my heaven of books

niedziela, 14 września 2014

Tami Hoag - Spirala zbrodni

 Autor: Tami Hoag Tytuł: Spirala zbrodni Wydawnictwo: Mira Harlequin Liczba stron: 411

"(...) Na tym właśnie polega odwaga: robić to, czego się boisz, ale wiesz, że jest słuszne. Nie ma odwagi bez strachu."

Jakiś czas temu miałam okazję zapoznać się z twórczością amerykańskiej pisarki Tami Hoag przy okazji powieści "Dziewczyna #9" i... po prostu pokochałam sposób, w jaki ta autorka wywołuje napięcie w czytelniku. Gdy w moje ręce wpadła "Spirala zbrodni", nie sposób mi się dziwić, że się ucieszyłam, a tym razem wiedziałam już czego się spodziewać. Świetnie skonstruowanego i dopracowanego kryminału. I Tami Hoag ani trochę mnie nie rozczarowała.

Morderstwo rodziny Haasów wstrząsnęło całym stanem. Matka i dwójka jej adoptowanych dzieci zostali zabici w naprawdę przerażający sposób. W tak mrożący krew w żyłach, iż ciężko uwierzyć, że ktoś może naprawdę się go dopuścić. Ale tak się stało. Gdy aresztowano podejrzanego Karla Dahla, sędzia Carey Moore postanawia nie włączać jego kartoteki do sprawy. Ta decyzja budzi sprzeciw całej społeczności. A przede wszystkim pociąga za sobą więcej tragicznych w skutkach wydarzeń...

W dużej mierze "Spirala zbrodni" spodobała mi się tak bardzo, ponieważ występowali w niej bohaterowie, których pokochałam w "Dziewczynie  #9". Mam tutaj namyśli oczywiście detektywów: Sam'a Kovac'a oraz jego partnerkę Nikki Liskę. Oboje stanowią tak niesamowitą parę przyjaciół, że nie sposób się z nimi nie zżyć. Przyznaję, że nie wiem jak wygląda praca policji, bo przecież skąd miałabym to wiedzieć? Wiem jednak tyle, że kreacja tych postaci jak najbardziej mnie przekonuje i w swoich zachowaniach, dialogach wydają się jak najbardziej realni. Nie są sztuczni wymuszeni, ale przemawiają do czytelnika. Chwilami czułam się jakbym i ja uczestniczyła w akcji zapisanej na stronach tej powieści.

Książka ta została napisana takim językiem, który dla niektórych może być zaletą, a dla innych wadą. Dla mnie jest on zaletą. Po męczącym dniu wręcz z utęsknieniem wyczekuję chwili, gdy będę mogła się rzucić w wir wydarzeń czytanej powieści. I "Spirala zbrodni" idealnie w takiej roli się spisała. Tami Hoag ma ciekawy, a jednocześnie lekki i barwny styl pisania, który daje wrażenie "sunięcia" po powieści. Sprawia, że w czasie lektury można się w spokoju odprężyć i oddać przyjemności czytania dobrze skrojonego kryminału.

Akcja w "Spiral zbrodni" jest prowadzona wielotorowo. Czytelnik ma okazję obserwować nie tylko zmagania detektywów, próbujących odnaleźć się w trudnych sytuacjach, ale także i mordercy, oraz losów innych postaci. O jakich mowa - będziecie musieli sami się przekonać, bo nie chciałabym za dużo Wam zdradzić. Ten sposób narracji sprawia, że przy tej powieści naprawdę nie sposób się nudzić, bo choć jest bardziej złożona - to wciąż potrafi zaciekawić czytelnika, wciągnąć w wir toczących się wydarzeń. I to moim zdaniem jest największa zaleta tej książki.

Podczas lektury "Spirali zbrodni" spędziłam miło czas. To dobrze skonstruowany kryminał z wartką akcją i pomysłową fabułą. Z pewnością nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Tami Hoag. Polecam!

czwartek, 11 września 2014

Scott Westerfeld - Wyjątkowi

 Autor: Scott Westerfeld Tytuł: Wyjątkowi Wydawnictwo: Egmont Liczba stron: 382

Scott Westerfeld to pisarz, który z pewnością zasługuje na uznanie, a mimo to mam wrażenie, iż jego twórczość w Polsce nie jest tak powszechnie znana, jak powinna. Powieść pt. "Brzydcy" skradła moje serce, a jej kontynuacja "Śliczni" tylko utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Niedawno w bibliotece w końcu zauważyłam upragniony finałowy tom "Wyjątkowi". Oczywiście od razu go wypożyczyłam i pełna podekscytowania przystąpiłam do lektury i ach... cóż to była za przygoda!

