Autor: Stephenie Meyer
Tytuł: Intruz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 560
Moja ocena: 10/10
Przyszłość. Nasz
świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz
umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie
jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o
imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów
prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz
to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na
pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i
zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce
Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na
poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.
Ziemię opanowały tajemnicze istoty z kosmosu. Stopniowo zaczęły one zasiedlać nową planetę, powodując tym samym wyginięcie ludzi. Dusze są wszczepiane do organizmu człowieka, tym samym mają kontrolę nad nowym ciałem, wolą i umysłem. Jednak istnieje grupa ocalałych w świecie, gdzie niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, gotowe zaatakować...
Melanie
Stryder jest jedną z ostatnich żyjących ludzkich istot, której ciało i
myśli nadal pozostają j e j. Zmienia się to jednak, gdy zostaje
schwytana przez Łowców. W akcie desperacji próbuje się zabić, licząc na
rychłą śmierć, która uwolni ją od niewoli życia w ciele, którego nie
mogłaby już kontrolować. Mimo usilnych starań, samobójcza próba kończy
się fiaskiem, bowiem Uzdrowicielowi udaje się uleczyć dziewczynę i
wszczepić jej duszę o imieniu Wagabunda. Jednak odważna rebeliantka nie
jest zwyczajna. Dzięki swojej nieustępliwości nie znika nieodwracalnie.
Mimo to z czasem przekonuje się, że są gorsze rzeczy, niż bycie
uwięzionym we własnym ciele...
Jedna z głównych bohaterek, Melanie Stryder za wszelką cenę stara się przekonać duszę wszczepioną w siebie, Wagabundę, aby ta jej pomogła. Aby odnalazła jej brata i miłość. Bombarduje ją swoimi wspomnieniami, aby wzbudzić w niej współczucie, aż w końcu delikatna istota ulega jej namowom. Ich podróż okazuje się niebezpieczna, bowiem nikt z obozu ludzi, którzy przetrwali nie ufa przybyszowi z kosmosu. Czy Wandzie uda się zdobyć zaufanie rebeliantów?
"Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki,
jaką jest miłość.
Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu?
Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia?
Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe
trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja
też ich nie znam.
Miłość po prostu jest, albo jej nie ma."
Wstęp nie był zbyt zachęcający. Zaczęłam wątpić w dobre recenzje, bo w końcu co się podoba większości, nie znaczy wcale, że spodoba się i mnie. Cieszę się, że nie porzuciłam czytania tej książki. "Intruzowi" po prostu trzeba dać czasu, aby akcja stopniowo się rozwijała i zmierzała w coraz lepszym, przyszłościowym kierunku. To wbrew pozorom nie jest tania miłosna opowiastka. To smutne, ale większość osób ocenia ją przez pryzmat "Zmierzchu". Warto jednak pamiętać, że oba utwory reprezentują inne, odmienne gatunki i nie należy ich ze sobą razem zestawiać.
"Nie obchodzi mnie ta twarz, tylko jej wyraz. Nie obchodzi mnie ten
głos, tylko to, co mówisz. Nie obchodzi mnie to, jak w tym ciele
wyglądasz, tylko co nim robisz. Ty jesteś piękna."
Postacie wykreowane przez Stephenie Meyer są niezwykle wyraziste i ciekawie nakreślone. Autorka zestawiła ze sobą dwie całkowicie różne od siebie osobowości, które stanowiły rażący kontrast. Melanie to odważna, silna dziewczyna, a Wanda to współczująca i delikatna dusza. Obie skradły moją sympatię, a ich dialogi były niewymuszone, czytało się je bardzo przyjemnie. Również Jaredowi i Ianowi nie da się odmówić polotu, oboje są interesującymi charakterami. I chyba jednoznacznie stwierdzić nie mogę, który z nich bardziej przypadł mi do gustu. Tak jak i dwie różne główne bohaterki, tak i odmienne są ich miłości.
"Intruz" to ciekawe połączenie science-fiction i romansu. Autorka ma lekki i przystępny styl pisania, który sprawia, że książkę pomimo dużej objętości czyta się bardzo szybko. Jest to przede wszystkim ujmująca historia w interesującej oprawie. To wspaniała opowieść o ludzkich problemach i miłości. To lektura nietuzinkowa i emocjonalna, która zapada głęboko w pamięć na
długo po jej przeczytaniu. Serdecznie polecam!
Wyzwania, w których recenzja bierze udział: