my heaven of books

piątek, 31 maja 2013

Podsumowanie maja 2013

I nadeszło kolejne podsumowanie. Sama chwilami nie mogę uwierzyć jak ten czas leci. A wydaje się, że całkiem niedawno, bo w grudniu założyłam bloga. :) Dla przypomnienia podsumowanie kwietnia znajdziecie TUTAJ.

http://data.whicdn.com/images/57007548/f04897ad09761d0da9e8cae2b2ce34b2_0_61_large.jpg
Podsumowanie:
Ilość przeczytanych książek: 11
Liczba przeczytanych stron: 3564
Średnia stron dziennie: 114
Liczba opublikowanych postów: 16
Liczba opublikowanych recenzji: 11
Książki przeczytane w ramach wyzwań: 5
Najgorszą książką okazała się: Agnieszka Chęćka - "Pustka Pandory"
Najlepszymi książkami okazały się: Douglas Preston, Lincoln Child - "Trup Gideona" i Stephenie Meyer - "Intruz"

Listę przeczytanych książek znajdziecie TUTAJ.

A jak u Was prezentują się wyniki? 

Kochani, przypominam Wam jeszcze o konkursie, zgłaszać można się do 15 czerwca!
 


poniedziałek, 27 maja 2013

(65). Stephenie Meyer - Intruz

    
 
 Autor: Stephenie Meyer
Tytuł: Intruz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 560 
Moja ocena: 10/10

Przyszłość. Nasz świat opanował niewidzialny wróg. Najeźdźcy przejęli ludzkie ciała oraz umysły i wiodą w nich na pozór niezmienione życie. W ciele Melanie jednej z ostatnich dzikich istot ludzkich zostaje umieszczona dusza o imieniu Wagabunda. Wertuje ona myśli Melanie w poszukiwaniu śladów prowadzących do reszty rebeliantów. Tymczasem Melanie podsuwa jej coraz to nowe wspomnienia ukochanego mężczyzny, Jareda, który ukrywa się na pustyni. Wagabunda nie potrafi oddzielić swoich uczuć od pragnień ciała i zaczyna tęsknić za mężczyzną, którego miała pomóc schwytać. Wkrótce Wagabunda i Melanie stają się mimowolnymi sojuszniczkami i wyruszają na poszukiwanie człowieka, bez którego nie mogą żyć.

Ziemię opanowały tajemnicze istoty z kosmosu. Stopniowo zaczęły one zasiedlać nową planetę, powodując tym samym wyginięcie ludzi. Dusze są wszczepiane do organizmu człowieka, tym samym mają kontrolę nad nowym ciałem, wolą i umysłem. Jednak istnieje grupa ocalałych w świecie, gdzie niebezpieczeństwo czai się za każdym rogiem, gotowe zaatakować...

Melanie Stryder jest jedną z ostatnich żyjących ludzkich istot, której ciało i myśli nadal pozostają j e j. Zmienia się to jednak, gdy zostaje schwytana przez Łowców. W akcie desperacji próbuje się zabić, licząc na rychłą śmierć, która uwolni ją od niewoli życia w ciele, którego nie mogłaby już kontrolować. Mimo usilnych starań, samobójcza próba kończy się fiaskiem, bowiem Uzdrowicielowi udaje się uleczyć dziewczynę i wszczepić jej duszę o imieniu Wagabunda. Jednak odważna rebeliantka nie jest zwyczajna. Dzięki swojej nieustępliwości nie znika nieodwracalnie. Mimo to z czasem przekonuje się, że są gorsze rzeczy, niż bycie uwięzionym we własnym ciele...

