my heaven of books

sobota, 30 listopada 2013

Mira Grant - Przegląd Końca Świata. Deadline

Przegląd Końca Świata: Deadline - Mira Grant
Autor: Mira Grant
Tytuł: Przegląd Końca Świata. Deadline
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 496
Moja ocena: 10/10

ŻYWA CZY MARTWA, PRAWDA NIE ODPOCZYWA!

"Przegląd Końca Świata" to genialna seria balansująca na granicy mrożącego krew w żyłach thrillera politycznego a dystopii. Jej pierwszym tomem jest "Feed". Gdy sięgałam po ten cykl byłam ciekawa, czy motyw o zombie w literaturze nie został wyczerpany. Mira Grant udowodniła mi, że tak nie jest. Po szalenie dobrym początku, liczyłam na jeszcze lepsze rozwinięcie, które miało miejsce w kontynuacji o nieco złowieszczym tytule "Deadline" (swoją drogą, bardzo się cieszę, że Wydawnictwo SQN po raz kolejny zostało przy oryginalnych nazwach, które zdecydowanie mają swój klimat). Liczyłam na potężną dawkę emocji i zawiłych spisków, a wszystko to ze sprytnie umiejscowiononą w postapokalipsą z zombie w tle. I otrzymałam to wszystko nawet w nawiązką.

Powstanie, które miało miejsce w 2014 roku zmieniło losy całej ludzkości na zawsze. To wtedy świat zaatakował straszliwy w skutkach wirus Kellis-Amberlee, w wyniku, którego zginęły miliony ludzi. Ludzi, którzy zaczęli stawać się zombie. Teraz, przeszło dwadzieścia lat temu sytuacja pozornie stała się ustabilizowana, pomijając ciągłe testy na obecność śmiercionośnej zarazy i powszechnie panującą ostrożność, chwilami graniczącą z paranoją.

POWSTAŃCIE, PÓKI MOŻECIE!

W "Deadline" pierwsze skrzypce gra nieco lekkomyślny, ale wciąż odważny i nieustraszony Shaun Mason. To on wprowadza czytelnika w swój skomplikowany świat, gdzie ryzykowanie życia jest na porządku dziennym. Po tragicznych wydarzeniach ostatnich miesięcy Shaunowi było niezwykle ciężko pozbierać się z wciąż dręczącymi go wyrzutami sumienia i mrocznymi demonami. Chłopak jednak nie może się uporać ze swoimi problemami w spokoju, bowiem pewnego dnia w jego mieszkaniu zjawia się pani doktor imieniem Kelly Wraz z jej pojawieniem się na jaw wychodzą kolejne spiski, w które zostaje zamieszana słynna załoga Przeglądu Końca Świata. Razem będą chcieli odkryć intrygę, która może wpakować ich w większe niebezpieczeństwo niż zazwyczaj. Przez które na szali może zostać postawione ich życie.
"Lepiej odejść z hukiem i wzbudzając zainteresowanie prasy, niż z cichym jękiem i skrywając tajemnicę."
"Deadline"  jest podzielone na pięć z ksiąg, których każda kolejna jest coraz lepsza i coraz bardziej zapierająca dech w piersiach. Pokochałam warsztat pisarski Miry Grant, która potrafi umiejętnie operować naukowym słownictwem, przez co jest on łatwo przyswajalny. O dialogi także czytelnik nie musi się obawiać. Są dokładnie takie, jakie powinny być. Ciekawe, niewymuszone, chwilami naprawdę potrafią wywołać śmiech. W wypowiedziach bohaterów nie brakuje nutki ironii, gdy jest ona potrzebna. Autorka w charakterystycznym już sobie stylu kontynuuje prawdziwe literackie arcydzieło, pokazuje, iż ma jeszcze kilka asów w swoim rękawie. Grant swój specyficzny sposób łączy wątek zombie z thrillerem. Jej wizji postapokalipsy niczego nie brakuje, jest ona jedną z najlepszych, w których mogłam "uczestniczyć".

