my heaven of books

sobota, 20 lutego 2016

Stos #1/2016

I oto nadszedł ten wielki moment, gdy ukaże się pierwszy stos w 2016 roku. Wprawdzie grubo nie w porę, ale szczerze mówiąc to myślałam, że już nigdy się nie zmobilizuję, żeby go opublikować. A więc to dzieła (w końcu)!:D

Od lewej strony książki z biblioteki:

1. Lauren Oliver - "Pandemonium".
2. Ilona Andrews - "Magia kąsa".
3. Jenny Han - "Tego lata stałam się piękna".
4. Ann Brashares - "Nigdy i na zawsze".
5. K.A Tucker - "Cztery sekundy do stracenia".

Książki od wydawnictw:

6. Ann Brashares - "Tu i teraz".
7. C.C Hunter - "Wieczna".
8. Ernest Cline - "Armada".
9. Katie Alender - "Złe dziewczyny nie umierają".
10. Suzanne Young - "Kuracja samobójców".
11. Anna Todd - "After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem".
12. Paula Hawkins - "Dziewczyna z pociągu".
13. Lisa Currie - "Ja, Ty, My. Książka wspólnych zapisków".

Coś Was szczególnie zainteresowało? :)

Katie Alender - Złe dziewczyny nie umierają

Autor: Katie Alender Tytuł: Złe dziewczyny nie umierają Wydawnictwo: Feeria Young Liczba stron: 355

Alexis, główna bohaterka książki "Złe dziewczyny nie umierają" trzyma się na uboczu, nie zawierając z nikim głębszych przyjaźni. Jej prawdziwą pasją i czymś, co kompletnie ją pochłania jest fotografia. Młodsza siostra dziewczyny, trzynastoletnia Kasey również zdecydowanie należy do specyficznych osób, bowiem uwielbia... lalki. Dosłownie. Kolekcjonuje je, a każdy skrawek jej pokoju jest nimi wypełniony. Jednak pewnego dnia zachowanie Kasey staje się coraz dziwniejsze, nawet jak na nią. A Alexis zaczyna podejrzewać, że coś mocno nie tak się dzieje z jej młodszą siostrą...

To, co zdecydowanie jest najlepsze w tej powieści to jej nietuzinkowa i oryginalna fabuła. Wprost uwielbiam sięgać po tytuły, które swoim opisem oferują mi coś, czego nie miałam okazji jeszcze przeczytać. W tej książce króluje motyw opętania i powiedzmy, iż czarnoksięstwa. Bardzo, bardzo mi się on spodobał, ale jeszcze bardziej jego wykonanie. O tym jednak za chwilę. Jak dokładnie o tym pomyślę, to nie przypominam sobie, żebym miała okazję przeczytać cokolwiek, co by poruszało jeden z tych motywów, tym samym "Złe dziewczyny nie umierają" zaciekawiły mnie już od razu, jak zapewne każdego innego czytelnika. Intrygujący tytuł, piękna okładka i fascynujący opis - jak wiemy, one kuszą, ale to treść zatrzymuje czytelnika na dłużej. I sprawia, iż zakochuje się on w czytanym tekście. I właśnie tak miało to miejsce ze mną.

Katie Alender, choć pisze w lekki sposób - ponieważ swoją powieść kieruje do młodzieży - to wciąż udało jej się w wielu momentach wywołać u mnie autentyczne uczucie strachu. Nieraz odczuwałam zaintrygowanie i ciekawość - co się dalej wydarzy, po prostu muszę wiedzieć! W efekcie, gdy tylko zaczęłam czytać "Złe dziewczyny nie umierają", to skończyłam ją już za za drugim podejściem. Odnośnie emocji - w tego rodzaju literaturze mają one szczególne znaczenie, ponieważ ta książka to taka kombinacja fantastyki, romansu i horroru. Gdy czytałam o dziwnie błyszczących się oczach Kasey, nie wiedziałam czego się spodziewać i serce zaczynało mi bić trochę za szybko. Uwielbiam ten moment, gdy jakaś książka zaczyna mnie fascynować i ciekawić na tyle, iż wywołuje wiele uczuć i sprawia, że wprost nie mogę oderwać się od lektury. To zdecydowanie najlepszy moment w czytaniu. Gdy czytelnik zaczyna się orientować, że ta oto książka jest idealna dla niego i dzięki niej spędzi miły wieczór w kompletnie innej rzeczywistości.

"Złe dziewczyny nie umierają" to świetna kombinacja fantastyki i horroru, która zapewne spodoba się fanom tych gatunków, choć również nie należy przesadzać, w końcu nie jest to AŻ tak przerażająca powieść. Jednak nie mogę jej odmówić bohaterów, z którymi można się utożsamić. Ja zapałałam wielką sympatią do Alexis, może przez wzgląd na to, iż jest ona prawie równie specyficzną osobą co ja. No po prostu nie mogłam jej nie polubić! Jestem pewna, że każdy czytelnik znajdzie jakąś postać, z którą połączy go nić porozumienia.