Tally Youngblood to nastolatka, która żyje w dystopijnym świecie. W tym świecie każda osoba, która ukończyła szesnasty wiek życia ma obowiązek poddania się operacji, która zmienia go z Brzydkiego w Ślicznego. Perfekcyjną personę, której w zasadzie jedynym zmartwieniem jest to, jak i gdzie dobrze się zabawić. Główna bohaterka jednak odkryła, iż Śliczni są pustogłowi, a operacja nie zmienia tylko i wyłącznie ich wyglądu, ale także i sposób postrzegania świata. W wielkim skrócie: mają oni nie sprawiać żadnych problemów władzy.

Tally w trzecim, a zarazem finałowym tomie poznajemy jako Wyjątkową, a konkretnie Nacinaczkę. Nacinacze nie podlegają Wyjątkowym Okolicznościom i sami tworzą własne zasady. Bohaterka razem ze swoimi przyjaciółmi wyrusza na niebezpieczną misję, której celem jest odnalezienie Nowego Dymu. Miasto to jest zamieszkiwane przez zbuntowanych ludzi, którzy nie chcą poddawać się operacjom. Jak dalej potoczą się losy Tally?

Wiecie za co pokochałam trylogię Scott'a Westerfeld'a? Cóż, po pierwsze na pewno za okładki. Są okropne! Na myśl przychodzi mi seria Cassandry Clare z polskimi okładkami, które są po prostu tragiczne, ale treść - zachwycająca. W tym przypadku jest tak samo. Seria tego pisarza jest po prostu oryginalna, o co obecnie przecież ciężko. Nie brakuje powieści dystopijnych na rynku wydawniczym, a cykl Westerfelda na ich tle zdecydowanie się wybija. Pisarz dopracował każdy tom, stworzył spójną historię, którą się pochłania z wypiekami na twarzy. Prequel i sequel czytałam z niesłabnącym entuzjazmem, natomiast finałowy tom po prostu pochłonęłam. 

Zakończenie niestety jako czytelnika niezbyt mnie usatysfakcjonowało. Odniosłam wrażenie, jakby pisarzowi na samej mecie zabrakło pomysłu na dokończenie całej historii. Fakt, nie było to najgorsze możliwe zakończenie, ale na pewno też nie takie, które wyjaśnia wszystko.

W tej części pisarz skupił się na Nacinaczach - jak już wspomniałam, nie podlegają oni Wyjątkowym Okolicznościom i sami tworzą swoje własne zasady. Scott Westerfeld rzucił na nich trochę światła w tym tomie, bo w poprzednich było o nich niewiele wspomniane. Śliczni, aby czuć się "pysznymi" musieli po prostu dobrze się bawić i ryzykować, bo przecież bez ryzyka nie ma zabawy. Nacinacze natomiast mają skórę poznaczoną bliznami, które sami sobie sprawiają - chcą czuć się bardziej "mroźnie". Ich twarze składają się z samych ostrych kątów i wgłębień, a dodatkowo pokrywają je blizny. Krótko mówiąc są po prostu... przerażający. Właśnie za nowatorską ideę Nacinaczy najbardziej doceniłam finałową część tej trylogii.

"Wyjątkowi" to popis umiejętności pisarskich Scott'a Westerfeld'a. Ten pisarz rzuca nowe światło na powieści dystopijne. Wyobraźnia tego autora wydaje się prawie że nieograniczona. Jeśli nadal nie czytaliście tej trylogii, to gorąco zachęcam Was do jej lektury!
Moja ocena: 7/10

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.

piątek, 5 września 2014

Emmy Laybourne - Monument 14. Niebo w ogniu

 
Autor: Emmy Laybourne Tytuł: Monument 14. Niebo w ogniu Wydawnictwo: Rebis Liczba stron: 263

"Byłem wolny i gotowy do walki. Nigdy nie czułem się tak ożywiony, tak silny i tak do szpiku kości fantastyczny."
Jakiś czas temu przeczytałam książkę "Monument 14. Odcięci od świata". Jej premiera w Polsce miała miejsce całkiem niedawno, więc wciąż nie jest tak popularna, jak powinna. Moim zdaniem całkowicie zasługuje na popularność, bo tak dobrej, tak wciągającej i pasjonującej młodzieżowej powieści nie czytałam od bardzo dawna. Zaspokaja ona pragnienia nie tylko osób poszukujących czegoś "szybkiego" do przeczytania, ale także i czytelników pragnących lektury, którą pochłania się z wypiekami na twarzy. Nic więc dziwnego, że wyczekiwałam premiery kontynuacji o podtytule: "Niebo w ogniu". I gdy już pozachwycałam się piękną okładką... przepadłam. O wiele lepsza niż pierwszy tom, wręcz naładowana emocjami, przez co nie sposób się od niej oderwać.