Mylnie można sądzić, iż w książce tej na pierwszy plan wysunięty jest wątek zombie. Co to, to nie. Najważniejszy jest spisek, w który zamieszani są wysoko postawieni przedstawiciele władz. Bezlitosne machiny wielkich korporacji liczą się bardziej niż życie człowieka. To właśnie dlatego prawda dla Shauna i jego załogi ma tak fundamentalne znaczenie i właśnie dlatego dążą oni do rozwikłania tej sprytnie skonstruowanej intrygi. Jedyne, co czytelnik może w tej sytuacji zrobić to całkowicie oddać się przyjemnej i diabelnie dobrej lekturze.

Postacie... I tym samym przechodzimy do kolejnych plusów "Deadline". Karygodne byłoby o nich nie wspomnieć. Kreacja bohaterów jest po prostu zachwycająca! Są oni pełnokrwiści, pełni wad i zalet, a przy tym realni. Czytelnik może się z nimi utożsamić, bo nie są przerysowani i do bólu wyidealizowani. Moje serce, podobnie jak miało miejsce w przypadku pierwszej części skradł Shaun, bardzo polubiłam też Rebeccę o silnej osobowości.

"Deadline" czyta się z wypiekami na twarzy. Szokuje, intryguje, a przede wszystkim szalenie wciąga. Przygotujcie się na to, gdy w obliczu tak skonstruowanej intrygi i dynamicznej akcji oderwanie się od czytania nie będzie możliwe. Książka Miry Grant wzbudziła we mnie uczucia, które pojawiają się bardzo rzadko i które towarzyszą tylko TYM dziełom, które zapadają mi głęboko w pamięć. Wywołała u mnie jednocześnie satysfakcję, zadowolenie, a także i niedosyt, bo kiedy czyta się coś tak dobrego, to ma się ochotę na więcej.

Serię "Przegląd Końca Świata" polecam z czystym sumieniem. Czas, który przy niej spędziłam nie należał do zmarnowanych. Książki Miry Grant obfitują w intrygi, emocje, błyskawicznie pędzącą akcję, świetną kreację bohaterów, a przede wszystkim emanują napięciem.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Jason Mott - Przywróceni

Przywróceni - Jason Mott
Autor: Jason Mott
Tytuł: Przywróceni
Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 395
Moja ocena: 8/10

GDY UKOCHANI WRACAJĄ ZZA ŚWIATÓW...

Wyobraź sobie, że osoby, które kochasz, wracają. Nagle znowu są częścią Twojego życia, prawie tak, jakby wcale nie umarli. Wciąż tacy sami, nieważne, czy zmarli dwa, czy pięćdziesiąt lat temu. I choć wydaje się to niepojęte i surrealistyczne oni żyją, a nikt nie potrafi wyjaśnić dlaczego. Władze nie udzielają żadnych odpowiedzi, bo ich nie mają. Czy powrót zmarłych zza światów jest zapowiedzią końca?

WYOBRAŹ SOBIE, ŻE CAŁY TWÓJ ŚWIAT STAJE NA GŁOWIE... 

Harold i Lucille Hargrave'owie są małżeństwem obarczonym uczuciem straty swojego jedynego syna, Jacoba, zmarłego w 1966 roku. Tragizm tej sytuacji jest jeszcze większy, bowiem chłopiec umarł w dniu swoich ósmych urodzin. Po tylu latach mężczyzna i kobieta są pogodzeni z tym faktem, a ból po utracie dziecka z czasem zaczął przygasać. Jednak pewnego dnia, w czasie wielkiej fali pojawiania się Przywróconych, w domu małżeństwa zjawia się agent Martin Bellamy, a obok niego stoi Jacob. Wciąż tak samo bystry i zabawny, jak wcześniej.

Nie każdy człowiek cieszy się z obecności osób, które powinny być martwe. Ludzie dzielą się na dwie, przeciwne sobie strony, mające inne poglądy na temat Przywróconych. Na całym świecie powstają obozy, w których w nieludzkich warunkach są oni przetrzymywani, powszechnie budząc strach, niepewność i podejrzliwość. Publiczna opinia tak naprawdę nie wie, co sądzić o powrotach zmarłych. Czy jest to błogosławieństwo, czy przekleństwo? To wszystko razem wzięte skłania do refleksji na temat tego, jak każdy z nas zachowałby się w takiej sytuacji. Bo to jest to, z czym bohaterzy "Przywróconych" muszą się zmagać.

Pomysł wyjściowy przedstawiony w "Przywróconych" jest naprawdę niesamowity, zasługuje na uznanie. Jak sam autor napisał w podziękowaniach, koncepcja ta narodziła się w jego śnie. W swoim dziele stworzył sobie szansę na ponowne spotkanie się ze swoją zmarłą matką, aby choć na chwilę móc ją zobaczyć, usłyszeć jej głos. Niesamowicie mnie to wzruszyło, ponieważ prawdziwa historia Jasona Motta znajduje swoje odzwierciedlenie w jego powieści. Wnętrze książki wzrusza, wnika głęboko w serce czytelnika. I tak też było ze mną. Do tego tytułu po prostu nie sposób podejść z dystansem.

Paradoksalnie najlepsze jest to, iż Jason Mott w swoim dziele nie wyjaśnia prawie niczego. Osnuwa swoją historię aurą tajemniczości. Pytania, które nurtowały mnie od samego początku lektury nie znalazły swojej odpowiedzi, bo po prostu ich tam nie było. Dzięki czemu, śmiem twierdzić, autor stworzył niepowtarzalny klimat otoczony magią, bo tylko w ten jeden sposób można to wyjaśnić. Jest to niewyobrażalna szansa, na ponowne pojednanie się z utraconą rodziną, przyjaciółmi, kochankami. Na powiedzenie sobie tego, czego się nie zdążyło. Na pożegnanie się.

Ciężko uwierzyć, iż powieść ta jest debiutem Jasona Motta. Język, którym się posługuje wcale na to nie wskazuje. Autor sprawnie operuje swoim warsztatem pisarskim, potrafi wzbudzić w czytelniku pokaźną gamę emocji, co nie jest rzeczą łatwą do zrobienia. Pisarz umiejętnie bawi się uczuciami, takimi jak wzruszenie, gdy rodziny się odnajdują, strach o ulubionych bohaterów, czy konsternacja i zmieszanie, gdy pojawia więcej pytań niż odpowiedzi. To wszystko razem wzięte sprawia, iż oderwanie się od lektury jest praktycznie niemożliwe.

"Przywróceni" to fantastyczna książka, w której emocje ukazane są z największą precyzją i dokładnością. Ból straty jest czymś znanym każdemu człowiekowi, ciężko jest przejść przez całe życie nie doświadczając go chociaż raz. Dlatego lektura ta stała się szczególnie bliska mojemu sercu. Zmusza do zastanowienia, jakbyśmy my zachowali się będąc w takiej sytuacji. To dogłębne ukazanie ludzkiej natury, sprawia, iż czytelnik sam chce poddać analizie istotę człowieczeństwa.To jest wręcz zadziwiające, ile uczuć może wzbudzić fikcyjna historia ukazana w fenomenalny sposób. Zdecydowanie polecam, "Przywróceni" to powieść pełna niezapomnianych przeżyć.

środa, 20 listopada 2013

Abigail Gibbs - Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem

Mroczna Bohaterka. Kolacja z wampirem - Abigail Anna GibbsAutor: Abigail Gibbs
Tytuł: Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem
Wydawnictwo: Muza S.A
Liczba stron: 558
Moja ocena: 7/10

"Mroczna bohaterka. Kolacja z wampirem" to książka, o której słyszałam na długo przed jej polską premierą. To powieść, o której mówi się, iż jest angielską odpowiedzią na amerykańską sagę Zmierzch. I w tej chwili w umyśle czytelnika pojawia się bezbarwna, niezdarna Bella Swan oraz świecący się, będący wampirem Edward Cullen, czyli jedne z najgorszych kreacji literackich dziejów. Gwoździem do trumny jest dyskusyjność warsztatu pisarskiego Stephenie Meyer. Na szczęście dzieło Abigail Gibbs reprezentuje sobą coś innego, poniekąd świeżego, nawet jeśli bardzo wiele zostało już powiedziane o tych istotach.

Przenosimy się do Londynu, gdzie życie wiedzie zwyczajna siedemnastolatka imieniem Violet Lee. Pech chciał, że znalazła się ona w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie, bowiem została ona świadkiem makabrycznych wydarzeń na Trafalgar Square. Dziewczyna wkracza w świat, który do tej pory był jej całkowicie obcy i którego nawet istnienia nie podejrzewała. Staje się pionkiem w wielkiej machinie wampirzego społeczeństwa. Zakładnikiem, przed którym nie stoi cały wachlarz wyborów.

Violet zamieszkuje w pełnym przepychu wampirzym dworku, otoczonym ciemnym lasem. Klimat iście tajemniczy i przerażający, czyli idealnie pasujący do wampirów. Poznaje zwyczaje krwiopijców, a nawet się z nimi zaprzyjaźnia. Szybko odkrywa też, iż świat ten jest dla niej pociągający i straszny równocześnie. W tym nowym miejscu odnajduje miłość, której się tam nie spodziewała, zaczyna bowiem żywić uczucia do nieobliczalnego, aroganckiego i irytującego Kaspara. Ich początkowa niechęć przeradza się we wzajemną fascynację. Jednak, gdy nadejdzie czas, Violet będzie musiała podjąć decyzję, która zaważy na jej dalszej przyszłości.

Abigail Gibbs swojej historii zapewniła mocne, zapadające w pamięć wprowadzenie, tym samym pokazując od razu, iż nie zamierza robić ze swoich wampirów słodkich maskotek ani wampirzych karykatur. Mój mózg chyba nie wytrzymałby kolejnej dawki świecących się krwiopijców. Samo sięgnięcie po ten wątek nie znaczy od razu, iż nie będzie on reprezentował sobą czegoś nowego, a sposób w jaki autorka je ukazała jest nad wyraz dobry, inny. U Gibbs są one niezwykle groźne, żądne krwi i co najważniejsze - posiadają swój własny polityczny światek. Mają swojego Króla, swoją radę i oczywiście wampirze społeczeństwo, wszystko to razem wzięte tworzy Zjednoczone Królestwo. Brzmi ciekawie, prawda? Czytanie o tym jest jeszcze lepsze.

Historia autorki tego dzieła może posłużyć za przykład aspirującym młodym pisarkom pragnącym wydać swoje dzieło, bowiem Abigail Gibbs zaczęła publikować swoją książkę w Internecie. Warto dodać, że miała wtedy zaledwie piętnaście lat. Pisarki z pogranicza young adult mogą pozazdrościć jej warsztatu pisarskiego, który może jeszcze nie jest "wyrobiony", ale wszystko przyjdzie z czasem. Przede wszystkim Gibbs pisze plastycznie, umie w ciekawy sposób poprowadzić fabułę i sprawić, iż czytelnik nie będzie mógł się od lektury oderwać. Dodatkowym plusem jest oczywiście kreacja bohaterów. Główna bohaterka to przebojowa, pyskata, chwilami straszliwie irytująca nastolatka. Jej częsty płacz okazał się dla mnie nie do zniesienia, można to jednak usprawiedliwić jej kiepską sytuacją. W ostatecznym rozrachunku zyskała moją sympatię. Z kolei męska postać, do której można wzdychać to Kaspar. Powinniście jednak uważać, bo on zdecydowanie równie niebezpieczny jak przystojny. Na początku całkowicie mnie od siebie odrzucił. To takie połączenie mojego aroganckiego ideału jakim jest Jace ("Dary Anioła") z kimś o nutkę ostrzejszym niż on. Bo Kaspar zdecydowanie jest bardziej nieobliczalny i pełen sprzeczności. Czuję pewien niedosyt odnośnie bohaterów drugoplanowych, którzy zostali potraktowani po macoszemu. Liczę na to, iż ulegnie to zmianie w kolejnej części, która jest już zapowiedziana na 2014 rok.

"Mroczna bohaterka" nie jest powieścią idealną. Miałam z nią małe upadki, po których następowały wzloty. Początkowo nie udzielił mi się mroczny klimat tego dzieła, jednak druga połowa książki była po prostu oszałamiająca. Dosłownie nie mogłam się od niej oderwać, głodna kolejnych wydarzeń. "Mroczna bohaterka" obfituje w nieprzewidywalność, krwawe sceny oraz nowe spojrzenie na wampirzą społeczność. Powiedziałabym raczej, że jest w prowokujący sposób dobra. Tutaj nie ma cukierkowej historii miłości. Gibbs sprawnie potrafi operować emocjami czytelnika, a zderzenie światów: wampirzego i ludzkiego ukazuje w interesujący sposób. Uważam, iż każdy fan paranormal romance powinien się z nią zapoznać, a także osoby głodne nowych wrażeń. Polecam!

CZYTAM FANTASTYKĘPARANORMAL ROMANCE.