Jedna z głównych bohaterek, Melanie Stryder za wszelką cenę stara się przekonać duszę wszczepioną w siebie, Wagabundę, aby ta jej pomogła. Aby odnalazła jej brata i miłość. Bombarduje ją swoimi wspomnieniami, aby wzbudzić w niej współczucie, aż w końcu delikatna istota ulega jej namowom. Ich podróż okazuje się niebezpieczna, bowiem nikt z obozu ludzi, którzy przetrwali nie ufa przybyszowi z kosmosu. Czy Wandzie uda się zdobyć zaufanie rebeliantów?
"Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest, albo jej nie ma."
Wstęp nie był zbyt zachęcający. Zaczęłam wątpić w dobre recenzje, bo w końcu co się podoba większości, nie znaczy wcale, że spodoba się i mnie. Cieszę się, że nie porzuciłam czytania tej książki. "Intruzowi" po prostu trzeba dać czasu, aby akcja stopniowo się rozwijała i zmierzała w coraz lepszym, przyszłościowym kierunku. To wbrew pozorom nie jest tania miłosna opowiastka. To smutne, ale większość osób ocenia ją przez pryzmat "Zmierzchu". Warto jednak pamiętać, że oba utwory reprezentują inne, odmienne gatunki i nie należy ich ze sobą razem zestawiać.
"Nie obchodzi mnie ta twarz, tylko jej wyraz. Nie obchodzi mnie ten głos, tylko to, co mówisz. Nie obchodzi mnie to, jak w tym ciele wyglądasz, tylko co nim robisz. Ty jesteś piękna."
Postacie wykreowane przez Stephenie Meyer są niezwykle wyraziste i ciekawie nakreślone. Autorka zestawiła ze sobą dwie całkowicie różne od siebie osobowości, które stanowiły rażący kontrast. Melanie to odważna, silna dziewczyna, a Wanda to współczująca i delikatna dusza. Obie skradły moją sympatię, a ich dialogi były niewymuszone, czytało się je bardzo przyjemnie. Również Jaredowi i Ianowi nie da się odmówić polotu, oboje są interesującymi charakterami. I chyba jednoznacznie stwierdzić nie mogę, który z nich bardziej przypadł mi do gustu. Tak jak i dwie różne główne bohaterki, tak i odmienne są ich miłości.

"Intruz" to ciekawe połączenie science-fiction i romansu. Autorka ma lekki i przystępny styl pisania, który sprawia, że książkę pomimo dużej objętości czyta się bardzo szybko. Jest to przede wszystkim ujmująca historia w interesującej oprawie. To wspaniała opowieść o ludzkich problemach i miłości. To lektura nietuzinkowa i emocjonalna, która zapada głęboko w pamięć na długo po jej przeczytaniu. Serdecznie polecam!

Wyzwania, w których recenzja bierze udział:

czwartek, 23 maja 2013

(64). Douglas Preston, Lincoln Child - Trup Gideona



Autor: Douglas Preston, Lincoln Child
Tytuł: Trup Gideona
Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 540
Moja ocena: 9/10

Naukowiec specjalizujący się w badaniach nad bronią nuklearną popada w szaleństwo: terroryzuje bronią i przetrzymuje w charakterze zakładników Bogu ducha winną rodzinę z Queensu. Stawia tym samym na nogi wszystkie służby policyjne i doprowadza do wielogodzinnego impasu.

Pióropusz radioaktywnych cząstek nad jedną z dzielnic Nowego Jorku prowadzi śledczych do opuszczonego magazynu kolejowego, gdzie najprawdopodobniej ktoś niedawno konstruował bombę atomową. Dalsza analiza dowodów wskazuje, że najprawdopodobniej dojdzie do niewyobrażalnego: za dziesięć dni w rezultacie nuklearnego ataku terrorystycznego Nowy Jork wyparuje z powierzchni Ziemi.

Tylko dziesięć dni. W tym krótkim czasie Gideon Crew podąża tropem tajemniczej komórki terrorystycznej od przedmieść Nowego Jorku po górzyste bezludzia Nowego Meksyku i przy okazji odkrywa, że koniec może być o wiele straszniejszy niż archetypiczny Armagedon.