W poprzedniej części grupka nastolatków i dzieci ukryła się w supermarkecie. Sklep ten służył im za schronienie przed serią katastrof, z której każda kolejna jest coraz gorsza. Chemikalia w powietrzu zagrażają ludziom - inna grupa krwi oznacza inne zagrożenie. Kilku z naszych bohaterów postanawia wyruszyć na lotnisko do Denver, gdzie mają otrzymać pomoc. Nie wszyscy jednak to robią, a niektórzy zostają w supermarkecie, ponieważ mają "najgorszą" grupę krwi, która zmienia ich w potwory. To jednak nie wszystkie niebezpieczeństwa, które na nich czyhają...

Od początku skojarzyłam trochę tę serię z "Gone" Michaela Granta, którą po prostu uwielbiam. Niestety, cykl ten już jest za mną i od pory ukończenia ostatniego tomu nie znalazłam żadnej innej książki, która wypełniła by mi tą pozostałą pustkę. Do momentu, gdy sięgnęłam po "Monument 14". Niesamowicie mi się ten cykl spodobał i choć roztacza wokół siebie ten sam niepokojący klimat, co powieści Granta - musicie wiedzieć, że absolutnie nie są to takie same historie! Łączy je ten sam klimat, ale inna fabuła, inni bohaterowie, inne wszystko. Całość jest po prostu dopracowana i świetnie skrojona, a wszystkie wątki łączą się w spójną opowieść.

Najlepsze jest to, iż Emmy Laybourne w swojej serii nie zawarła żadnych bohaterów będących wampirami, czy wilkołakami, których obecnie jest wiele. Na całe szczęście autorka najwyraźniej postanowiła trzymać się z daleka od nadnaturalnych istot i stworzyć coś o wiele bardziej zatrważającego i mrocznego. Wykreowała ona o wiele lepszy świat, bo taki, który ma realną szansę zaistnieć. Kto wie, może i nas mogłoby coś takiego spotkać? Katastroficzne burze, tsunami, wydostanie się na zewnątrz broni chemicznej. Pisarka snuje swoją postapokaliptyczną wizję w diabelsko dobrym stylu, tak dobrym, że czasami naprawdę ciężko uwierzyć, iż nie jest ona prawdziwa.

W "Monumencie. 14. Niebo w ogniu" narracja toczy się dwutorowo. Z punktu obu braci: Deana, który nadal przebywa w sklepie, oraz Alexa, który jest w drodze do Denver. Bardzo się cieszę, iż Emmy Laybourne zdecydowała się na właśnie taki zabieg, bo dzięki niemu sequel zyskał jeszcze więcej w moich oczach. Gdy skończyłam czytać pierwszą część, martwiłam się nieco o to, jak pisarka zaplanowała dalszą część swojej historii. Obawiałam się, że nie da rady pociągnąć fabuły, która choć pomysłowa, może być ciężka do zrealizowania. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne - Laybourne udźwignęła ciężar swojej wyobraźni w wyśmienitym stylu.

Często bywa tak, że te "środkowe" książki są tymi najsłabszymi. Ta taka nie jest ani trochę! Jest nawet lepsza niż pierwszy tom. "Monument 14. Niebo w ogniu" to wymarzona kontynuacja dla każdego czytelnika. Sequel wzbudził we mnie wiele emocji, począwszy od szoku, a skończywszy na zdziwieniu i gorącemu kibicowania bohaterom, których pokochałam. Niedługo premiera "Wściekłego wiatru" i już nie mogę się doczekać, gdy trzecia część będzie w moich rękach! Wielbiciele dobrych powieści młodzieżowych na pewno nie będą się nudzić przy tak dobrej serii - emocjonująca lektura gwarantowana!
"Zasłużyliśmy na happy end. Wszyscy. I wierzę, że on kiedyś nastąpi. Tylko nie wiem kiedy."
Moja ocena: 9/10

WYZWANIA: CZYTAM FANTASTYKĘ 2014.