aż w końcu się spięłam i go przeczytałam. I wiecie co? Żałuję, że tyle zwlekałam i nie dałam mu szansy na samym początku.

Przyszłość. Czytelnik wkracza w świat Republiki, która nieustannie toczy wojnę z Koloniami. Życie w tym świecie może i wygląda na pozornie dobre, ale to tylko pozory. A jak wszyscy doskonale wiemy - pozory bywają mylące. Panuje tam bowiem epidemia i wiele rodzin z biedniejszych klas jej nie przeżywa, natomiast bogatsi obywatele są szczepieni i bezpieczni, wiodą naprawdę przyjemne i bogate w rozrywki życie.

Piętnastoletnia June jest geniuszem militarnym i Próba zakończyła się dla niej prawdziwym sukcesem - otrzymała ona najwyższy wynik.

Jej rówieśnik, Day jest nieuchwytnym przestępcą, irytującym władze Republiki.

Ścieżki tych dwóch bohaterów z kompletnie innych warstw społecznych, nigdy nie powinny się skrzyżować, ale tak się dzieje. I nigdy nic już nie jest takie samo...

Teraz jak tak o tym myślę, to nie mam najmniejszego pojęcia, dlaczego porzuciłam tą lekturę przeczytawszy ponad sto stron, a później dlaczego do niej nie wróciłam. Może to ten klimat, może akurat w tamtym momencie nie miałam ochoty na dystopie, może miałam pilniejsze książki do przeczytania. To już nieważne. Nieważne, bo jedyne co się liczy, że zabrałam się za dokończenie "Rebelianta" i ach, cóż to było za spotkanie! Marie Lu stworzyła powieść, w którą trzeba "wsiąknąć" i dać jej szansę, bo jest to dzieło, które nie zawsze już na starcie może się spodobać. Jednak im dalej w las, tym lepiej. Dopracowana fabuła, która idealnie współgra z całością, tzn. pomysłowością autorki i jej przyszłymi planami na kolejne części. Bohaterowie są z krwi i kości, June i Day, naprawdę świetnie wykreowani. Jedyne do czego mogę się przyczepić to dosyć ubogi świat przedstawiony. Niby jest to dystopia, ale na temat samej Republiki, czy jak w ogóle doszło do jej stworzenia - jest niewiele informacji, same skrawki, których już nawet nie pamiętam. Szczerze wierzę, że Marie Lu naprawi to niedopracowanie w kontynuacji.

Wiecie co jest najlepsze w "Rebeliancie"? To, że autorka pod pozorem zwyczajnej dystopii, ot, kolejnej młodzieżówki stworzyła coś wyjątkowego, jakąś głębszą warstwę, którą się odkrywa w czasie lektury. A może i nawet już po przeczytaniu czytelnikowi nasuwają się pewnie wnioski. Fabuła przedstawia istotną kwestię buntu i niechęci do podporządkowania się do panującego reżimu - w tej sytuacji do bezlitosnych władz Republiki, gdzie są nawet przeprowadzane egzekucje na ludziach. O tym, że każdy z nas chciałby być częścią czegoś większego. O tym, że nieważne, skąd pochodzimy i ile mamy pieniędzy - w istocie nie różnimy się aż tak bardzo.

"Rebeliant" bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i cieszę się, że dałam mu szansę. To wartościowa książka, nie kolejna schematyczna dystopia. Świetnie przemyślana fabuła, ciekawi bohaterowie oraz wartka i dynamiczna akcja gwarantują niesamowitą rozrywkę na kilka godzin. Polecam!
Moja ocena: 7/10

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2015.