  

Gideon Crew to osoba intrygująca i ciekawa, a wszystko to przez doświadczenie, które ukształtowało jego psychikę. Jako dwunastolatek był świadkiem śmierci swojego ojca, którzy został zastrzelony przez FBI. Od tamtej chwili jego życie powoli wydawało się chylić ku upadkowi, kiedy to zrozpaczona matka nie interesowała się losem swojego syna. Chłopak od najmłodszych lat kradł, czując wtedy przypływ dreszczyku emocji. Wszystko niespodziewanie zmienia swój bieg, kiedy to Gideon dowiaduje się, że jego ojciec nie popełnił zbrodni, o którą go oskarżono. Nie był winien katastrofy kryptologicznej. Padł on ofiarą perfidnej intrygi i został kozłem ofiarnym. Gideonem ta wiadomość wstrząsnęła, postawił on sobie za cel znalezienie dowodów, które oczyszczą dobre imię jego rodzica. Rozpoczął studia, obronił doktorat z fizyki, cechująca go nieustępliwość sprawiła, że udało mu się zebrać potrzebne informacje, a także samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość.

Przypadkiem bohater dowiaduje się, że cierpi na śmiertelną chorobę i pozostał mu tylko rok życia... Wciąż jednak jego geniusz jest znany i szanowany. Zostaje zaangażowany jako tajny agent w misję, podczas której ma przemówić do rozsądku swojemu dawnemu przyjacielowi - Reedowi Chalkerowi. Mężczyzna wierzy, że został napromieniowany i przetrzymuje jako zakładników czteroosobową rodzinę z Queensu. Wszyscy są przekonani, że rzekomy Reed zwyczajnie stracił zdrowy rozsądek. Okazuje się jednak, że naprawdę był napromieniowany, a dowody wskazują na to, że za dziesięć dni zostanie uruchomiona bomba atomowa. Gideon wraz z agentem Stonem Fordycem muszą stawić czoła temu zadaniowi. Rozpoczynają śledztwo i zbieranie potrzebnych dowodów, chcąc powstrzymać nieuchronnie zbliżającą się tragedię. Od tego zależą losy całej ludzkości. Czy uda im się powstrzymać zagładę?
 "I ten gest oraz serdeczne słowa w połączeniu ze stresem, oszołomieniem i wewnętrznym poczuciem samotności całkowicie rozkleiły Gideona."
Gideon to bohater niezwykle błyskotliwy, inteligentny, a przy tym interesujący, nienużący. Jest to ciekawie nakreślona postać, z przypisanym życiorysem i bagażem ciężkich doświadczeń. Właśnie przez ten pryzmat nie da się go nie polubić, bowiem wzbudza on same pozytywne emocje. Jedną z nich jest współczucie. Przeszedł przez piekło, z pewnością osoba słabsza psychicznie by tego nie wytrzymała. On jednak poradził sobie, a to wydarzenie w znacznym stopniu ukształtowało jego psychikę i izolację, w której żył, bowiem rzadko zawierał jakiekolwiek głębsze relacje.

W książce Douglasa Prestona  i Lincolna Childa nie brak także uwielbianych przeze mnie suspensów. W tej lekturze było wiele momentów, podczas których wręcz nie mogłam przestać czytać, kiedy nagle... autorzy opisywali wydarzenia z perspektywy innego bohatera. Oczywiście chwilami bywało to irytujące, bowiem byłam bardzo ciekawa jak potoczy się dalej akcja, a dostawałam coś, na czym do końca nie mogłam się skupić, bo brzmiało we mnie echo poprzednich stron. Mimo to jest to zabieg ciekawy, dzięki któremu czytelnik jeszcze bardziej wciąga się w ten utwór!

"Trup Gideona" to moje pierwsze spotkanie z kryminałem i jak najbardziej mogę je zaliczyć do udanych! Byłam pełna obaw sięgając po tę książkę. Sceptycznie podchodziłam do faktu, że została ona napisana przez dwóch autorów, bowiem obawiałam się istotnych różnić w stylu pisania, co nie pozwoliłoby czytelnikowi na "wdrożenie się" w akcję. Wcale jednak tak nie było.
 "Życie każdego człowieka jest krótkim antraktem."
Nigdy nie sądziłam, że kryminały to gatunek, w którym się odnajdę. A jednak! "Trup Gideona" to świetnie napisana książka, podczas czytania której czytelnikowi nieodłącznie towarzyszy napięcie. Czyta się ją jednym tchem, dzięki krótkim i treściwym rozdziałom. Polecam ją serdecznie osobom, których ciekawi taki gatunek, ale także i takim laikom w tym temacie jak ja.