Czy polecam? Tak, jeśli szukacie lekkiej, a jednocześnie absorbującej lektury na maksymalnie trzy wieczory. "Złe dziewczyny nie umierają" to nie tylko dobry tytuł i ładnie wyglądająca okładka - to także treść, której niczego nie brakuje. Dynamiczna i wartka akcja gwarantują świetną rozrywkę na kilka godzin. Polecam!
Moja ocena: 7/10

piątek, 12 lutego 2016

Ann Brashares - Tu i teraz

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/272000/272588/429820-352x500.jpg?_ga=1.196216296.590748876.1450204360
Autor: Ann Brashares Tytuł: Tu i teraz Wydawnictwo: GW Foksal Liczba stron: 238

Szesnastoletnia Prenna James na pozór może wydawać się całkiem zwyczajną nastolatką. Jednak to tylko pozory. Dziewczyna tak naprawdę pochodzi z końca XXI wieku. Wraz ze swoją rodziną oraz innymi ludźmi urodzonymi w tamtym czasie, co ona, została zmuszona do ucieczki w przeszłość, do roku 2010. To wszystko przez pandemię przenoszoną przez komary, która zabiła miliony ludzi na całym świecie.

Główna bohaterka zważywszy na to, skąd pochodzi, skrzętnie musi strzec swojej tajemnicy przed tubylcami. Musi przestrzegać rygorystycznych zasad, żeby ukryć swoje pochodzenie. I wydawałoby się, że idzie jej świetnie. Jest jednak pewien chłopak, Ethan Jarves, który sprawia, iż Prenna wątpi w słuszność wyznaczonych zasad...

Gdy tylko miałam w swoich dłoniach "Tu i teraz" wiedziałam, że jest to książka dla mnie. Nie ma nic, co bym bardziej uwielbiała od dobrej fantastyki, a w szczególności dystopii. Pomysł Ann Brashares wybija się na tle podobnych powieści, których grupą docelową jest głównie młodzież. To wszystko zasługa tego, iż autorka do swojego dzieła wmieszała wizję futurystyczną, co nie ukrywam - okazało się dla mnie zdecydowanie najciekawszym aspektem całej historii. Prenna nie dość, że nie jest irytującą główną bohaterką (co niestety w młodzieżowych książkach zdarza się nagminnie), to jeszcze pochodzi z dalekiej przyszłości.

Ann Brashares ma interesujący sposób pisania. Jej warsztat pisarski zdecydowanie przypadnie do gustu czytelnikom, którzy tak jak ja, cenią sobie literaturę, w czasie czytania której czas wydaje nie mieć się żadnego znaczenia. Ta autorka pisze lekko, sprawnie, a jednocześnie w "Tu i teraz" nie brakuje opisów pobudzających wyobraźnię. Właśnie głównie ze względu na styl napisania tej powieści, dosłownie po prostu nie mogłam się od niej oderwać. 

"Tu i teraz" ma dopracowaną fabułę, lekki styl napisania, a także i bohaterów, którym udało się zaskarbić moją sympatię, co wręcz pozorom nie jest to najłatwiejsze zadanie. Owszem, lubię czytać młodzieżowe książki, ponieważ mają one do siebie to, że przy nich całkowicie się zatracam, tracę poczucie czasu i zapominam o otaczającej mnie rzeczywistości. Jednocześnie jednak zazwyczaj mają jeszcze niemiły dodatek - irytujące osobowości, w szczególności zazwyczaj głównych protagonistów, w tym wypadku protagonistkę. Całe szczęście - ogromnie polubiłam Prennę. Jej odwagę, gotowość do poświęceń i stawania czoła temu, czego się boi. Właśnie to robiła - choć odczuwała strach, wciąż pięła do swojego celu, ponieważ wiedziała, że robi to dla wyższego dobra. Ethan zresztą nie pozostał jej dłużny, jak na swój wiek wykazał się godną podziwu odwagą. Ann Brashares stworzyła tak heroiczne persony jednocześnie zbyt karykaturalnego efektu końcowego. Prenna i Ethan tworzą dobry i zgrany duet, a ich odwaga wydaje się całkowicie naturalna, jest po prostu częścią tego, kim są.

"Tu i teraz" to świetny pomysł na spędzenie jednego lub dwóch wieczorów dla czytelników, którzy lubują się w fantastyce, ale także i dla tych, którym wydaje się, że za nią nie przepadają. Ciekawy pomysł z wykorzystanym potencjałem, wartka i dynamiczna akcja oraz ciekawie wykreowani bohaterowie gwarantują świetną rozrywkę na kilka godzin. Polecam!
Moja ocena: 7/10