Autor: Sarah J. Maas Tytuł: Szklany tron Wydawnictwo: GW Foksal Liczba stron: 520
Nieustannie napotykałam się na pozytywne recenze "Szklanego tronu" Sary J. Maas. Nie pamiętam, żebym przeczytała jakąkolwiek negatywną na jej temat. Nic więc dziwnego, że jako ogromna fanka powieści fantastycznych, bardzo chciałam zapoznać się z tą książką. Niedawno udało mi się je zdobyć z wymiany, więc byłam ogromnie podekscytowana i szybko się nią zabrałam, ignorując stojące na półce dzieła, które czekają na swoją kolej znacznie dłużej. Jesteście ciekawi, czy była to dobra decyzja? W takim razie zapraszam do przeczytania mojej recenzji!
Celaena Sardothien została skazana na dożywotnią pracę w kopalni soli w Endovier. Przebywa w tym okropnym miejscu już rok, gdy pojawia się w nim następca tronu królewskiego - Dorian i proponuje jej układ. Bohaterka ma stanąć w turnieju na Obrońcę Króla i jeśli go wygra, po kilku latach stanie się całkowicie wolnym człowiekiem. Dziewczyna nie namyślała się długo, ponieważ jej alternatywa nie była zbyt pozytywna. Jednak nic nie jest na tak dobrej drodze, jakby mogło się wydawać... Pewnego dnia w zamku zaczynają ginąć uczestnicy turnieju, a Celaena może być następna...
Mam dosyć mieszane uczucia po lekturze tej książki, bo po prostu... spodziewałam się czegoś lepszego po TAK zachęcających recenzjach, ociekających wręcz lukrem! Ha! A tutaj spotkało mnie gorzkie, wierutne rozczarowanie, bowiem to, co przedstawia Sarah J. Maas w zasadzie nie wyróżnia się na tle innych, podobnych pozycji wydawniczych. Jestem pewna, że gdybym przeczytała "Szklany tron" jakieś cztery lata temu (chociaż wtedy chyba jeszcze nie została nawet wydana), pokochałabym go. Jednak przeczytałam go teraz i cóż - nie zaiskrzyło. Fajnie się czyta, ale aż chce się powiedzieć: bez przesady...
"Szklany tron" pod względem technicznym został dobrze napisany. Warsztat pisarski autorki jest lekki, przystępny, czyli idealnie wpasowuje się w klimat powieści młodzieżowych. Jeśli jednak chodzi o całą resztę... Zacznijmy od świata fantastycznego, bo właśnie pisarka tam osadziła całą historię. Stworzyła ona całą krainę, ale w sumie równie dobrze mogłoby jej nie być, bo czytelnik po prostu tego NIE czuje. Opisów Adarlanu nie ma prawie w ogóle, ale dobra - to jeszcze można przełknąć, bo Celaena w większości przebywa w zamku, więc tutaj nie ma zbyt dużego pola do manewru (choć gdyby pisarce się chciało, to by dało się "wcisnąć" gdzieś tą atmosferę, charakteryzującą powieści fantastyczne). Nie doszukałam się jakichś większych informacji o "niewolniczej" pracy w kopalni soli w Endovier. Skoro tak ciężka i niewolnicza, to Sarah J. Maas mogła jakoś bardziej ten temat rozwinąć, niż dwoma przymiotnikami. Najbardziej zirytował mnie jednak fakt całkowitego zignorowania przez pisarkę opisów prób! No toż jest po prostu okropne! Jedynie w finale pojawiła się ich większa ilość, ale podczas reszty, praktycznie nic. Autorka czasem nawet ograniczyła się do wspomnienia o danym wydarzeniu, czyli coś w ten deseń: "Wczoraj była próba i poszło mi świetnie"... Opisy walki są bardzo istotnym elementem, szczególnie w tego rodzaju książkach, skoro pisarka postanowiła się skupić na dziewczynie-zabójczyni.
Chyba największym minusem tej książki jest główna bohaterka. Niby wyszkolona przez jednego z najlepszych zabójców, ale jakoś tego nie czuć, bo myśli Celaeny obejmują głównie Doriana, Chaola i chęć odzyskania wolności. Powiedziałabym, że w ogóle to równie dobrze mogłaby być zwyczajną dziewczyną porwaną z ulicy i zmuszoną do wzięcia udziału w turnieju. Pomyślałby ktoś, że taka osoba jak ona powinna mieć więcej rozsądku, ale cóż... to jest dosyć nielogiczna postać. Z jednej strony wyszkolona zabójczyni, która zapewne ma na swoim koncie wiele śmierci, a z drugiej zakochana nastolatka. To, że tak brzydko to ujmę, w ogóle się kupy nie trzyma.
"Szklany tron" po prostu mnie rozczarował. To nie jest książka, które nie da się czytać, bo się da. Jest lekka, przyjemna i jak się przymknie oko na wady, można czerpać w lektury przyjemność. Mnie jednak rozczarowała. Jestem trochę bardziej wymagającym czytelnikiem i jeśli brak oryginalności od razu rzuca mi się w oczy - nie potrafię tego zignorować. Nie wiem, czy sięgnę po kontynuację.
Moja ocena: 6/10

