my heaven of books

czwartek, 4 lipca 2013

(79). Agnieszka Lingas-Łoniewska - W szpilkach od Manolo

 
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska
Tytuł: W szpilkach od Manolo
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 236
Moja ocena: 8/10
Liliana ma trzydzieści pięć lat, kocha koty, wysokie szpilki i swoje auto. Posiada także kilka niegroźnych obsesji i bardzo wybujałą wyobraźnię. Pracuje w korporacji, ale ma dość wyścigu szczurów. Gdy pewien denerwujący przystojniak zajmuje jej miejsce parkingowe, Lilka nie zdaje sobie sprawy, że już wkrótce znajdzie się na celowniku. Tajemniczego Michała, irytującego Sekuli, a także pewnego socjopaty, który bardzo nie lubi pyskatych „młodych gniewnych”. Tajemnicze kartki z numerkami, porwania, szalone przyjaciółki, pragnąca zięcia Mamulka, znienawidzone korpo i… gorrrący romans.
Agnieszka Lingas-Łoniewska to jedna z najbardziej popularnych polskich pisarek. Oprócz pisania prowadzi także bloga z recenzjami książek. "W szpilkach od Manolo" nie jest pierwszym moim spotkaniem z twórczością tej autorki, wcześniej bowiem miałam okazję przeczytać "W zapomnieniu", lektura ta średnio przypadła mi do gustu.

Liliana ma trzydzieści pięć lat, stałą pracę, cięty język, nie ma jednak... faceta. Kobieta nie ulega usilnym próbom zeswatania jej przez mamulkę. Lilka ma swoje koty i książki, i uważa, że nie potrzebuje niczego więcej do szczęścia. Nie ma pojęcia, jak się myli, bo pewnego dnia w firmie, w której pracuje pojawia się nowy dyrektor - Michał Maliszewski. Mężczyzna od razu przyciąga jej wzrok, w końcu jest na czym oko zawiesić. Okazuje się, że ona też nie jest mu obojętna.
A Lejdi, szefowa Liliany także zainteresowała się Michałem, no i jest jeszcze ten Rafał Sekulski i jego dziwne zachowanie...
Lilka jednak wie jedno - czuje niesamowite przyciąganie do Michała. Skrycie boi się jednak mu zaufać, bowiem przeszłość nawiedza ją nieubłaganie...
Liliana to bohaterka, która wzbudza same pozytywne uczucia! Silna, niezależna i sypiąca sarkazmami jak z rękawa. Idealna! Ciekawi i bawi, a także zaskarbia sobie sympatię czytelnika. Ja już podczas czytania pierwszych stron "W szpilkach od Manolo", wiedziałam, że ta książka okaże się niesamowicie przyjemną przygodą!
Agnieszka Lingas-Łoniewska ma niezwykle interesujący styl pisania, nie da się odmówić jej charyzmy i umiejętnego nakreślania postaci. Pióro tej autorki jest bardzo przyjemne w odbiorze, co w połączeniu z wartką i szybko postępującą akcją sprawia, że "W szpilkach od Manolo" czyta się błyskawicznie.

Także fani kryminałów znajdą coś tutaj dla siebie. Wątek ten może nie jest wysunięty na główny plan, ale wciąż prezentuje się ciekawie i intrygująco. Praktycznie od samego początku zakończenie wydawało mi się przewidywalne, a jednak! Agnieszka Lingas-Łoniewska skutecznie mnie zaskoczyła!
Warto też dodać, że " W szpilkach od Manolo" jest świetną komedią! Humor wręcz przebija się ze stron tej książki, nieraz sprawiał, że na mojej twarzy pojawiał się niekontrolowany uśmiech.
"Ale tutaj nie mogłam kreować fabuły, teraz tworzyła się sama, tworzyła ją ta chwila, ten moment." 
"W szpilkach od Manolo" to idealna lektura na lato. To niezobowiązująca i lekka książka, którą pochłania się w ekspresowym tempie. Autorka dała pokaz swoim umiejętnościom pisarskim, bowiem ciekawie połączyła romans, komedię i kryminał. Serdecznie polecam, nie zawiedziecie się!


Kochani, zachęcam Was jeszcze do polubienia STRONY BLOGA NA FACEBOOKU, żebyście byli na bieżąco z tym, co się dzieje w moim małym światku. :)
 

wtorek, 2 lipca 2013

(78). Piotr Kołodziejczak - Kobieta niespodzianka



Autor: Piotr Kołodziejczak
Tytuł: Kobieta niespodzianka
Wydawnictwo: Borgis
Liczba stron: 192
Moja ocena: 4/10
Kiedy osiągamy wiek dojrzały, zaczynamy żyć w przeświadczeniu, iż największe emocje mamy już poza sobą. Przeważnie liczy się tylko rodzina i praca. Kolejne dni, tygodnie, miesiące oraz lata zaczynają być do siebie podobne.

Z tej książki dowiadujemy się, że nigdy nie można wykluczyć, iż nasze monotonne życie pewnego dnia zostanie przewrócone do góry nogami. A kiedy takie rzeczy się dzieją, to musi w tym maczać palce kobieta.

Jak to możliwe, że jedna kobieta tak po prostu może całkiem odmienić życie wielu osób naraz?

 
"Kobieta niespodzianka" to moje drugie już spotkanie z twórczością Piotra Kołodziejczaka. Jego pierwsza przeczytana przeze mnie książka "Puść już mnie" okazała się całkiem przyjemna, ale również mocno przeciętna. Kiedy przypadkiem zawędrowało do mnie kolejne dzieło tego pisarza, odkładałam jego przeczytanie, w końcu jednak postanowiłam dać tej lekturze szansę.

"Kobieta niespodzianka" opowiada o zwyczajnej, czteroosobowej rodzinie, takiej w jakiej może jesteśmy sami albo nasi sąsiedzi. Magda i Andrzej są ze sobą trzydzieści udanych lat. Poznali się na wakacjach i pomimo krótkiego stażu ich znajomości pobrali się, gdy Magda zaszła w ciążę. Mają dwójkę dzieci: siedemnastoletniego Romka i starszą córkę Basię. Wiodą spokojne i stateczne życie. Pewnego dnia rodzinna sielanka zostaje jednak przerwana...

W życiu Andrzeja zjawia się dziewczyna imieniem Marta. Mężczyzna zaczął się przy niej zachowywać jakby całkowicie zapomniał o udanym dotąd małżeństwie i wspaniałych dzieciach. Przy młodej kobiecie czuje się wręcz jakby odzyskał młodość. Marta jednak skrywa pewne tajemnice...

"Kobieta niespodzianka" to naprawdę ciężka do sprecyzowania książka. Niby przyjemnie i szybko się ją czyta, ale niekiedy pomysły lub refleksje autora wydają się niemal absurdalne. Piotr Kołodziejczak usilnie starał się do swojego dzieła wpleść element humorystyczny i rozbudowane przemyślenia, niestety, ale nie wyszło z tego nic dobrego, ba, wręcz zaczęło mnie odstraszać i zniechęcać. Dialogi również pozostawiały wiele do życzenia, w większości były po prostu sztuczne i nieciekawe. Fabuła została dziwnie skonstruowana; niby wszystko zmierza do wyjaśnienia zagadki, kim jest Marta, ale pojawia się też wątek dotyczący pracy Basi. Odniosłam wrażenie, że spełniał on raczej funkcję "zapychacza" i zdecydowanie nie przypadł mi do gustu.

W "Kobiecie niespodziance" pojawia się również Ewelina, która prowadzi swoją własną firmę i cechuje ją niezwykła niechęć do płci przeciwnej. No właśnie, ale to już było! Bohaterkę tę bowiem poznałam w książce "Puść już mnie", okazała się ona dosłownie taka sama, jaka była wcześniej i nic interesującego do całej fabuły nie wniosła.

Pióro Piotra Kołodziejczaka jest proste i łatwe w odbiorze. Czy przyjemne? Śmiem stwierdzić, że to indywidualna kwestia. Mnie raczej średnio przypadło ono do gustu.

"Kobieta niespodzianka" to książka, którą ze względu na małą objętość czyta się bardzo szybko. Niestety, ale zabrakło w niej charyzmy i ciekawszej akcji. Jeśli jednak ktoś chce sięgnąć po coś niezobowiązującego, to warto sięgnąć po książki Piotra Kołodziejczaka.

poniedziałek, 1 lipca 2013

(77). Daniela Sacerdoti - Wizje


Autor: Daniela Sacerdoti
Tytuł: Wizje
Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 373
Moja ocena: 8/10
Siedemnastoletnia Sara Midnight nigdy nie miała normalnego życia. Z pozoru to zwyczajna nastolatka, która w głębi serca skrywa niebywały sekret. Jej rodzice byli łowcami demonów i należeli do klanu Tajnych Rodzin, który poprzysiągł chronić świat. Po niewyjaśnionej śmierci rodziców życie Sary legło w gruzach. Pomimo trudności dziewczyna musi wziąć się w garść i, choć brakuje jej przygotowania, zacząć walczyć.
Trafia do świata pełnego niebezpieczeństw. Widzi rzeczy, których istnienia nigdy by nie podejrzewała. W dodatku nie wiadomo skąd, pojawia się jej dawno niewidziany kuzyn. Przychodzi do niej w chwili, gdy jest najbardziej potrzebny, i oświadcza, że chce jej pomóc. Tymczasem Sara nie wie już, komu ufać. Nie wie też, czy pożyje wystarczająco długo, aby misję rodziców doprowadzić do końca.
Poznaj świat, w którym czyhają demony, gdzie śmierć nie przebiera w środkach…
Demony istnieją. Normalni ludzie nie mają o nich pojęcia, a ich ochroną zajmuje się stowarzyszenie Tajnych Rodzin, które utrzymuje wszystko w tajemnicy.

Sara Midnight zawsze wiedziała, co jej rodzice robią po zmroku. Sprzeciwiała się, gdy nie chcieli jej niczego nauczyć, zbywając ją lakonicznym stwierdzeniem "masz jeszcze czas". Jednak czas się skończył, gdy umarli, a ona oprócz swojej magicznej mocy - czarnej wody, nie umiała walczyć, bowiem nikt nigdy jej nie wyszkolił. A ktoś bardzo pragnie śmierci Sary...
Niespodziewanie w Szkocji pojawia się jej kuzyn Harry Midnight, którego Sara nie widziała od wielu lat. Ku większemu zaskoczeniu i konsternacji dziewczyny chłopak oznajmia, że chce jej pomóc i ją chronić. Nastolatka nie zna pobudek chłopaka, ale zjawił się on w odpowiednim momencie. We dwójkę podejmują niebezpieczną walkę, w której stawką jest życie ich obojga...

"Wizje" to książka uboga w opisy. Dzieło Danieli Sacerdoti dużo na tym straciło. Przecież akcja w większej części toczy się w pięknej i malowniczej Szkocji! Niestety, ale pojawiały się tylko suche nazwy miejsc i ich skąpe zobrazowanie. Przez ten aspekt nie bardzo potrafiłam coś zdziałać swoją wyobraźnią, bo nie miałam nawet określonego zarysu, przez co nie czułam tego specyficznego klimatu.

Podczas czytania nie mogłam pozbyć się uczucia, iż autorka mocno inspirowała się Darami Anioła autorstwa Cassandry Clare. Strasznie mnie to zirytowało, bowiem serię tę uwielbiam i cenię. Na szczęście w "Wizjach" podobieństwa nie były na tyle jednoznaczne, żeby pozbawić mnie przyjemności czytania. Tematyka demonów to szeroka dziedzina, z której autorzy mogą wciąż jeszcze wiele wyciągnąć.

Akcja w "Wizjach" jest skonstruowana ciekawie, a przede wszystkim błyskawicznie postępuje do przodu. Niestety, ale podczas lektury tej książki nie towarzyszyło mi napięcie, autorka bowiem bardzo szybko wyjaśniła większość niejasnych wątków.
"Rzeczy nie zawsze są takie, jakie się wydają."
A teraz czas na drugą stronę medalu. "Wizje" czyta się wyśmienicie, a wręcz doskonale! Styl pisania Danieli Sacerdoti pozostaje bez zarzutu. Lekki, przyjemny, a do tego łatwy w odbiorze. Po prostu idealny w pozycjach tego gatunku, które mają odprężyć czytelnika i wprowadzić go w inny świat, w którym za każdym rogiem czyha niebezpieczeństwo gotowe do zaatakowania. Właśnie do tego służą do książki. Do oderwania się od monotonnej i szarej rzeczywistości i zakosztowania szczypty adrenaliny!

Uwielbiam zaczytywać się w fantastyce, a szczególnie takiej, która jest połączona wątkiem miłosnym. W "Wizjach" odnalazłam więc dokładnie to, czego szukałam. Obawiałam się jednak, iż autorka nie jest w stanie już niczym mnie zaskoczyć, bowiem to, co serwuje w swojej książce powiela się w milionie innych. "Wizje" jednak pozytywnie mnie zaskoczyły i wybiły z transu, pokazując, iż jest jednak wiele rzeczy, którymi pisarze mogą zaskoczyć swoich czytelników.

Narracja w "Wizjach" jest podzielona. Z jednej strony widzimy co u Sary i Harry'ego, z drugiej dowiadujemy się co nieco o osobach, które przywołują demony, a także o ich pobudkach. Szalenie mi się to spodobało; ukazanie przez autorkę dwoistości natury tych osób. Naświetliła ona czytelnikom ich historie, pokazała, że nie są bezdusznymi istotami, bowiem bolesna przeszłość i cierpienie uczyniły z nich właśnie to, kim są.

"Wizje" to idealna książka na wakacje. Nie jest to lektura wysokich lotów, ale za to bardzo przyjemnie i szybko się ją czyta. Na duży plus zasługuje także świetna oprawa graficzna, która idealnie oddaje klimat tej pozycji. Serdecznie polecam!
"Wzywam swoje koszmary
Wciąż i na nowo
Jestem
Własnym zniszczeniem." 
Wyzwania, w których recenzja bierze udział: